Ku przestrodze

Pisałem już kilka razy o niekompetencji lub co gorsza świadomym działaniu pracowników instytucji finansowych (http://www1.zie.pg.gda.pl/blogi/zawadzofinanse/2012/11/21/bura-struktura/, http://www1.zie.pg.gda.pl/blogi/zawadzofinanse/2012/10/15/dekalog-8/, http://www1.zie.pg.gda.pl/blogi/zawadzofinanse/2014/01/24/fugazi-1/). Oto kolejny przykład, który potwierdza regułę. Czytajmy umowy (nie ufajmy pracownikom instytucji), nie dajmy się naciągać  (grzecznie dziękujmy i wychodźmy/ rozłączajmy rozmowę). Co do tego ostatniego ostatnio złapałem się na tym, iż w ogóle nie odbieram numerów „bez numeru”, bo wietrzę jakiś podstęp i po prostu szkoda mi czasu na rozmowę.

Pewna znana na polskim rynku firma sprzedająca polisy ubezpieczeniowe na życie (nazwy nie podaję tylko dlatego, że zostałem o to poproszony) wciska produkt ubezpieczeniowy ze składką regularną w wysokości 200 złotych/miesięcznie przez okres 5 lat. Status polisy opłaconej wynosi 12000, co wynika z przemnożenia 200*12*5. Ponieważ produkt jest połączony z funduszem kapitałowym daje nadzieję, iż po 5 latach zgromadzone środki wzrosną. Pobożne życzenia. Rollercoaster jak na giełdzie, choć na giełdzie przynajmniej wiadomo , z czego zmiany portfela się biorą a tu są jedną z wielu informacji o charakterze „bo tak musi być”. Mało tego. Chyba każdemu, kto inwestuje środki na pięć lat wydaje się oczywiste, iż po pięciu latach może je wybrać wraz z oczekiwanym dochodem. Otóż może, warunek to poniesienie, nie wdając się w szczegóły, ponad 50% wartości posiadanego kapitału. Ciekawe, że pracownik firmy, który przekonywał o 5 letnim okresie trwania inwestycji, zapomniał dodać, że pieniądze, bez dodatkowych kosztów można wyjąć dopiero po 10 latach! Niedopowiedzenie? Brak czujności? Skandaliczne jest natomiast to, że świadomi rolowania swoich klientów mają czelność wysyłać do nich co roku pismo dziękczynne, w którym piszą coś o zaufaniu, którymi zostali obdarzeni. Jednocześnie nakłaniają do zwiększenia płaconej składki na skutek „zmieniających się warunków rynkowych”. Według pisma z 2 października b.r. proponowany jest wzrost o 5 % „w oparciu o ogłoszone przez GUS dane o inflacji”. Hmm. No z tego, co mi wiadomo mamy w Polsce deflację (r/r). Chyba, że chodzi o inflację sprzed 5 lat, ale to tylko mój domysł (tzn. ja bym się tak na ich miejscu tłumaczył), albo sierpniowy wzrost cen owoców cytrusowych i południowych. Cóż. Ubezpieczonemu pozostaje czekać aż upłynie 10 lat i liczyć na to, iż nie ziści się zapis figurujący na pierwszej stronie dziękczynnego pisma: „Przypominamy, że inwestowanie w ubezpieczeniowe fundusze kapitałowe (…) wiąże się również z ryzykiem inwestycyjnym, w tym możliwością utraty zainwestowanego kapitału”.

2 komentarzy nt. „Ku przestrodze

  1. Karolina Jędrzejkowska

    abstrahując od oczywistego zarzutu nieprofesjonalnego zachowania sprzedawcy ubezpieczenia z funduszem kapitałowym, chciałabym kilka spraw wyjaśnić. Być może gdyby wiedza ta była powszechna mniej ludzi czułoby się oszukanymi przez \\\”banki i ubezpieczycieli\\\”. Otóż konstrukcja produktu typu unit-linked zakłada minimalną składkę na ryzyko śmierci i maksymalną na inwestycję w fundusze kapitałowe. So far so good, tu jednak należałoby zwrócić uwagę na sposób w jaki wpływy z tytułu składek ostatecznie lądują w portfelu inwestycyjnym ubezpieczonego. Otóż z pierwszorocznych składek zdecydowana większość opłaca tzw koszty akwizycji (czyli prowizje dla sprzedawców). W pierwszym roku więc \\\”odkładamy\\\” na agenta. Dopiero potem zaczynamy \\\”odkładać\\\” na inwestycję. Pomijając stopień ryzyka inwestycji zależny od instrumentu bazowego w samym UFK, trzeba pamiętać, że za zarządzanie funduszem trzeba zapłacić. Płacimy w formie części zysków Ubezpieczycielowi i tzw. Asset Managerowi (Towarzystwu Funduszy inwestycyjnych) i to już jest opłata od wysokości aktywów. Jeżeli więc stopy zwrotu instrumentów wchodzących w skład UFK są niskie – nie ma co liczyć na to, że nasz fundusz będzie rósł. Trzeba też pamiętać, że jak zdecydujemy się na wypłatę wartości polisy na koniec zapłacimy jeszcze podatek od zysków kapitałowych (czyli tzw. Belkę). Trzeba być naiwnym bądź niedouczonym aby kupować tego typu produkty. Już na pierwszy rzut oka – im więcej pośredników tym więcej nam zabiorą za to pośrednictwo. Jeśli ktoś chce inwestować to lepiej kupić po prostu aktywa fundusu inwestycyjnego…albo samemu zainwestować na rynku. Tylko do tego trzeba pomyśleć…i włożyć trochę wysiłku intelektualnego…a komu by tam się chciało…

    Odpowiedz
    1. Krystian Zawadzki Autor wpisu

      Dziękuję za przybliżenie niuansów umowy ubezpieczenia z funduszem. Jednak proszę wierzyć, że pracownicy instytucji finansowych potrafią być tak nachalni, iż łamią nawet najbardziej ostrożnych klientów. A wiedza ekonomiczna. No cóż. Gdyby każdy ją posiadał to zyski banków i TU istotnie by się zmniejszyły.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code
     
 

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>