oskładkowanie zleceń

Trwa łatanie czarnej dziury o nazwie FUS. W dzisiejszym dzienniku Gazecie Prawnej zaintrygował mnie kolejny pomysł polegający na oskładkowaniu umów o dzieło. Obecnie ponad milion pracowników w Polsce pracuje lub dorabia na zlecenie. Oskładkowanie ma miejsce, ale wyłącznie do wysokości płacy minimalnej. To rodzi problemy tzw. zbiegów, tzn. przypadków, w których zatrudniony miał umowy zlecenia u różnych pracodawców. W takich sytuacjach poszczególni pracodawcy miewają problem z ustaleniem, czy wymagana składka została już odprowadzona, czy nie. Konsekwencje błędu bywają bolesne, gdyż wymagają odprowadzenia do ZUS zaległych należności wraz z dodatkowymi kosztami. Innym powodem wprowadzenia oskładkowania umów zleceń jest ograniczenie negatywnych skutków arbitrażu, czyli zjawiska polegającego na wyborze przez pracodawców najtańszych dla nich rozwiązań w zakresie zatrudniania: umów cywilnoprawnych. Pracownicy pozbawieni są wówczas pełnej ochrony, jak przy pracy na etacie oraz skazani są na niskie (jeszcze niższe) emerytury. Największym beneficjentem wydaje się sam ZUS, do którego kasy ma według szacunków wpływać dodatkowe 3mld złotych rocznie. Projekt ma więc swoje uzasadnienie, ale razi niekonsekwencją. Umowy zlecenia mają być oskładkowane, jednak umowy o dzieło już nie. Oznacza to, że nadal występować będzie możliwość ucieczki od oskładkowania, tylko teraz będzie się to inaczej nazywało. Innym, bardziej poważnym problemem jest kolejny w ostatnim czasie pomysł podniesienia kosztów pracy. Polskie firmy muszą zmierzyć się z planowanym wzrostem płacy minimalnej, wprowadzaniem PPK, prawdopodobnym, choć nie przesądzonym jeszcze zlikwidowaniem 30 krotności ZUS. Wymieniać jeszcze?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code