nasze kochane, bezduszne banki

Banki kochają swoich klientów. Tym bardziej, im więcej wpływa na ich rachunki. Dopieszczają ich ofertami, oferują złote i platynowe karty, zwiększają limity zadłużenia, wydłużają okresy spłaty bezodsetkowej i tak dalej, i tak dalej. Wszystko po to, aby klient czuł się doceniony, zauważony, jedyny w swoim rodzaju…

Za kurtyną kurtuazji i miłych gestów kryją się jednak pułapki, o których przeciętny klient dowiaduje się grubo po fakcie (umówmy się, że czytanie wielostronicowych umów nie wchodzi w grę, bo po pierwsze nikt nie ma na to dziś czasu, a po drugie niedomaga wzrok, nieprzystosowany do czytania tak małej czcionki), kiedy saldo rachunku ulega zmniejszeniu na skutek pobieranych opłat karnych, za monit, itp.

Przypadek, który pragnę opisać wydarzył się kilka dni temu i dotyczy jednego z pracowników naszego Wydziału, który od wielu lat związany był z Raiffeisen Bank. Współpraca na linii klient-bank przebiegała jak dotąd bez zastrzeżeń. Wpływy na rachunek klienta były regularne, płatności dokonywane wydaną kartą kredytową, jak dotąd bez żadnych opóźnień w spłacie zadłużenia, które zresztą dokonywane były z automatu w ramach zlecenia stałego. Bank w ramach rewanżu niejednokrotnie przygotowywał nietuzinkowe propozycje skierowane do najbardziej zasłużonych. Sielanka trwała do 4 lipca. Tego dnia wystosowany został do klienta monit o zaległości w spłacie zobowiązań z tytułu posiadanej karty na kwotę 50 PLN, przy jednoczesnym obciążeniu rachunku kosztem monitu w wysokości 35 PLN( było nie było 70% kwoty, będącej przedmiotem zamieszania). Pikanterii całej tej sytuacji dodaje tempo działania Banku. Spłata przez klienta (kwoty 50 PLN) nastąpiła 4 lipca, tego samego dnia wysłano monit. Odnosi się wrażenie, że informacja wysłana z Banku nie tyle tyczyła się nieszczęsnych 50 złotych. Równie dobrze wielkimi, czerownymi literami można było nadpisać: KOCHANY KLIENCIE. WRESZCIE WPADŁEŚ. BARDZO NAM PRZYKRO, ALE TWOJA WCZEŚNIEJSZA HISTORIA RACHUNKU NIE MA DLA NAS ZNACZENIA, W KONTEKŚCIE OSTATNICH WYDARZEŃ.

Brawo.

Obyśmy nie musieli zbyt często padać ofiarą bezduszności instytucji, na które przecież jesteśmy skazani. Czego wszystkim czytelnikom bloga wakacyjnie życzę.

 

6 komentarzy nt. „nasze kochane, bezduszne banki

  1. Anonim

    Doświadczyłem podobnej sytuacji z Bankiem PKO BP w roli głównej. Monit był jednak tańszy, zaledwie 30 zł. A zatem nie ma to jak polski bank, a nie jakiś obcy krwiopijca. „Oszczędzone” 5 zł zainwestuję. Zastanawiam się tylko w co. Może kupię 1 franka szwajcarskiego…a resztę przepiję.
    pozdrawiam
    Krzysztof Leja

    Odpowiedz
    1. Anonim

      … byle za zdrowie banku:))

      A na marginesie odnoszę wrażenie, że wszyscy doświadczyliśmy lub za chwilę doświadczymy podobnego upokorzenia.

      Pozdrawiam

      K.Z.

      Odpowiedz
  2. Anonim

    Wydaje mi się, że każdy padł lub za chwilę padnie ofiarą malwersacji bankowych. Problem w ty, że jesteśmy na te „Kochane Banki” skazani i nawet jeśli zrezygnujemy z usług jednego, to drugi zrobi z nami to samo. Te hasła o finansach z zasadmi i banku dla ludzi mogą sobie między książki wsadzić.

    Artur A.

    Odpowiedz
  3. Anonim

    InInstytucje bankowe, parabankowe oraz wszelkie firmy ubezpieczeniowe to największa ( do tego zalegalizowana i działąjąca pod osłonką sympatycznego uśmieszku oraz wielkodusznej opiekuńczości dla „..najważniejszego klienta..”.
    Ja ostatnio dostałem pismo od zarządcy wspólnoty mieszkaniowej informujące o jednomiesięcznej zaległości czynszowej. Pismo jak pismo, co do meritum zasadne. Zarządca zażyczył sobie jednak za takowe przypomnienie …20 zł, dumnie tytułem kosztów operacyjnych.
    Także to proceder nagminny, niemniej podchodzący pod wymuszanie pieniędzy pod byle pretekstem

    Odpowiedz
  4. Anonim

    Mnie spotkała podobna historia. Deutshe Bank, przyznany kredyt hipoteczny ( tak zapewniał mnie doradca kredytowy),pozostałą jedynie wycena nabywanej nieruchomości ( 300 zł ). Zapłaciłem. Mineło ok. 10 dni, doradca informuje mnie, że niestety dochód mój jest niedostateczny, kredyt nie zostanie uruchomiony. Także taka to jest wiarygodność i kompetencja obecnie zatrudnianych „SPECJALISTÓW KREDYTOWYCH”.
    ( A’propos kompetencji pracowników, to polecam geniusza z Multibanku z Kołobrzeskiej, naopowiadał bajek o oprocentowaniu, obniżonej marży,itd. – dotyczyło linii kredytowej w rachunku.
    Jak umówiłem się na podpisanie umowy podsunął mi zupełnie inne cyfry, i w zaparte wmawiał mi, że od początku tak mówił… (-:.
    Tak naprawdę to po chwilowym zastanowieniu przestraszyłem się tego co zaczął wygadywać.Wyglądało na to,że tego człowieka zahibnotyzowali chyba za mocno podczas szkolenia pt. „Jak zrobić klienta w konia”.

    Maciek.

    Odpowiedz
    1. Anonim

      To ja dla odmiany powiem jak sobie z nimi poradziłem kilka lat temu kiedy to prawie dosłownie wciśnięto mi kartę kredytową… Pomyślałem no w sumie 54 (to zależy niech będzie 54…) dni mogę obracać ich pieniędzmi – ok. Miałem ją z 7 MC i kilka razy widziałem jakieś odsetki za coś… Zapytałem w placówce za co to jest? Pani nie miała pojęcia, kierownik też, warszawa też… experci szukali… no nic jak powiedziałem, że rezygnuję to oddali tego samego dnia! (Polecam kilka kont w różnych bankach i w razie czego arevuare). Chodziło o ok. 100 zł łącznie, to kolejny przykład na to jak kradną. Miałem bardzo dużo operacji przypadkiem zauważyłem te dodatkowe opłaty. Ilu nie zauważyło? ilu nie zgłosiło? tyle bank zarobił w skali kraju ktoś ma „parę groszy” w kieszeni :).

      P.S. Kartę mi zamykano z 3mc miałem jeszcze kilka telefonów w tej sprawie. Swoja drogą muszę przyznać, że mieli niezłych speców do „pięknej (na)mowy”.

      Patryk R.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code
     
 

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>