Inżynierski maraton

Od 17 stycznia rozpoczynamy na WZiE egzaminy inżynierskie. To dla wykładowców prawdziwy maraton, bo są dni, gdy będą one trwały od 9 rano do wieczornych godzin. Dla studentów, to spory stres, choć dla każdego z nich egzamin trwa zaledwie 20 minut.

Jest to jednak bardzo ważne 20 minut, bo otwiera rynek pracy dla tych wszystkich, którzy przed nazwiskiem będą mogli dopisać sobie wymarzone trzy litery: inż. Wobec tego, jako osoba prowadząca w ramach zajęć z psychologii zarządzania również temat dotyczący redukowania stresu, chciałam tu inżynierskim dyplomantom przypomnieć kilka rad na poradzenie sobie z ta silną emocją.

Po pierwsze warto pamiętać, że brak stresu to zły stan – oznacza bowiem brak motywacji i obniża naszą gotowość do podjęcia dodatkowego wysiłku. Zbyt silny stres – to również niekorzystny stan organizmu, bo poprzez zachodzące w nas procesy psychofizyczne może utrudnić efektywne działanie. Dobry stres: eustres – to mobilizacja sił, by stawić czoło stresorom – trudnym sytuacjom, jakie spotykamy na swojej drodze. By korzystać z jego energii warto radzić sobie ze swoimi emocjami oraz popracować nad stresującą sytuacją. Emocje trzeba wyciszyć: spacer po lesie, posłuchanie muzyki, która nas relaksuje (najlepiej barokowej, bo dodatkowo ułatwia uczenie się!) czy też życzliwe spotkanie z przyjacielem to dobre metody, by nabrać dystansu. Przed samym egzaminem warto policzyć od 100 do 1 lub wyobrazić sobie cicho szemrzące morze… Praca nad sytuacją stresującą to  poznawcza analiza wszystkich jej elementów: co dokładnie mnie stresuje, dlaczego, ale przede wszystkim proaktywne podejście do sytuacji – co mogę zrobić, by te dobrze rozpoznane stresowy osłabić. Wobec tego – jeśli stresuje cię, że nie wiesz dokładnie czego można się na egzaminie spodziewać – zapytaj o jego przebieg promotora lub starszych kolegów, jeśli stres powoduje obawa o twój stan wiedzy – jest jeszcze troszkę czasu, by go uzupełnić J.

Po inne rady na stres, również te oparte o techniki relaksacyjne lub wizualizację, zapraszam was przyszli inżynierowie na studia II stopnia (na psychologię zarządzania). Po kolejne wymarzone trzy literki J. Rekrutacja już trwa.

 

Jeden komentarz nt. „Inżynierski maraton

  1. Krzysztof Leja

    Przypomina mi się mój egzamin dyplomowy (magistersko-inżynierski, gdyż wtedy studia dzienne były jednostopniowe) sprzed bardzo wielu lat. Kilka dni przed terminem miałem okazję rozmawiać z prodziekanem ds studenckich, dzieląc się swoimi wątpliwościami, pokorą wobec wiedzy oraz faktem, że ten dzień jest jednym z tych niewielu, które zapamiętuje się przez całe życie. Pan Dziekan stwierdził, że egzamin dyplomowy to przede wszystkim uroczystość. Pamiętam, jak dziś, że to stwierdzenie spowodowało, że podszedłem do egzaminu bez nadmiernych emocji. Egzamin był trudny, ale odbywał się w bardzo życzliwej atmosferze.
    Dyplomantom, życzę pomyślnych obron
    Krzysztof Leja

Możliwość komentowania jest wyłączona.