karelska przygoda

 

Tegoroczny urlop spędziłem w nietypowym miejscu. Podczas, gdy większość znajomych obrała kierunek południowy i wylegując się na plaży popijała drinka z parasolką, ja wraz z grupką przyjaciół postanowiliśmy zjechać mało znane zakątki Karelii, bagnistego regionu północnej Rosji. Przewodnim celem naszej podróży było podążanie trasą kanału białomorskiego, który w zamyśle miał połączyć Morze Białe z Jeziorem Onega (i dalej z Morzem Bałtyckim) i wypalenie nad Morzem Białym po papierosie Biełomorkanał (bardzo popularne w Rosji, niskiej jakości papierosy, charakteryzujące się tym, iż zamiast filtra jest ustnik a sam tytoń wypełnia tylko 1/3 długości bibuły). Chcieliśmy w ten sposób złożyć hołd robotnikom kanału, którzy z powodu braku odpowiedniego wyposażenia (jedynym narzędziem były drewniane taczki) kopali kanał długości blisko 230 kilometrów dosłownie własnymi rękami. Nie trudno się domyślić, iż wielu nie przeżyło tej budowy. Według różnych szacunków zginęło ich od 50 do nawet 250 tysięcy (co daje jedną osobę na metr kanału). Całe przedsięwzięcie miało być wielkim tryumfem Stalina. Kanał budowany był w szaleńczym tempie. Jego realizacja zajęła niewiele ponad półtora roku! Ostatecznie nie spełnił pokładanych w nim nadziei, bo… okazał się za płytki. Dlatego mimo pierwotnego zamysłu żadna większa jednostka nigdy nie miała okazji nim przepłynąć(sic!) Ot cała Rosja można by pomyśleć. Piękna, wszechpotężna i za nic mająca ludzkie życie.
Objazd po karelskiej tajdze trwał ponad dwa tygodnie. Z tego, co zdążyłem w tym czasie zauważyć, w Rosji specyficznie traktowani są turyści. Hotelowe toalety zamykane na kłódkę, różne ceny biletów wstępu dla Rosjan i „Pozostałych” (różnice nawet ośmiokrotne), liczne kontrole drogowe w celu wymuszenia łapówek, wieczne pytania (skąd, dokąd, od kiedy, do kiedy, a tak w ogóle to po co?) były na porządku dziennym. Na to byłem jednak nastawiony. Zupełnie zaskoczyła mnie zaś panująca tam drożyzna. Moje przekonanie przed wyjazdem było takie, iż za 100 dolarów można w karelskich regionach Rosji po Pańsku spędzić cały tydzień. Jak się potem okazało mandat za przewinienie, którego formalnie nie było to wydatek min. 500 rubli czyli ok. 50 złotych. Obiad w barze przy drodze złożony z solanki i czegoś co przypominało kotleta kosztuje ok. 350 rubli. Tak naprawdę tańsza jest tylko benzyna (ok. 2 razy) i papierosy. Wódka jest w zbliżonej cenie, natomiast cała reszta jest droższa. Zastanawiające jest jak w tym kraju żyją zwykli ludzie, których zdecydowana większość dysponuje miesięcznie środkami nie przekraczającymi 10.000 rubli. Pomijam fakt, że jakość towarów sklepowych sięga dna. Nie ma normalnego pieczywa, np. zwykłych bułek, a kiełbasa na ognisko    wybucha pod wpływem ciepła. Dwa tygodnie wystarczyły, aby zatęsknić za Polską i tutejszymi cenami (choć cenę paliwa chętnie przeniósłbym z Rosji). Z ulgą odetchnąłem, kiedy nie bez problemów udało nam się przekroczyć granicę rosyjsko-fińską.
Fakt faktem, iż jeszcze niedawno szoku można było doznać jeżdżąc na Zachód. Dziś to wschodnie tereny pozwalają doświadczyć czegoś nietuzinkowego lub dawno zapomnianego.

4 komentarzy nt. „karelska przygoda

  1. Anonim

    Tegoroczny urlop spędziłem na magisterce… :) a na poważnie to Rosja jest bardzo ciekawym krajem. Wiele razy słyszałem od przewodników „życzę wakacji, ale takich w zachodnią stronę”… dopóki nie byłem na wschodzie nie żałowałem… a okazało się, że jest czego!. Może jakieś fotki z wakacji? ja mogę podlinkować wygląd sklepów spożywczych na obrzeżach:

    http://imageshack.us/photo/my-images/11/cimg0648k.jpg/

    W większych miastach już lepsza urbanistyka:

    http://imageshack.us/content_round.php?page=done&l=img855/7826/cimg0707l.jpg&via=mupload&newlp=1

    … ale radzę trzymać się głównych ulic tam jest czysto i bezpiecznie. Wystarczy skręcić 2, 3 ulice i czeka nas wystrój jak z Kuby i towarzystwo jak w Meksyku :D:

    http://imageshack.us/content_round.php?page=done&l=img59/1573/cimg0946k.jpg&via=mupload&newlp=1

    Ogólnie wszystko się zgadzam co do cen. Dodam, że najlepiej kupować w drodze powrotnej w bezcłowym sklepie na granicy.

    P.S. Polecam Rosję szczególnie duże miasta jak Moskwa i Petersburg, choć sama podróż użyjmy już tego słowa… malownicza :).

    Patryk Redwanc

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code
     
 

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>