Pani Helenka

Dzisiaj pożegnaliśmy na cmentarzu łostowickim Panią Helenkę. Znaliśmy ją wszyscy od wielu lat. Była zawsze, niezależnie od pory dnia, na swoim posterunku, przed komputerem, obłożona stertami dokumentów. Nieraz się zastanawiałam, jak się w tym wszystkim odnajduje? Ale ona zawsze wiedziała gdzie jakie pismo leży – potrafiła odnaleźć nawet takie dokumenty, które tylko raz przewinęły się jej przez ręce.
Nieraz nas strofowała, wytykając niezorganizowanie lub niezdrowy tryb życia – głównie związany z jedzeniem słodyczy. Dbając o członków kolegium, zaczęła zamawiać zamiast ciasteczek orzeszki i suszone owoce.
Miała dar obserwacji ludzi, czasami po „godzinach” przychodziła i dzieliła się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi stanu emocjonalnego pracowników – ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Podpowiadała, z kim się trzeba spotkać żeby podziękować, a komu zwrócić uwagę, bo nie zachowuje się tak jak powinien. Ale zawsze starała się wszystkich tłumaczyć.
Była świetnym nauczycielem. Nasze młode koleżanki z administracji, właśnie u niej się uczyły jak funkcjonować na wydziale. Była nie tylko starszą koleżanką z pracy, ale także doradcą w sprawach żywieniowych i zdrowotnych. Wszystkich namawiała do ruchu, sama jeździła na rowerze do pracy.
Była młoda duchem, a kiedy przyszła z informacją, że chce przejść na emeryturę, nie chciało mi się wierzyć, że już może. Jestem jej bardzo wdzięczna, za wsparcie w trakcie mijającej kadencji. Bez niej, nie połapałabym się w sprawach wydziałowych. W pierwszych miesiącach, nieraz pytałam co z danym rodzajem sprawy robił poprzedni Dziekan? Obiecała mi, że w pierwszej kadencji będzie ze mną, a w drugiej to zobaczy. Nie przypuszczałam, że nie będzie miała wyboru.
Nie chciała, żeby się nad nią litować. Była bardzo silna, a jednocześnie okazała się tak krucha. W ostatnim do mnie telefonie, powiedziała, że nie chce żeby ktokolwiek się dopytywał o jej zdrowie. A odwiedzin sobie nie życzy, bo przecież przyjdzie na rozpoczęcie roku akademickiego i chyba będziemy ją zapraszali na spotkania noworoczne.
Ale zostało tylko puste krzesło w sekretariacie …