franku mój drogi

Żyjemy w niepewnych czasach. Być może najbardziej niepewnych w historii funkcjonowania globalnych rynków finansowych. Gospodarki są jak naczynia połączone. Wybucha wulkan na Islandii spadają akcje LOTu, zadyma w Grecji złoty leci na łeb. Czasem pozornie nieistotne zdarzenie niesie za sobą całkiem realne zagrożenie. Nie wszystko jednak w czasie niepokoju traci na wartości. Jest kilka aktywów, które wartowówczas posiadać. Jednym z nich jest złoto, drugim frank rodem ze Szwajcarii.

 Od czasu kryzysu subprime z uderzającą częstotliwością słyszymy o nowych rekordach franka. Od lipca 2008 zdrożał on z 1,95 do ponad 3,30 złotych. Posiadacze mają powody do radości. Gorzej z tymi, którzy zadłużyli się w tej walucie, licząc na niższe koszty związane z oprocentowaniem. Nie tylko helwecka jednostka może się szczycić niskim kosztem pozyskania, a zatem na czym polega jej fenomen? Jak zauważył René Sédillot, francuski badacz dziejów pieniądza, trudno rozstrzygnąć, czy sukces Szwajcarii wynika z siły jej pieniądza, czy też raczej frank jest owocem sukcesu Szwajcarii jako fenomenu ustrojowego, społecznego i gospodarczego. Z pewnością niebagatelną rolę odgrywa neutralność Szwajcarii i bardzo silne powiązanie franka z rezerwami złota.

Smucą się zadłużeni w szwajcarkiej walucie, smucą się i sami Helweci. Gospodarka nastawiona na eksport (stanowi on ponad 50 % szwajcarskiego PKB) ze względu na wysoki kurs rodzimej waluty ponosi wymierne straty. Szwajcarzy są mistrzami w opracowywaniu i wdrażaniu koncepcji mających na celu deprecjację lokalnej waluty. I nie chodzi tu bynajmniej o interwencje walutowe, ale decyzje mające w zamierzeniu ograniczyć przepływ kapitału (głównie spekulacyjnego). Ciekawym tego przykładem było wprowadzenie ujemnego oprocentowania zagranicznych wkładów bankowych. Co trzy miesiące szwajcarskie banki uszczuplały rachunki klientów o trzy procent zdeponowanych na nich kwot we franku. Chcesz zarabiać na zmianie kursu, to płać za posiadanie waluty, można by rzec.

Również i tym razem Szwajcarzy przymierzają się do ograniczenia negatywnych skutków drogiego franka. Ułatwi to życie polskim kredytobiorcom, których jest około 700 tysięcy! Oznacza to, że wielu rodaków skuszonych niskim oprocentowaniem wyrzekło się zasady: "spłacaj kredyt w walucie, w której zarabiasz". Krajowe banki widząc to zagrożenie już wcześniej zdecydowały się na wprowadzenie przepisów, mających na celu zmniejszeni liczby zadłużonych w walutach obcych w ogólnej strukturze zadłużenia ( rekomendacje T i S). Pozyskanie kreydytu denominowanego w walucie obcej jest trudniejsze, choć przy spełnieniu określonych warunków nadal chętnie wybierane. Być może osławiona stabilność franka kojarzy się bardziej ze względną stałością jego wartości, a nie aprecjacją w ciężkich czasach?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code
     
 

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>