seksafera a przyszłość strefy euro

Afery rozporkowe z zadziwiającą systematycznością powodują polityczne trzęsienia ziemi. Któż nie zna bohaterki skandalu obyczajowego –  Moniki Levinsky, kto z nas nie był świadkiem upadku Samoobrony. Ledwie ucichły echa włoskiego "Bunga Bunga" a w świecie wysoko postawionych osobistości mamy kolejny skandal. Tym razem jednak sprawa nie dotyczy głowy państwa, a szefa jednej z najpoważniejszych instytucji finansowych na świecie. Dominic Strauss-Kahn, kierujący Międzynarodowym Funduszem Walutowym od 2007 roku został aresztowany pod zarzutem usiłowania gwałtu na pokojówce jednego z nowojorskich hoteli. Nie wszyscy może wiedzą, że nie był to pierwszy tego typu przypadek w karierze chutliwego Francuza. W 2008 roku oskarżono go o molestowanie seksualne i wykorzystywanie w tym celu zależności służbowej wobec węgierskiej ekonomistki Piroski Nagy. Sprawa została jednak zatuszowana i przeszła bez większego echa. Tym razem afera jest poważniejsza, choćby ze względu na fakt, iż Strauss-Kahn był silnym kandydatem na urząd Prezydenta Francji (jeden z ostatnich sondaży dawał mu nawet 61 proc. poparcia w drugiej turze).

Całe to zamieszanie odbija się największą czkawką w Europie. Paradoksalnie to właśnie europejski kontynent stał się najpoważniejszą ofiarą kryzysu finansowego. Problemy Grecji, Irlandii czy Portugalii są nam doskonale znane. To właśnie Strauss-Kahn miał duży udział w opracowywaniu koncepcji wsparcia dla tych krajów. Jak mało kto potrafił on godzić interesy bogatych państw Unii, przede wszystkim Niemiec i Francji z potrzebami biedniejszych krajów peryferyjnych. Spekuluje się, iż jego odejście przyczynić się może narastania konfliktu pomiędzy dwiema grupami państw, tym bardziej, że dotychczasowa pomoc  okazała się niewystarczająca i niezbędne może się okazać dalsze zasilanie finansowe niektórych krajów Eurolandu. Funkcjonowanie unii walutowej stoi pod dużym znakiem zapytania. Wiarygodność Eurolandu jeszcze nigdy nie była tak niska. Kilka lat temu większość krajów zrobiłaby wszystko, aby móc uczestniczyć w tej elitarnej grupie. Traktowano to jako zaszczyt. Dziś traktuje się to jak przekleństwo.  Udział w Eurolandzie nie tylko nie daje gwarancji stabilizacji, ale przyczynia się do ponoszenia dodatkowych kosztów związanych m.in. ze wsparciem finansowym dla innych członków. Można jedynie wyrazić nadzieje, że to chwilowe problemy i za lat kilka wszystko wróci na właściwe tory. Oby tylko przypadek Strauss- Kahna nie zniweczył dotychczasowych wysiłków.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code