Mail nie wysłany

Jego Magnificencjo; Szanowny Panie Profesorze; Drogi Jacku
Tak zazwyczaj adresowałam maile do Ciebie – forma zależała od wagi komunikowanej sprawy, ale w rzeczywistości zawsze ten ostatni zwrot pozostawał przy dłuższej wymianie opinii.
Wczoraj, po południu chciałam napisać o sukcesach naszych wydziałowych sztafet w maratonie, sztafet które biegły w koszulkach z logo PG. Już tego maila nie napisałam.
Znałam Cię od 26 lat, od kiedy rozpoczęłam pracę na Politechnice Gdańskiej, chociaż przez długi czas, byłeś dla mnie jedynie Bardzo Ważnym Profesorem i Dziekanem WCH. I chociaż nie miałam bezpośredniego z Tobą kontaktu, to jednak dużo o Tobie wiedziałam, bo i dużo się o Tobie mówiło. Byłeś osobą znaną ze swojej pracowitości, stanowczości i prowadzenia wydziału twardą ręką. Gdy więc miałeś zostać Rektorem miałam obawy, czy będę odpowiednio silnym partnerem do reprezentowania spraw wydziałowych w kontaktach z Tobą. Mile się rozczarowałam, potrafiłeś zawsze dochodzić do sedna problemu poprzez rozmowę i wysłuchanie argumentów, nawet jeżeli ta rozmowa zaczynała się gwałtownym wybuchem. Umiałeś też przeprosić – a to się zdarza niezwykle rzadko, u osób z Twoją pozycją.
Straciliśmy jako wydział Przyjaciela, jako uczelnia silnego Przywódcę odpowiedniego na te burzliwe czasy.
Ale ja zawsze będę Cię pamiętała z tym uśmiechem błądzącym w kącikach ust i iskierkami zadowolenia w oczach, bo tak jak potrafiłeś się gniewać, potrafiłeś się też cieszyć i żartować.
Żegnaj Jacku