Jaka edukacja biznesowa?

Na niedawno zakończonym dorocznym spotkaniu dziekanów i dyrektorów szkół biznesowych zrzeszonych w European Foundation for Management Development, dyskutowano na temat wyzwań (to słowo się pojawia często w dyskusjach na temat edukacji i nie tylko) związanych z rewolucją cyfrową. Z jednej strony niesie ona obietnicę rozwoju, poprawy jakości życia, poszerza dostęp do usług i produktów, jednak nie można zapominać o jej ciemnej stronie. Już słychać o odradzającym się ruchu luddystycznym, który w czasach rewolucji przemysłowej niszczył maszyny odbierające pracownikom chleb. Neoluddyści protestują przeciwko postępowi. Coraz głębsza i szersza ingerencja sztucznej inteligencji wzmacnia także pytania natury etycznej, od których nie ma ucieczki, a które nasz nieoceniony futurysta Lem stawiał wiele lat temu (patrz m. in. genialne opowiadanie pt. Czy Pan istnieje Mr Jones?). Nic więc dziwnego, że dziekani i dyrektorzy szkół zastanawiali się nad wzmacnianiem pozytywów i niwelowaniem negatywnych skutków tej najbardziej niepokojącej siły czwartej rewolucji przemysłowej, która obok zmian demograficznych, globalizacji, zmian klimatycznych i urbanizacji jest postrzegana jako megatrend kształtujący nasz współczesny świat. Warto zaznaczyć, że powszechna cyfryzacja ma niebagatelny wpływ na pozostałe megatrendy, zwłaszcza w obszarze globalizacji.
Znane są więc uwarunkowania, teraz czas na poszukiwanie odpowiedzi na pytanie o edukację biznesową. Uczestnicy dyskusji byli zgodni, że w obecnych czasach nie ma miejsca na pogłębianie wiedzy, ją trzeba poszerzać. Dobry lider będzie stawiał umiejętnie pytania, w ten sposób nadrabiając brak „głębi” swojej wiedzy. Z odpowiedzią mu pospieszą nieograniczone zasoby Internetu, ale także wąskiej klasy specjaliści z innych dziedzin. A jak tych liderów kształcić? Kształcenie powinno być przedsiębiorcze, multidyscyplinarne i holistyczne. Powinno wykorzystywać nowoczesne metody, między innymi związane z modelem nauczania opartego na doświadczeniu, symulacje, gry itp. Rola wykładów powinna być zminimalizowana, bo jak pokazują badania, są one najgorszą metodą zapamiętywania wiedzy. Przekazywane treści powinny być osadzone w kontekście, multidyscyplinarne.
Na WZiE pracujemy nad nowym programem studiów dla Zarządzania Inżynierskiego, które obok Inżynierii danych, są jednym kierunkiem interdyscyplinarnym przez nas prowadzonym. Tym samym wpisujemy się idealnie w obecne trendy, co niestety nie oznacza, że program ten jest idealny. Czeka nas sporo pracy, by wdrożyć sugerowane zmiany w dydaktyce. Ale to już temat na kolejny wpis.