sport w czasach wirusa

Dziwnie wygląda gazeta telewizyjna na stronie sportowej, na której widnieją informacje o przełożonych spotkaniach lub wcześniejszym zakończeniu sezonu we wszystkich powszechnie transmitowanych dyscyplinach sportowych. Są wyjątki. Taka liga turecka na ten przykład nie zrezygnowała z rozgrywania meczów piłkarskich. Bez udziału kibiców, ale grają. Łukaszenka poszedł nawet dalej i nie tylko nie zawiesił rozgrywek w Białorusi, ale nawet wpuszcza na mecze kibiców. Jego zdaniem „zatrzymanie gospodarki jest gorsze niż wirus” a receptą na wirusa jest pięćdziesiątka spirytusu, wypocenie się w saunie i  praca w polu. Sam daje przykład swoim rodakom czynnie biorąc udział w meczach hokeja, których stawką jest Puchar, przez niego zresztą fundowany.

Ale nawet w kraju, mimo występujących nakazów i zakazów, niektórzy organizatorzy wydarzeń sportowych „nie tracą rezonu” i dopinają wcześniej zaplanowane eventy. Nie dalej jak wczoraj wieczorem odbyła się gala Fame MMA 6. Choć trudno to nazwać prawdziwym sportem – konwencja polega w uproszczeniu na wzajemnym wyzywaniu się na pojedynek „w klatce” przez celebrytów, influencerów, youtuberów i tym podobnych – to jednak zainteresowanie, szczególnie młodszej części społeczeństwa jest zdumiewające. Kiedy pod koniec zeszłego roku przez przypadek trafiłem na tego typu galę (Fame MMA 5 – jako opiekun kilku młodzieńców) odbywającą się w hali Ergo, nie wierzyłem własnym oczom. Na parkingu wokół hali brak miejsca nawet dla roweru, wielominutowe kolejki do wejścia, a frekwencja na hali przypominającą te z meczów reprezentacji polski w siatkówkę. Oprawy nie powstydziłyby się najlepsze gale sportów walki, wysokość gaży dla zawodników też niczego sobie, tylko to disco-polo w tle… I choć nadal staram się zrozumieć ten swoisty fenomen (to żart-mam na ten temat wyrobione zdanie, ale zachowam je dla siebie), to jednak wczoraj zostałem zaskoczony po raz drugi. W czasie, gdy nie wolno mi własnym samochodem osobowym przewieźć jednorazowo więcej niż jednego sąsiada, gala odbyła się zgodnie z planem. Nie w Częstochowie co prawda, ale w studio telewizyjnym – opatrzona etykietą „program telewizyjny”. Zgodnie z opinią organizatorów takie działanie jest zgodne z prawem. Pomijam fakt uczestnictwa w całym przedsięwzięciu dziesiątek osób, ale jak wytłumaczyć, że na samym ringu jest dwóch tarzających się (w bardzo bliskim kontakcie:)) zawodników, którzy nierzadko w swoją rozgrywkę włączają trzeciego – sędziego. Ministerstwo Sportu uznało, że impreza nie powinna mieć miejsca i tyle w temacie. Impreza się odbyła a organizator zapewnił, że  nad wszystkim panuje. Wydano nakaz mycia rąk, po walce czyszczono i dezynfekowano hektagon, a na miejscu nad wszystkim czuwali wykwalifikowani lekarze. Uznano to za wystarczające (swoją drogą po staremu: bo przecież ręce myć trzeba, miejsce walki zawsze było czyszczone po walce, a obecność lekarzy przy tego typu widowiskach jest oczywista). I kto ma rację?

Są jednak w tych czasach posuchy mniej kontrowersyjne decyzje polskich federacji sportowych. Właśnie rozgrywany jest, po raz pierwszy w historii, internetowy turniej o Puchar Polski w szachach, świetnie wpisujący się w hasło „zostań w domu”. Ciekawa inicjatywa, dzięki której można rozegrać partię z arcymistrzem i poprawić swoją pozycję rankingową. Do udziału zapisało się blisko 2 tys. graczy z Polski i zagranicy. Amatorzy mieszają się z zawodowcami, dzieci mogą grać z emerytami. Najlepszy z zawodników ma ranking na poziomie ponad 2800 punktów. Nad technicznymi zawiłościami panują spece z największego i najpopularniejszego portalu szachowego  chess.com. Jest to jedno z tych przedsięwzięć, które wymuszone zostało wirusem, ale miejmy nadzieję wpisze się w kalendarz sportowy na stałe.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code