Ofiary dopingu

W Norwegii trzęsienie ziemi. Narodowy skarb, królowa śniegu, największa w chwili obecnej gwiazda najpopularniejszej w tym kraju dyscypliny sportu – Therese Johaug na dopingu. Therese dołącza do długiej listy zawodowców ze światowego topu, którzy zostali przyłapani na stosowaniu niedozwolonych środków wspomagających. Pomijając największe afery z udziałem m.in Lance’a Armstronga, Diego Maradony, czy Marion Jones, tylko w ostatnim okresie na czarnej liście WADA (Światowej Agencji Antydopingowej) znaleźli się tenisistka Maria Szarapowa oraz sztangista Adrian Zieliński. Jednak w zimowych sportach tej skali wpadki dotąd nie było. Johaug tłumaczy, że to przypadek i niedopatrzenie. Zastosowała na usta maść, która zawierała niedozwoloną substancję. Czy w norweskim narciarstwie klasycznym taki przypadek i niedopatrzenie są jednak w ogóle możliwe? Najbogatsze państwo Europy wydaje fortunę, aby zapewnić swym pieczołowicie wyselekcjonowanym zawodnikom najlepsze możliwe warunki. Każda norweska biegaczka ze światowej czołówki ma sztab ludzi, którzy zajmują się najdrobniejszymi detalami, począwszy od sprzętu a skończywszy na żywieniu. Czy w takich okolicznościach ktoś mógł przeoczyć maść na której opakowaniu jak wół widnieje stempel informujący o zakazanych dla sportowców składnikach? W przypadku Johaug smaczku aferze dodaje fakt, iż lekarz drużyny pracował przez parę ładnych lat dla koncernu, produkującego zakazaną maść, a przypadłością Therese są problemy z ustami, które bardzo często podczas zawodów są natłuszczane grubą warstwą kremów. Wszystko to sprawia, iż opowieści zapłakanej Johaug są mało wiarygodne, a cała historia wydaje się mocno naciągana.
Choć w przypadku dopingu uwaga koncentruje się zazwyczaj na przyłapanym, warto pamiętać o wszystkich uczciwych, ciężko pracujących sportowcach, okradanych z tytułów i medali. Zeszły tydzień przyniósł radosną informację, gdzieś jednak zagubioną m medialnym rozgardiaszu – o dyskwalifikacji młociarki Tatjany Łysenko – złotej medalistki Igrzysk w Londynie. To oznacza, że Anita Włodarczyk będąca wówczas druga została mistrzynią olimpijską w 2012 roku. Bez błysków fleszy, bez hymnu, z medalem przesłanym po kilku latach pocztą… Żal? Frustracja? Satysfakcją dla Pani Anity niech pozostanie fakt, iż nie zdarza się, aby sportowiec dostał w tym samym roku dwa złote medale olimpijskie za start w jednej i tej samej konkurencji.

Jeden komentarz nt. „Ofiary dopingu

  1. alberto tomba

    No tak. To rzeczywiście szok. Bo jak całe lata Norweżki z Biergen na czele szprycowały się lekami na astmę, to światowa federacja problemu nie widziała. A tu nagle taki zwrot. Cała afera musi mieć drugie dno, bo aż się wierzyć nie chce, że to wypęzło.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code
     
 

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>