Nowi gracze Chicago Bulls

Starsi fani koszykówki pamiętają zapewne zapierające dech w piersiach finały NBA lat 90. z udziałem Chicago Bulls. W najsilniejszym składzie drużyna Byków uznawana była za najlepszy zespół w historii koszykówki. W latach 95-96 Jordan i spółka wygrali 72 z 82 meczów sezonu zasadniczego. Nigdy wcześniej, ani nigdy potem żadnemu zespołowi amerykańskiej ligi zawodowej ta sztuka się nie powiodła. Dziś zespół z Chicago to drużyna aspirująca do bycia najlepszą w swej konferencji, choć od kilku lat silniejsze kluby znaleźć można na zachodzie USA. Niemniej jednak marka Chicago Bulls znana jest fanom sportu na całym świecie. Od wczoraj także z polskim akcentem. Polski kantor internetowy Cinkciarz.pl ogłosił w poniedziałek wejście na amerykański rynek pod nazwą Conotoxia oraz podpisanie siedmioletniej umowy sponsorskiej z drużyną koszykarską Chicago Bulls. Marka będzie eksponowana w reklamach wideo przed meczami, na ekranach LED przy koszu, w programach meczowych, a także w internetowych materiałach wideo: „BullsTV Game Preview”, „BullsTV Recap” i „Inside the Locker Room”. Rozmach, z jakim Cinkciarz.pl zdobywa amerykański rynek robi wrażenie tym bardziej, że jest to pierwsza europejska firma, jaka kiedykolwiek podjęła współpracę z Chicago Bulls. Rozmach tym większy, iż w akcji promocyjnej i przy podpisaniu umowy w USA obecni byli dwaj byli polscy prezydenci: Lech Wałęsa i Bronisław Komorowski. Cinkciarz.pl dopiął swego. O udziale byłych prezydentów w tym przedsięwzięciu pisze i mówi cały świat, choć niekoniecznie w pozytywnym świetle. Lech Wałęsa pytany o to czy wypada byłej głowie państwa uczestniczyć w takiej akcji odparł, iż: „zawsze wspiera polskie firmy”. To bardzo wielkoduszne, choć z pewnością nie za darmo. Jeszcze bardziej oberwało się Bronisławowi Komorowskiemu, który odcina kupony kilka tygodni po ustąpieniu z urzędu. W większości artykułów można znaleźć coś na wzór: „Co innego jeździć po świecie z wykładami, a co innego paradować wśród cheerleaderek i przybijać piątki z futrzanym byczkiem na tle postera cinkciarz”. Mnie to nie dziwi. Nie ważne zaś czy, ważne za ile…
W tych okolicznościach trzymam kciuki za polską firmę. Niech zawojują Amerykę. O byłych prezydentów jestem spokojny. Krzywdy sobie zrobić nie pozwolą.

4 komentarzy nt. „Nowi gracze Chicago Bulls

  1. Piotr Dominiak

    Cieszy ekspansja polskiej firmy, która para się sensowną działalnością na rynku walutowym. Wspieranie polskiej firmy przez byłych polskich prezydentów też jest w porządku. Pozornie drobny, ale w istocie bardzo istotny, jest aspekt wizerunkowy. Wszystko cacy, tylko ta nazwa „cinkciarz”. Pisałem o tym kiedyś w Dzienniku Bałtyckim przy okazji reklamowania tej firmy przez prezesa PZPN Zbigniewa Bońka. Wydawało mi się niestosowne, że prezes największego związku sportowego użycza swojego wizerunku nazwie kojarzącej się z działalnością, którą nazywam geszefciarską, cwaniacką. Co więcej cinkciarz.pl jest oficjalnym sponsorem reprezentacji Polski w futbolu. Właściciele muszą mieć niezłą siłę przebicia (czytaj: pieniądze, ale też układy), skoro zdołali namówić osoby publiczne na promowanie swej działalności mimo dość kompromitującej nazwy. Może ona miała być dowcipna? Ale jeśli tak, to raczej dowcip tylko nieco wyżej poziomu koszarowego. Pal diabli Bońka, ale Wałęsa i Komorowski dali ciała. Finansowo się na pewno opłacało. A honor, klasa? Przepraszam, zapomniałem – dawno nieobecne w naszym życiu publicznym.
    Piotr Dominiak

    Odpowiedz
    1. Krystian Zawadzki Autor wpisu

      Tak. Marka nieszczególnie wymyślna, ale być może ten efekt cwaniactwa miał zostać wyeksponowany? Dziś grzeczne określenia nie robią takiej furory, nie są tak szybko zapamiętywane itp. Pewnie niejednemu, kto pamięta te czasy „cinkciarz” kojarzy się mimo wszystko pozytywnie (cwaniak, ale potrafił obejść niechciany system, dawał poczucie pozornej wolności), a wielu 25-30 latkom nie kojarzy się w ogóle. Na rynku amerykańskim firma działa pod inną nazwą. Amerykanom zresztą trudno byłoby zrozumieć o co chodzi, bo wyraz jest nieprzetłumaczalny (black market currency changer?) choć paradoksalnie słowo cinkciarz ma swoje źródło w zniekształconym angielskim „change money”. Inna sprawa to te układy i potężne pieniądze. Trochę szokujące, że na hurtowym handlu walutami i prognozach finansowych można aż tak dobrze zarabiać. Cinkciarz.pl zajął trzecie miejsce listy „100 największych firm prywatnych z polskim kapitałem” opublikowanym przez tygodnik “wSieci” (27 kwietnia 2015 r.). Kryterium porównawczym była wielkość rocznych przychodów firmy. Spółka Cinkciarz.pl wyprzedziła takich gigantów jak Polkomtel, Asseco czy Getin Noble. Jeśli ktoś ma wątpliwości, czy powinno się tego typu firmę charakteryzować po przychodach, to inny przykład: ranking „Rzeczpospolitej” i 27 miejsce na „Liście 500”, zestawieniu najbardziej dynamicznie rozwijających się polskich firm.
      Z tego wniosek, iż nawet odpowiednio duże honoraria dla prezesa, czy prezydentów (a chyba tylko takie wchodzą w rachubę) nie stanowią dla firmy problemu. A dzięki temu są na ustach wielu…

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code