fugazi

“- Wiesz, co to jest fugazi?

– Lipa.

– Fu-gah-zi, fu-gay-zi, czyli ściema, pic na wodę”.

Tak rozprawia stary giełdowy wyjadacz, swoisty Maestro w swoim fachu Mark Hanna z młodym adeptem Jordanem Belfortem w jednej z pierwszych scen najnowszego filmu Scorsese. Scena pierwszorzędna, nie tylko dzięki fenomenalnym aktorom: McConaughey i DiCaprio, ale również z powodu przekazu. Mark Hanna instruuje swojego niedoświadczonego kolegę podczas lunchu jak przeprowadza się drenaż kieszeni klientów szacownych instytucji z Wall Street. Z cynicznym uśmiechem ujawnia elementarne reguły gry. Nikt, nawet Warren Buffet nie wie, w którą stronę podąży rynek. Ale po co to wiedzieć? Najważniejsze, aby nakłonić klienta na zakup, od którego broker zgarnie prowizję. Jeśli będzie spadać? Tym lepiej. Klient będzie chciał sprzedać swoje nietrafione aktywa, ponownie zasilając prowizją kieszeń brokera. Cichutki Belfort nie chce początkowo poddać się  panującym trendom. Wydaje się zażenowany zaistniałą sytuacją. Wierzy, że można urządzić to tak, aby zadowolone były obie strony: i instytucja i klient. Ten krótki epizod, to kwintesencja świata finansów na najbardziej rozwiniętym, amerykańskim rynku.

Filmowe pół godziny później Belfortowi wszystko jedno kogo naciąga. Skupia się niekoniecznie na bogaczach twierdząc, że Ci mniej majętni, oddający często oszczędności swego życia nie są tak dociekliwi i nie wyczuwają zagrożenia. Zarzuca się zresztą Scorsese, że w swoim filmie pokazuje niepopularny obraz bankierów  i innej maści finansistów, którzy swoimi działaniami spowodowali finansowy upadek Ameryki i sprowokowali wybuch kryzysu właśnie teraz, kiedy próbuje się ten wizerunek odbudować. Oparty na faktach „Wilk z Wall Street” nie jest jednak jedynym tego dowodem. Wiele książek i procesów sądowych dokumentuje patologiczne zachowania banksterów (pół bankierów, pół gangsterów), które polegają na oskubaniu klientów z pieniędzy, na świadomym oszukiwaniu. Doskonale znana jest choćby historia jednego z największych banków inwestycyjnych na Świecie. Greg Smith, jeden z dyrektorów Goldman Sachs w artykule opublikowanym przez "New York Times" zdradził  m.in., że klienci banku to "Muppety", z których wyciska się pieniądze. Pretekstem do świętowania było oskubanie klientów na kwotę miliona dolarów i więcej. Na awans mogli liczyć pracownicy, którzy potrafili przekonać klientów do skupowania aktywów, których próbował pozbyć się bank, bo wiedział, że na nich nie zarobi.

W Polsce do takich patologii jak te prezentowane w „Wilku” jeszcze daleko, co nie znaczy, że   brakuje nieetycznych zachowań przedstawicieli krajowych instytucji finansowych. Jakiś czas temu pisałem o naciąganiu na produkty strukturyzowane. Innym przykładem było nagminne wciskanie przez banki kredytów we franku, który sprawiał, że kredytowa (złotowa) niezdolność klienta przeradzała się w kredytową (frankową) zdolność. Skutkuje to tym, że teraz nieuświadomieni klienci kierują pozwy do sądów oskarżając banki o nieinformowaniu o istniejącym ryzyku kursowym (są raczej bez szans).

Myślę, że większość z nas mogłoby wskazać podobne przykłady, niestety…

 

3 komentarzy nt. „fugazi

  1. Anonim

    No ale film całkiem, całkiem. Motyw z zejściem po schodach do Lambo pozostanie w pamięci i zapisze się w annałach kina.

    B.L.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Drapiński

      @B.L.
      Tak oglądanie tej sceny wykończyło mnie nie mniej niż DiCaprio :)
      @Krystian
      Ten film (zwłaszcza instrukcje udzielane młodemu maklerowi) „szary Kowalski” powinien potraktować poważnie. Może komuś dzięki temu otworzą się mu trochę oczy i zrozumie, że większość ofert składanych przez osoby dzwoniące z jakichś infolinii ma wydrenować jego kieszeń.
      Należy oswoić się z myślą, że bank (biuro maklerskie itp.) nie jest instytucją charytatywną, ma zarabiać dla swoich właścicieli, wobec tego każdy kredyt, pożyczka ma przynieść zysk bankowi nie Kowalskiemu.
      Pani, która oferuje przedłużenie umowy na usługi telekomunikacyjne, roztacza przed nami cudowne obrazy tańszych minut czy SMS’ów, co z tego że abonament będzie droższy ?
      Nauczmy się odmawiać i pamiętajmy, że przed naciąganiem musimy bronić się sami.

      Odpowiedz
      1. Anonim

        Wiesz Wojtek,

        Ja już nwet nie słucham, co miłe panie mają do powiedzenia. Grzecznie dziękuję i rozłączam telefon. Wątpię, aby przez takie działania ominęło mnie coś rzeczywiście atrakcyjnego.

        Krystian

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code
     
 

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>