A po marcu przyszedł kwiecień

Powiedzieć, że sytuacja na rynkach finansowych jest dynamiczna, to nic nie powiedzieć. W połowie marca byliśmy świadkami największego dziennego spadku na rynku polskich blue chipów. Indeks WIG20 odnotował ponad 13 procentowy spadek i w ciągu ośmiu godzin trwania notowań znalazł się na poziomie, których inwestorzy nie widzieli od lutego 2009 roku. Tylko w pierwszym kwartale tego roku indeks najbardziej płynnych polskich spółek stracił blisko 30 procent. Rykoszetem oberwały fundusze. Dla OFE, w których rachunki posiada duża część pracujących Polaków to najgorszy czas w nienajlepszej przecież historii tego emerytalnego filara. Komisja Nadzoru Finansowego zakomunikowała właśnie, że wysokość średniej ważonej stopy zwrotu wszystkich OFE w okresie 31 marca 2017 r. – 31 marca 2020 r. wynosi minus 25,14 procent (w ciągu trzech lat wyparowała czwarta część zgromadzonych środków!). Nastroje są tak ponure, że odłożone zostały plany likwidacji OFE przewidywane pierwotnie na czerwiec tego roku.

Po każdej zimie przychodzi jednak wiosna. W tym roku ta mało odkrywcza sentencja nabiera nowego sensu.  Kwietniowe odbicie na rynkach było spektakularne. W ciągu miesiąca indeks WIG 20 zyskał 9 %. Okazje do zarobku były jednak większe. Pojedyncze akcje osiągnęły poziom sprzed spadków, niektóre osiągają właśnie historyczne szczyty (kapitalizacja giełdowa CD Projekt jest po kwietniowych wzrostach wyższa od PKO BP i mBanku razem wziętych). To trudne do uwierzenia, biorąc pod uwagę, że odrobienie dajmy na to 50 procentowego spadku wymaga wzrostu o 100 procent. Od kilku dobrych lat organizuję dla studentów ostatniego roku AG grę inwestycyjną. W tym roku jeden z zespołów, w ciągu sześciotygodniowej zabawy, osiągnął stopę zwrotu na poziomie 29,53 % !!! To rekord wszechczasów, który trudno będzie poprawić, gdyż oprócz wiedzy i umiejętności trzeba mieć jeszcze odrobinę szczęścia do panującej koniunktury. Z technicznego punktu widzenia to na razie tylko oczywista korekta. Ważnym poziomem oporu jest luka bessy widoczna na wykresie w przedziale 1700-1750 pkt., w którym umiejscowione jest dodatkowo 50-procentowe zniesienie wewnętrzne wynikające z zastosowania współczynników Fibonacciego. Do jej pokonania pozostało indeksowi około 100 punktów.

Ale jest jeszcze jedna ciekawostka związana z polską giełdą podczas Covid-19. Jak podaje Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych, liczba rachunków maklerskich zwiększyła się w marcu o 28,8 tys. i wzrosła do 1,29 mln. W samym ING Banku Śląskim miesięczny przyrost liczby nowych inwestorów przekroczył 10%. Polacy rzucili się na przecenione akcje, w dobie niskich stóp procentowych i wzrastającej inflacji. Takiego zainteresowania polskim rynkiem kapitałowym nie było od czasów wielkich prywatyzacji. W tamtym przypadku otwarcie rachunku nie przyczyniało się do radykalnego zainteresowania giełdą a raczej prywatyzowanymi spółkami. Życie rachunku przebiegało według schematu: 1. Otwarcie rachunku 2. Kupno akcji na rynku pierwotnym 3. Sprzedaż akcji na rynku wtórnym 4. Zamknięcie rachunku. Teraz może być inaczej, gdyż decyzja o podjęciu inwestycji nie wiąże się z konkretnym IPO. O zwiększonym zainteresowaniu świadczy też liczba mejli, które otrzymałem w ostatnim czasie od osób pytających o kolejną edycję „Szkoły Giełdowej”. Jeszcze nigdy od czasu koordynowania tym projektem nie było ich tak wiele w tak krótkim czasie. Paradoks polega jednak na tym, że GPW zrezygnowała z realizacji zajęć w jakiejkolwiek formie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code