o sporcie w międzynarodowym i krajowym wydaniu

W której dyscyplinie sportu są największe pieniądze? Patrząc na rozmiary kontraktów pojedynczych zawodników byłby to baseball. W 2014 roku Giancarlo Stanton podpisał umowę wartą 325 milionów dolarów za 13 lat gry. Olbrzymie pieniądze są w koszykówce. 201 milionów dolarów za pięcioletni kontrakt zgarnie niesamowity Stefen Curry, koszykarski nadczłowiek, który, jak nikt inny na świecie rzuca za 3 punkty i jak nikt inny wiąże nogi obrońcom, pragnącym powstrzymać jego drajwy w pole trzech sekund. Jeśli podzielimy to przez czas trwania kontraktu wychodzi ponad 40 mln za rok gry (Stanton zgarnia w tym czasie „jedynie” 25 mln). Obłęd nie ominął piłki nożnej. Zdziwili się włodarze Barcelony, których gracz wykupił swój własny kontrakt. Klauzula odstępnego wynosiła w przypadku Neymara 222 miliony euro. Pieniądze pochodziły od Katarczyków -właścicieli paryskiego PSG, dla których pieniądze nie stanowią żadnej bariery. Pokazali to transferując w tym samym czasie 18 letniego Mbappe z Monaco za 180 milionów euro. Żeby ominąć zasady tzw. finansowego fair play ustanowione przez UEFA, a mające w zamyśle chronić interesy mniej zamożnych klubów, francuscy Arabowie wypożyczyli młodzieńca na rok z definitywnym wykupem w przyszłości. Nie wiem czy to jeszcze finanse w sporcie, czy już raczej sport w finansach, ale z fair play ma to niewiele wspólnego.
To w wielkim świecie, a co u nas?
Nie udały się dla nas Mistrzostwa Europy w grach zespołowych. Siatkarze w słabym stylu pożegnali się z turniejem rozgrywanym w Polsce. Koszykarze mimo całkiem przyzwoitego poziomu gry wygrali tylko jeden mecz ze słabiutką Islandią. Gortat nie zagrał. Stwierdził, że czas ustąpić miejsca młodszym, choć z punktu widzenia gracza NBA powody mogły być bardziej przyziemne. Dziwne to trochę, biorąc pod uwagę, że u nowych Mistrzów Europy – Słoweńców brylował Goran Dragić, a w Hiszpani niezastąpiony był weteran Pau Gasol (obaj grają w NBA). Dzięki obecności tak doświadczonych graczy młodzi też wynoszą więcej. Przemek Karnowski, któremu, jak rozumiem Gortat zwolnił miejsce na centrze miałby się od kogo uczyć, bo choć osiągnął w minionym sezonie spektakularny sukces w USA (doszedł ze swoimi Gonzaga Bulldogs do ścisłego finału prestiżowych rozgrywek NCAA – żadnemu Polakowi to się jeszcze nie udało), to do NBA mimo starań nie trafił, a i w meczach reprezentacji na Mistrzostwach Europy widać było, że brak mu pewności i nie jest typem leadera. Zresztą w ogóle dziwne, że w takiej koszykówce, czy siatkówce nie grają uznawani za najlepszych Polscy gracze (wyobrażacie sobie, jakby Lewandowski zrezygnował z kadry?). Mariusz Wlazły – MVP Mistrzostw Świata w piłce siatkowej z 2014 roku zapowiedział, że do kadry nie wróci i słowa dotrzymuje.
Klubowa piłka nożna przeżywa załamanie. Choć nigdy nie było nadzwyczaj dobrze, powiedziałbym, że tak źle jeszcze nigdy nie było. W sierpniu, kiedy większość drużyn zaczynała dopiero myśleć o grze w pucharach, Polaków, w komplecie, już nie było w żadnych z europejskich rozgrywek. Zeszłoroczny awans Legii do fazy grupowej Champions League był jedynie wyjątkiem od smutnej reguły. Jednak w tym roku nie ma nawet Ligi Europy. Nie ma nic. Blamaż, tragedia, wstyd. Pozostaje nam kibicom dywagacja: która drużyna ładniej odpadła? Sprawy nie polepsza zestawienie „piłkarskich ogórków”, których naszym kopaczom nie udało się pokonać: Azerbejdżan, Kazachstan, Mołdawia. Krótko skomentował całą sprawę Boniek na Twiterze: „Brak mi słów, sorry”. Chyba lepiej wyszedł komentarz jednemu z dziennikarzy, który udzielając telewizyjnego wywiadu przejęzyczył się mówiąc: „Nasza piłka klubowa jest w głębokiej…., tzn. (śmiech) w głębokim dołku”. Zastanawiające to wszystko, szczególnie jeśli zestawimy to z pozycją narodowej reprezentacji w rankingu FIFA. Tu dla odmiany tak dobrze nie było nigdy, choć trudno uwierzyć, że jesteśmy szóstą (w sierpniu nawet piątą) drużyną świata, szczególnie po bolesnym dla nas meczu z Danią (0:4). W eliminacjach MŚ zostały jeszcze dwa spotkania i dobrze byłoby zdobyć w nich komplet punktów. Do awansu na rosyjskie stadiony w przyszłym roku wystarczą co prawda cztery, jednak dzięki sześciu gwarantujemy sobie, że znajdziemy się w gronie najlepszych siedmiu drużyn na świecie, a to oznacza, iż w grudniowym losowaniu grup MŚ wybierani będziemy z pierwszego koszyka (rywale z grupy będą teoretycznie słabsi; nie trafimy na żadną inną drużynę z pierwszego- teoretycznie najsilniejszego koszyka).
Za szorowanie po europejskim dnie polskie drużyny zapłacą wysoką cenę i nie chodzi tu tylko o wizerunkową wpadkę i zahamowanie czysto sportowego rozwoju. Dziura budżetowa samej tylko Legii szacowana jest na około 35-40 mln zł. Półtora miesiąca temu, po porażce z Astaną, prezes obecnego Mistrza Polski deklarował, że brakujące środki wyłoży z własnej kieszeni. Trudno jednak aby zakładał, że nie uda się wyeliminować Sheriffa…
Dlaczego tak się dzieje? Mam wrażenie, że klubowe pieniądze nie są zbyt rozsądnie wydawane. Pierwszy lepszy grajek, który nie mieści się w meczowej osiemnastce uszczupla budżet swojego pracodawcy o kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie. Grzech niegospodarności pozostaje w ścisłym związku z lenistwem i niecierpliwością. Piłkarze narzekają na obciążenia, trenerzy na sędziów, prezesi na system rozgrywek. Za krótka przerwa źle, za długa jeszcze gorzej, upał niefajny, murawa za grząska, siedemnasta w niedzielę tylko dla rodziny, presji nie wywierajcie, w tym śniegu przecież piłki nie widać…. Nie mamy w zwyczaju zaszczepiać pośród młodych mentalności zwycięzców. Jesteśmy zaś mistrzami w wyszukiwaniu wymówek. Niestety nikt nie ma ochoty spojrzeć w lustro, by zastanowić się co sam mógłby zrobić inaczej, żeby było lepiej. Czytam sierpniową Piłkę Nożną a w niej Kucharczyk (Legia Warszawa) tak rzecze: „ Już kiedyś zasugerowałem, że urlopy mamy za krótkie”. No to w tym sezonie chyba wypoczniecie Panowie, jeśli naturalnie nie przygniotą Was ciężkie, ekstraligowe zmagania.
Przykre, że nasze kluby „gwiżdżą” na bazy treningowe, na akademie oraz skauting. Przez to odjeżdżają nam takie zespoły jak właśnie mołdawski Sheriff czy kazachska Astana. Pora się obudzić i zacząć sensownie działać, a nie przepłacać zawodników albo dwa razy do roku zmieniać trenera, tak jak Legia, która po blamażu głównego winnego widziała w osobie Jacka Magiery (swoją drogą jedynego sensownego faceta w warszawskiej korporacji przy Łazienkowskiej).
Gdzie ta młodzież? Kiedy ja byłem dzieciakiem graliśmy na klepiskach oraz popękanych betonach i było nas pełno. Dziś mamy świecące pustkami Orliki – świetną infrastrukturę bez chętnych do gry. A jak już znajdą się chętni, to zderzają się z jakimiś absurdalnymi przepisami (vide zdjęcie poniżej). W Sopocie w czasie wakacji miła pani wyrzuca 12latków z pięknego boiska, pokazując im kartkę, że w czwartek można grać tylko do 16, a ona musi pozamykać szkolną bramę.

59cb8097dec40_p
Naturalnie z Orlika na Wembley jeszcze daleka droga, ale czy PZPN robi coś w celu zmotywowania rodzimych klubów do stawiania na młodych? Niewiele, choć w zeszłym sezonie wdrożono długo wyczekiwany tzw. Pro Junior System (PJS), który w skrócie polega na finansowym gratyfikowaniu tych klubów, które w meczach stawiają na młodych piłkarzy (poniżej 21 roku życia), a najlepiej swoich wychowanków. Po pierwszym roku funkcjonowania PJS, widać że kluby z LOTTO Ekstraklasy nie zostały zachęcone do stawiania na młodzież (najlepszy wynik osiągnęła Siarka Tarnobrzeg z II ligi- klub uzyskał za to 0,75 mln złotych) . Ba, widoczny jest nawet spadek udziału młodzieżowców w meczach Lotto Ekstraklasy. Podczas gdy w sezonie 15/16, kiedy nie obowiązywały jeszcze zachęty finansowe w ramach Pro Junior System udział młodzieżowców w łącznym czasie gry wynosił 8,73 %. W minionym sezonie było to już tylko 5,72%. Oznacza to mniej więcej, iż w jednym rozegranym meczu gra średnio jeden młody gracz i pół nogi drugiego. Niewiarygodne, że aż sześć klubów z elity, na czele ze wspomnianą Legią, w ogóle nie zapunktowało w systemie PJS. Na tle Europy też wypadamy blado, szczególnie jeśli przyrównać nas do mniej zamożnych, porównywalnych z polską lig jak chorwacka, ukraińska, czy szkocka (tabela poniżej).

Udział czasu gry młodzieżowców

1IbktoATGh0dHA6Ly9vY2RuLmV1L2pjbXNwcnplZ2xhZHNwb3J0b3d5LzRkMzU1NzQ4LTBjNGItNDg1ZC1iNTdiLTdhNGU0NjkwNTFiOS5qcGeRkwLNArIA

Idzie zima. Cieszmy się. Już niedługo Olimpiada w Korei. Zmiana dyscyplin i duża szansa na sukces naszych sportowców.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code
     
 

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>