Rok po Euro

 

„Mnie został mały Sergio” napisała jedna z internautek pod obszernym artykułem opublikowanym na jednym z lokalnych portali. Mija dokładnie rok od przeprowadzenia w naszym kraju największej jak dotąd imprezy sportowej i imprezy w ogóle. Czy można po tym czasie powiedzieć coś więcej niż to, co można wyczytać w zdawkowych publikacjach? Oczywistym jest, iż impreza tej rangi organizowana w takim kraju jak Polska nie przyniesie nadwyżki korzyści nad kosztami w ujęciu finansowym. W zasadzie dzieje się tak współcześnie w każdym przypadku organizacji dużych imprez sportowych. Mamy dziś wielu kandydatów, a wszyscy prześcigają się w kosztownych pomysłach, przede wszystkim natury infrastrukturalnej. Pekin 2008 – 40 mld USD, Soczi 2014 to już ponad 50 mld USD. Jednym z nielicznych wyjątków od tej reguły były letnie Igrzyska Olimpijskie w Los Angeles w 1984 roku.  Wówczas jednak po głośnym fiasku finansowym Igrzysk w Montrealu nie było chętnych do organizacji tej największej sportowej imprezy, dzięki czemu Amerykanie mogli wymóc na MKOl, iż Olimpiada odbędzie się na ich warunkach, na istniejących wówczas obiektach i bez ponoszenia dodatkowych nakładów na infrastrukturę.

W Polsce wydatki realizowane w ramach Euro wyniosły ok. 100 mld złotych, z czego większość to te poniesione na szeroko rozumianą infrastrukturę transportową. Trudno jednak zaliczać je jako bezpośredni koszt organizacji imprezy skoro większość z nich i tak by powstała, choć może nie tak szybko. Pozostają zatem obiekty sportowe, które bez Euro raczej by nie powstały. Tu sprawa się komplikuje. Po roku od turnieju obiekty mają się źle lub bardzo źle. Ich zapełnienie stanowi nie lada wyzwanie. Trzy spośród czterech stadionów wykorzystywanych jest przez kluby. Wszystkie występują w najwyższej klasie rozgrywkowej i znajdują się w pierwszej czwórce najchętniej oglądanych przez kibiców. Co z tego, skoro w minionej edycji na mecze takiej np. Lechii przychodziło 13 tysięcy widzów, co nie powoduje zapełnienia PGE Areny nawet w 1/3? Imprezy muzyczne i owszem. Odbywają się. Ale ile gwiazd największego formatu, gwarantujących niedopłacanie do interesu można ściągnąć w wakacje? Żaden szanujący się muzyk nie zaryzykuje zapalenia krtani przyjeżdżając na występy jesienią, o zimie już nie wspominając. Śmieszą mnie wynurzenia niektórych specjalistów (np. R. Petru) o tym, iż należało przed budową sportowych molochów lepiej zastanowić się nad możliwością ich wykorzystania. To znaczy co? Nie wiedzieliśmy o tym? Nie braliśmy przykładu z innych? Co jeszcze można było wymyślić? Przypomnę. Mamy już galerie handlowe, puby, kina, muzea, pomieszczenia komercyjne, fitness kluby, tory wrotkarskie, mamy nawet „basen narodowy”. Nie zmienia niczego wielo funkcjonalność stadionów. Po prostu są one za duże. Należało nie tworzyć „białych słoni z wodotryskiem”, ale może pomyśleć bardziej racjonalnie, jak zrobili Szwajcarzy i Austriacy tymczasowo powiększając swoje stadiony podczas Euro 2008. Zgadzam się. Koszt takiego zabiegu jest nawet porównywalny z budową od podstaw (projekt, montaż, demontaż, upłynnienie materiału), ale przynajmniej później mniejsze są koszty utrzymania. ? Oczywistym jest, iż zarządzanie tak dużym obiektem, jakim jest stadion piłkarski wymaga nie tylko poszukiwania źródeł generowania przychodów, ale także redukcji kosztów operacyjnych w szczególności zużycia mediów i organizacji pracy osób zatrudnionych przy obsłudze. Kto zdaje sobie sprawę, iż  jedno nieprzemyślane włączenie świateł na Narodowym, wyceniane jest na 30 tys. zł. Miesięczny koszt utrzymania zaczyna się od 0,5 mln złotych w przypadku Poznania i kończy na 1,5 mln złotych w przypadku Warszawy.  Ile dokładają miasta do utrzymania swoich stadionów? Dokładnie nie wiadomo. Może druga rocznica coś zmieni. Po zakończeniu Euro 2012 Deloitte opublikował raport(y) dotyczące wpływu organizacji Mistrzostw na polskie miasta, będące gospodarzami. Dziwne trochę są te publikacje. Jedna wspólna dla wszystkich miast, z której nic konkretnego nie wynika i cztery indywidualne dla każdego z miast z osobna, w których ciekawostek więcej, ale „nie dla psa kiełbasa”. Wszystkie miasta, z wyjątkiem Gdańska, tych raportów po prostu nie upubliczniło. Można się domyślać, co było tego powodem…

W Gdańsku ruszyły właśnie pierwsze prace związane z budową Pomorskiej Kolei Metropolitarnej. Przewidywany koszt tego przedsięwzięcia to ok. 720 mln PLN. Ilu jest przeciwników budowy linii za tą kwotę, wystarczy wejść na pierwszy lepszy portal poruszający tematykę budowy. Przypomnę, że koszt PGE wyniósł ponad 850 mln PLN. O różnicach w zakresie poziomu użyteczności publicznej obu przedsięwzięć nie będę nawet wspominać.

5 komentarzy nt. „Rok po Euro

  1. Anonim

    Kolej metropolitalna przez kilka pierwszych lat będzie mocno deficytowa z dwuch powodów:
    1) nawyki tranasportowe ludnosci – ludzie nie przesiąda sie tak „od ręki” na nowy srodek trnasportu – musza sie z nim oswoic, dopasowac harmonogram dnia do rozkładu, przekalkulowac koszty alternatywnwe wzgledem samochodu – zmiana przyzwyczajen wymaga czasu

    2) Poki co, tereny na zachód od Jasienai sa wzglednie słabo zaludniony.

    Zeby nie było – jestem gorącym zwolennikiem KM, jednak na peno nie bedzie tak, ze korzysci zauwazymy juz po pierwszym roku. To raczej inwestycja na długie dziesieciolecia. Wiec moze warto pod tym katem spojrzec rowniez na stadiony?

    Odpowiedz
      1. Anonim

        Być może pojawienie się Kolei sprawi, że staną się bardziej zaludnione? A co do stadionów, to w tym tekście jest nieco przekory. Oby nie okazało się jak w Portugalii, że kilka z wybudowanych na Euro 2004 obiektów planuje się wyburzyć.
        Krystian Zawadzki

        Odpowiedz
        1. Anonim

          Ja jestem zaś ciekaw, bo często wskazuje się na sukces Euro, czy rzeczywiście ta fala „jednorazowych turystów” przełoży się na wzrost branży turystycznej? Jaka część Hiszpanów, Irlandczyków i „reszty” wróci do Polski. Ile nasz kraj na tym skorzysta. Czy ktoś prowadzi na tren temat badania?

          Paweł Szwambe

          Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code