Sprawy wydziałowe

Tu będziemy mogli dyskutować o sprawach wydziałowych.

Cieszę się, że tylu studentów zabiera głos. Szoda, że tematem jest nasza wpadka.

Szkoda tym bardziej, że przesłania to inne problemy – dobre i złe. Ale trudno, tak to jest.

Nie podzielam Waszych opinii o specyfice studiów na zarządzaniu. W ogóle nie lubię określenia specyfika, bo to słowo klucz, którym czasem usprawiedliwiamy nasze działania lub samych siebie. Praktyka jest zawsze potrzebna. I doskonale rozumiem osoby, ktore podejmują pracę na ostanim roku studiów. Jest ich sporo, ale to nie wszyscy. Nie ma mozliwości by robić dwa plany – jeden dla pracujących, drugi – dla niepracujących. Jeśli ktoś naprawdę ma mocno angażującą pracę to, niestety, powinien zmienić formę studiów. Formę – a nie studia.

Co do planu – spróbuję jutro rozeznać sytuację i sprawdzić, co da się zrobić "teraz".

Jest mi osobiście niesłychanie przykro, a naprawdę jestem wściekły, że zła praca jednej osoby niweczy wysiłki wielu ludzi starających się budować pozytywny wizerunek wydziału. Tak się zdarza – wiem to "z literatury". Straty jest ogromnie ciężko odrobić. Czeka nas wiele pracy.

Piotr Dominiak 

99 komentarzy nt. „Sprawy wydziałowe

  1. Anonim

    zatem przenosząc zapytanie z sąsiedniego bloga:

    Z planem zajęć tak właściwie to zawsze były kłopoty, niezależnie od tego, kto go układał. Być może problem nie leży w osobie, tylko w systemie jego układania? Może warto byłoby rozważyć możliwość uelastycznienia tworzenia planu zajęć? Być może system, w którym plan zajęć jest układany niezależenie, a dopiero student zapisuje się via internet na konkretne zajęcia nieco sprawę by uprościł? Każdy zapisywałby się na zajęcia na które jest wolne miejsce, a o ile zrobiłby to w miarę szybko, mógłby nawet ułożyć sobie plan tak, jak mu pasuje. Z drugiej strony planista miałby jedną zmienną – studentów, z głowy, bo nie musiałby już dbać o to, żeby nikomu się nie pokrywały zajęcia.

    M.

  2. Anonim

    Może to powinno jakieś rozwiązanie przynieść……To nie wina Władz Wydziału.Bardzo ciężko jest ustalić plan zajęć,aby wszystkim grał…Zawsze był problem z planem i zawsze się znajdą osoby, którym nawet najlepszy plan będzie nieodpowiadał…Zamiast oczerniać itp., może zacznijmy współpracować i pomyślmy wszyscy nad rozwiązaniem tego problemu…Właściwie to wszystkich problemów…Nie traćmy energii na oczernianie tylko wypiszmy problemy i możliwości ich rozwiązania (tylko realne)…to będzie doświadczenie praktyczne nauk teoretycznych WZIE.

    Absolwentka PG K.Zawierucha

    1. Anonim

      Kolegium dziekańskie podjęło dziś następujące decyzje:
      1. Planujący podejmą próbę poprawienia planu, tam gdzie okienka spowodowane były wyłącznie życzeniami wykładowców.
      2. Jutro (wtorek) kolegium spotka się z WRS w celu analizy usterek w planie i omówienia sposobów ich uniknięcia w przyszłości.
      3. 17 lutego (czwartek) Rada Wydziału podejmie uchwałę w sprawie proponowanych zmian w procedurach związanych z planowaniem, tak aby zapewnić priorytet interesu studentów przy tworzeniu planów.
      Piotr Dominiak

      1. Anonim

        Zawsze mnie ciekawiło w jaki sposób układany jest plan zajęć. Od znajomego pracującego w szkole podstawowej i gimnazjum wiem, że u nich rozwiązuje się to za pomocą programu, po wykonanej pracy przez komputer, nanoszone są jakieś drobne poprawki przez osobę odpowiedzialną za plan. Wiem, to trochę inna skala, ale działanie podobne. Jak wygląda to na ZiE? Pytam z czystej ciekawości.

        student ZiE

        1. Anonim

          Propozycja, aby ustalać alternatywne terminy – przed i po południu dla tego samego przedmiotu jest sensowna – pod warunkiem, ze studenci okażą się dojrzałymi ludźmi i wiedzą, po co przyszli na uczelnię.
          Taki eksperyment z zapisywaniem się na zajęcia powtarzałam parokrotnie. Wywieszałam listę z podanymi godzinami zajęć- dwie grupy przed południem, dwie po południu, z informacją,że grupy powinny być równoliczne, z prośbą o zapisywanie się. Następnego dnia miałam listę z powykreślanymi nazwiskami, dopisanymi nowymi na odwrocie kartki i zawsze było tak, że termin jednej grupy podobał się prawie wszystkim – i prawie wszyscy się do tej grupy zapisywali. Jak miałam rozstrzygać, kto do której grupy?
          Niezrażona, eksperyment powtarzałam parokrotnie – z tym samy rezultatem.
          Ewa Hope.

          1. Anonim

            Zarówno prowadzący układa pod siebie plan tak i student próbuje to robić. Jeżeli plan jak i okienka między zajęciami są sensownie ułożone to nie ma z tym problemu. Poczekać 1 godzinę bądź 2 nie stanowi większego problemu. Gorzej jest kiedy okienka są większe. Rozumiem, że to nie gimnazjum, nie da się każdemu dogodzić i nie ma obowiązku organizowania świetlicy ale chciałbym napomknąć mój przykład z zimowego semestru.

            Zajęcia na 9.15 do 12.00, następnie od 17.15 do 20.00 – nie widzę tutaj żadnej logiki. Dojeżdżam codziennie 50 km w jedną stronę na uczelnie. Dojazd w jedną stronę – od domu do budynku wydziału – zajmuje średnio 1,5 -2 godz (zależy jak środki transportu się zgrają).

            Taki przykład jest skrajnie nieodpowiedzialny. Przy 6 godzinach zajęć, 5 godz. okienka. W takich wypadkach student zaczyna kombinować i uważam to za normalne. Brzydko ujmę: też kombinowałem i znalazłem rozwiązanie.

            Rozumiem, że prowadzący chcą mieć zajęcia 2 dni w tygodniu od rana do wieczora ale uważam, że trzeba wypracować kompromis między planem studentów, a planem wykładowców.

            Wszyscy jesteśmy przecież ludźmi…. a czasem czuję się jak chodząca statystyka dla wydziału.

            Pozdrawiam

          2. Anonim

            No, też mi się wydaje, że pomogłyby założenia, np. okienko do 2,5 godzin to stan normalny, który planujący nie ma prawa przekroczyć.

            A tak na marginesie to co poniektórym od dobrobytu się głowach poprzewracało, znajoma – dzienna, właśnie pisze licencjat na geografii UG – opowiadała o zajęciach zaczynających się o 16 i o okienkach od 13 do 19!

            Grzegorz Orłowski

  3. Anonim

    Tylko ciekawe, że teraz jest zmiana planu taka, że jest okienko od 15, wykład od 16.15, jakby nie mógł by tak jak w wersji poprzedniej (europeistyka MSU-4 sem. 2)

  4. Anonim

    Żyjemy w państwie demokratycznym, a co za tym idzie liczy się dobro większości. W tym wypadku dobro studentów, Profesorzy są dla studentów a nie odwrotnie. Plan powinien być tak ułożony aby ostatni rok miał czas na pisanie pracy magisterskiej, odbycie stażu, szukaniu pracy itp. Ułożenie przez „planistę” 11godz ćwiczeń na cały tydzień niewątpliwie świadczy o jego umiejętnościach, jestem pełen podziwu dla tego Pana.

    M.

      1. Anonim

        Pytania do Pana profesora Dominiaka:
        Rada Wydziału ma podjąć uchwałę w sprawie „proponowanych zmian w procedurach związanych z planowaniem, tak aby zapewnić priorytet interesu studentów przy tworzeniu planów”
        1. Czy owe proponowane zmiany zostaną skonsultowane z WRS-em, domniemam że na wtorkowym spotkaniu?
        2. Czy Wydział poinformuje na blogu jakie to będą konkretnie zmiany jak już zostaną przegłosowane na RW?

        Został także poruszony temat jak WZiE robi plan – czy robi się to programami czy za pomocą tablic korkowych i karteczek?

        Z wyrazami szacunku, MW

  5. Anonim

    osobiście męczy mnie bałagan panujący na początku każdego semestru.
    Co do zajęć rozumiem, że ciężko jest pogodzić studentów i profesorów w tej kwestii,
    Dziś dowiedziałem się, że jeden z roków po problemach z podziałem grup w zeszłym semestrze, stworzył swój własny podział, który przed rozpoczęciem semestru został przekazany planiście, jednak nic to nie zdziałało, w związku z czym prowadzącym dają swoje własne listy, aby uniknąć problemów, w których ktoś ma jednocześnie laboratoria i ćwiczenia, świadczy to o tym, że niektórzy potrafią się zorganizować, choć chyba ta praca(podział grup) nie należy do nich

    student

    1. Anonim

      Chciałbym się z wami podzielić kilkoma spostrzeżeniami i zarazem odpowiedzieć na pewne poruszone wątpliwości. Plan jest układany na tablicy korkowej a nie za pomocą komputera. Przy występowaniu tak wielu ograniczeń podczas układania planu żaden komputer by sobie z tym nie poradził. Proszę pamiętać, że na wydziale jest kilka kierunków, realizujących różny program zajęć i przedmioty. Jest ograniczona liczba laboratoriów oraz sal wykładowych. To nie jest gimnazjum, gdzie program zajęć i przedmioty są zawsze takie same a zajęcia mogą być prowadzone w każdej sali. Nigdy planu nie układałem ale zdarzyło mi się dzielić pokój z osobą układającą. Jest to jedno z najbardziej niewdzięcznych zadań na WZiE. Taka osoba obrywa zawsze od wykładowców i studentów, gdyż oczekiwania jednych i drugich są często rozbieżne i trudno jest je pogodzić. Zgadzam się z opinią, że długie okienka należy wyeliminować oraz ilość ćwiczeń nie powinna przekraczać np. 6 godzin dziennie. Natomiast nie da się tego całkowicie wyeliminować. A co do propozycji studentów dotyczącej samodzielnego ustalania grup to uwierzcie mi, że takie coś się nie sprawdza w skali całego wydziału. Miałem co roku bardzo negatywne doświadczenia, szczególnie na studiach 6 semestralnych. Tłumaczenie zawsze było takie, że ktoś ma zajęcia na innym wydziale i do tego jeszcze pracuje. I tylko ten termin mu pasuje. W rzeczywistości okazywało się, że wielu studentom nie chciało się przychodzić na inny termin ćwiczeń a ja nie byłem w stanie sprawdzać, czy ktoś ma zajęcia na innym wydziale w tym czasie czy nie. W taki sposób często sami sobie szkodzicie i do tego powodujecie zamieszanie. Kończąc moje wywody chciałbym jeszcze dodać, że takie forum jest bardzo pomocne i mam nadzieję, iż pozwoli nam wyeliminować pewne niedogodności i usprawnić funkcjonowanie wydziału. Natomiast myślę, że WZiE pod względem organizacyjnym wcale źle nie funkcjonuje. Spytajcie się kolegów i koleżanek z innych uczelni i wydziałów jak jest u nich i wtedy docenicie to co się dzieje na WZiE.

      Wykładowca

      1. Anonim

        Jestem studentką ostatniego semestru MSU. Plan zawsze był mnie bądź bardziej nieciekawy, okienka 4-5 h wydają się być normą, a wg planisty wręcz przyjemnością dla studentów. Lecz zaciskało się zęby licząc, że chociaż na ostatnim semestrze studiów planista bierze pod uwagę fakt, iż studenci chcieli by się skupić na pisaniu pracy magisterskiej bądź też odbyciu jakiś praktyk – tak by po ukończeniu studiów w czerwcu nie być na rynku pracy tymi „gorszymi” bez doświadczenia zawodowego. 11h zajęć jakie mamy w tym semestrze spokojnie i bez większego wysiłku można było rozłożyć na 2 dni. W najgorszym scenariuszu zakładaliśmy, że maksymalnie na 3 dni zostaną rozłożone zajęcia. No ale mamy zdolnego planistę, 11h zajęć najlepiej jest rozłożyć na 5 dni – każdego dnia po jednych ćwiczeniach oraz w piątek umieścić zajęcia w godzinach popołudniowych. Większość studentów (mam na myśli swój rodzaj i kierunek studiów) poświęca średnio 1-2h na dojazd w jedną stronę na uczelnie. W takiej sytuacji by dojechać na 1,5h zajęć trzeba poświęcić średnio 2-3h na dotarcie – o tym chyba planista w ogóle nie pomyślał. Proponuje by przy poprawkach nanoszonych na plan przeanalizować również plany studentów ostatnim semestrów studiów i spróbować rozplanować te zajęcia na 2-3 dni.

        Studentka MSU-5 FiB

      2. Piotr Dominiak

        Kolega powyżej zreferował problemy praktyczne planowania. Trzeba mieć świadomość na czym to polega. Kolejność jest z grubsza taka. Najpierw wydział dostaje sztywne godziny zajęć z centrów międzywaydziałowych t.j. z Centrum Dydaktyki Matemetyki, Centrum Języków Obcych i z Centrum WFiS. Te godziny są dla nas praktycznie nie do ruszenia. Potem są laboratoria, w których trzeba pomieścić wszystkie zajęcia. Potem wszystko inne – wykłady, ćwiczenia, projekty – które trzeba wcisnąć do bardzo ograniczonej liczby sal. Część sal pożyczamy od innych wydziałów, ale dostajemy je tylko na określone przez pożyczkodawcę dni i godziny. Wreszcie dochodzą ograniczenia czasowe nauczycieli pełniących różne funkcje na wydziale i uczelni i mających stałe terminy posiedzeń senatu, rad, komisji, osób dochodzących z zewnątrz itp.
        Odpowiadając zaś jednej ze studentek wypowiadających się na moim blogu, chcę mocno podkreślić: to nie jest tak, że profesorowie są dla studentów. Nie jest też odwrotnie. Proces kształcenia oparty jest na nieco innych zasadach niż handel bielizną lub cebulą. Student jest klientem, ale klientem szczególnym w szczególnym „biznesie”. Zakłada się współpracę obu stron, ich dobrą wolę, bo w przeciwnym razie efekt jest żałosny. To jest fundamentalna kwestia rozumienia istoty edukacji.
        Wreszcie, pamiętajcie też Państwo o tym, nauczyciel akademicki ma nie tylko obowiązek pracy dydaktycznej. Musi pracować naukowo (za brak postępu można stracić pracę) i organizacyjnie. Uczelnia nie może istnieć bez studentów, ale dydaktyka to tylko część aktywności akademickiej.
        Piotr Dominiak

        1. Anonim

          „Żyjemy w państwie demokratycznym, a co za tym idzie liczy się dobro większości. W tym wypadku dobro studentów, Profesorzy są dla studentów a nie odwrotnie” – typowa postawa roszczeniowa, która pokazuje w jaki sposób postrzegana jest teraz Uczelnia.

          http://www.zie.pg.gda.pl/c/document_library/get_file?uuid=846cd902-eb7e-444d-a5c3-79446322d225&groupId=10236

          Zapraszam do lektury regulaminu studiowania na PG, który jest podstawą rozstrzygania takich sporów.

          MS

          1. Anonim

            Kłopotem nie jest sama postać planu. Niektórym pasuje mniej niektórym bardziej – najmniej tym pewnie, którzy woleliby raczej nie studiować niż studiować. Pan Raczkowski pewnie robi co może, a pewnych rzeczy przeskoczyć się nie da. Nie sądzę, żeby złośliwie szpikował zajęcia okienkami, by dokuczyć studentom.
            Prawdopodobnie większość jest zadowolona z planu (zresztą plan nie jest od tego, żeby zadowalać, tylko żeby go realizować). Ot czwórka czy piątka anonimowych „poważnych studentów” wylała swoje żale, bo im koliduje z solarium lub budzikiem. Kiedyś wydrapaliby w ubikacji, dziś piszą na blogu.

            Poważnym problemem jest za to fakt, że plan zostaje podany do wiadomości dzień przed rozpoczęciem zajęć – co jest wyraźnie wbrew regulaminowi Uczelni (&4, pkt. 1)

            Krzysztof Piaskowski

        2. Anonim

          Panie dziekanie!

          Czy jest cień szansy, by plan studentów będących na ostatnich semestrach się znormalizował? Z całym szacunkiem do ciężkiej pracy planisty, i jakże niewdzięcznego zadania jakie ma, chciałbym się dowiedzieć czy priorytetem w układaniu mógłby być student, a w pierwszej kolejności studenci ostatnich semestrów?

          Chciałbym tutaj przytoczyć mój przykład, tj. ostatniego roku studiów mgr-inż. Sytuacja podobna jak koleżanki z MSU – 11 godzin zajęć rozbite na 5 dni, niektóre ze specjalizacji na 4. Nie będę już wspominał już o chęci podjęcia pracy, zdobywaniu doświadczenia, odbyciu praktyk…ale obecny plan nie pozwala na robienie NICZEGO! Mając jedne dwu godzinne zajęcia w ciągu dnia o 13 i będąc studentem dojeżdżającym ponad 50 km na uczelnie (nie wspomnę już o tym, że akademiku nie dostałem) muszę wyjeżdżać na uczelnie o 10, natomiast w domu jestem, ze względu na popołudniowe korki, o 18-19!!! Gwarantuję, że nie jestem odosobniony w tej kwestii.

          Całe 11 godzin bez żadnych problemów można umieścić w 2-3 dniach.

          Zwracam się z ogromną prośbą do Pana o wpłynięcie na zmianę planu i jak najszybsze jego wdrożenie.

          Rozgoryczony student.

          1. Anonim

            DOKŁADNIE!

            ja mam część praktyczną pracy mgr do zrealizowania w firmie( o czym chyba na tym wydziale się zapomina-szczególnie specjalnosć ZSP) i w ciągu tyg nie mam szans aby jeden pełny dzień na to poświęćić!! bo zajęcia są w srodku dnia;/ a kadra zarządzające pracuje 8-16.

            mogłabym wykorzystać wiedze z tego tematu z firmy. gdzie byłam na praktykach, ale już zdązylam napisać o niej projekt zanim weszło w życie „rozporzadzenie”, że czynić tego nie mogę… no ale jak widać prawo działa wstecz…

            chęci i sznasa do realizacji dobrej pracy jest ale PLAN nie pozwala…

          2. Anonim

            Uważam, że to co się dzieje na tym wydziale jest żenujące. Plan pojawia się dzień przed rozpoczęciem semestru, po czym jest zmieniany – na lepszy? Nie sądzę. Cóż daje studentom jeden dzień wolny w środku tygodnia, jeżeli jest on jednocześnie rekompensowany 6 okienkami? Zajęcia odbywają się w środku dnia, więc cały dzień rozwalony. W piątek zajęcia do 16 od 7.30 a w poniedziałek również na 7.30, bo przecież po co umożliwić studentom powrót do domu na weekendy? Śmiechu warte!! Proponuję rozbić 13 godzin nie na 5 czy 4 dni a na 7 i dołożyć kolejnych 6 okienek nie zapominając o zmienianiu planu co chwilę, jak się bawić to na całego

  6. Anonim

    Bacznie przyglądam się temu, co dzieje się na blogu i nie ukrywam, że jako studentka III roku Europeistyki (dziennie- 6 ostatni semestr) również jestem rozgoryczona planem zajęć! Na szczęście mam porównanie, ponieważ studiuję także na Uniwersytecie Gdańskim i tam, plan zajęć dostaje się minimum tydzień wcześniej, w tym roku pojawił się on dokładnie 4 lutego, w ostatni dzień sesji podstawowej. Można?? Okazuje się, że tak! To co dzieje się na WZiE osobiście przerasta wszelkie możliwości, wydaje mi się, że zapomina się w wielu kwestiach o studentach, a szczególnie w kwestii planu. Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że europeistyka na tym wydziale ma najmniejszą siatkę godzin, cóż z tego, skoro w żadnym semestrze nie mieliśmy ani jednego dnia wolnego. Ostatnie dwa semestry były zjawiskowe, siedzieliśmy do 19 czy nawet 21! Czy to są studia dziennie?? To zaoczni w weekendy potrafią szybciej kończyć, a dzienni studiują wieczorowo. Natomiast semestr 6 po prostu „wygrał”! Gratuluję tutaj pomysłu Panu Planiście- mamy dwa przedmioty i języki a zajęcia odbywają się codziennie!!! Mieszkam akurat poza Trójmiastem i obecnie dojazd zajmuje mi więcej niż zajęcia, na które mam przyjechać, ponieważ trwają 1,5h dziennie i do tego jak fantastycznie są rozłożone, raz na 7, za chwilę na 13, na koniec na 16- czy ktoś w ogóle zwróciła uwagę na to, że my mamy też swoje życie, dokształcamy się, przykładowo chodząc na dodatkowe kursy językowe, ale to nie obchodzi chyba nikogo. Najprościej wrzucić plan w niedzielę wieczorem i do tego mieć w poniedziałek na 7:30- jeszcze raz gratuluję Panu Planiście! Szkoda tylko, że uczelni chyba brakuje świadomości, że to zwyczajnie zniechęca studenta i że opinia idzie ” w świat”. Koledzy z innych wydziałów, innych uczelni co roku śmieją się z planów na WZiE i nam studentom niestety chyba nic innego nie pozostaje jak tylko się śmiać. Nikomu nie życzę studiowania dziennie, lecz wieczorowo! Przez 3 lata plan dla dzienniej europeistyki nie był choć w 5 % przyjazny studentowi. Myślę jednak, że problem tkwi nie tylko w planiście, ale także w strukturze wydziału, w jej funkjconowaniu. Jak porównuję PG i UG to wybór organizacji wydziałów pod względem studentów jest nieporównywalny! Na UG aż chce się iść, bo ma się świadomość, że zawsze załatwi się swoją sprawę, że zawsze na czas otrzyma się plan. Niestety obraz WZiE jest po prostu przykry. Przykry, lecz rzeczywisty.

    Pozdrawiam
    Marcelina Lipska

    1. Anonim

      Myślę, że we wszystkim należy zachować pewien umiar i nie popadać w przesadę. Naprawdę, nikt nie czerpie radości i satysfakcji z tego, że plan jest podawany na ostatnią chwilę. To jest równie niedogodne dla studentów, jak i dla prowadzących. Pani Marcelino, ja też – tak, jak Pani – mam zajęcia na 7.30 w poniedziałek… Trzeba jednak pamiętać o tym, że układanie planu jest niezwykle trudne i skomplikowane, a w przypadku trwającej rekrutacji pewnych zajęć nie można planować z wyprzedzeniem.
      WZiE jest w pewnym sensie ofiarą własnego sukcesu. Jest przecież najmłodszym wydziałem na PG, a chyba najbardziej licznym, jeśli chodzi o studentów. Sal jest tyle, ile jest – sami przecież wiecie najlepiej. Z tego też musi wynikać ta „wieczorowość” studiów. Po prostu wszyscy nie zmieszczą się w komfortowych godzinach 9-14. Pewnie można to łatwo rozwiązać: zmniejszyć nabór, odrzucić część z tych, którzy chcą u nas studiować, a reszta już się zmieści bez większych problemów z salami i godzinami. Ale czy do tego mamy dążyć? Na marginesie: w czasie moich studiów na PG zajęcia do 21.00 nie były czymś niespotykanym. Może mniej było denerwujących okienek, ale doprawdy nie wiem, czy lepiej mieć zajęcia od 8.00 do 21.00 z okienkami czy bez.
      Na pewno trzeba poprawiać i udoskonalać proces planowania, mając jednak świadomość, że dopóki nie mamy drugiego gmachu, cudów nie będzie. A planista? Cóż, właśnie się zmienia. Mamy nadzieję, że jest to zmiana na lepsze. Idla nas – prowadzących, i dla Was – studentów.
      Krzysztof Zięba

    2. Anonim

      w odpowiedzi na powyższe stanowisko koleżanki (ale i nie tylko) chciałbym zapytać, dlaczego nagle temat planów stał się taki ważny ? …. to przybiera podobnego obrazu jak nieustanne wiadomości dotyczące sytuacji w Egipcie itp. a kogo to tak naprawdę interesuje? ! Tak było, jest i będzie…i nie zgodzę się, że na UG jest lepiej. Byłem, widziałem i jedyne co pozostaje to śmiać się z podobnych do koleżanki opinii .
      Prawda niestety też jest taka, że jak to w naszym narodzie bywa: każdy jest specjalistą od wszystkiego, każdy się na wszystkim zna…zaczynając od polityki, przez zarządzanie, piłkę nożną, a teraz na układaniu planu kończąc.

      A teraz pytanie do wszechwiedzących: czy ktoś postarał się przeanalizować problem pod innym kątem jak tylko narzekanie pod względem występującej liczby okienek?
      Jeśli tak, to pod jakim? czekam na odpowiedź i dalszą dyskusję… ciekawe czy będzie taka burzliwa jak poprzednio.

      Student z dobrym planem :)
      „…nie zmieniajcie planu! „

      1. Anonim

        Szanowny Panie Dziekanie,
        chciałbym na Pana ręce złożyć podziękowania dla Pana planisty. Plan mam świetny, jestem bardzo zadowolona. A ci co wbijają mu szpilki, to nie ludzie, to wilki. :)
        Studentka Agnieszka

        1. Anonim

          Komuś może pasować innemu nie. nie rozumiem jednak wypowiedzi, że plan jest zły, bo pracuję. Studiując dziennie trzeba się z tym liczyć, że czas wolny jest w weekendy.
          Może redukcja liczby miejsc dla nowych studentów jest jakimś rozwiązaniem, przynajmniej w czasie, gdy nie posiadamy innego budynku, W zeszłym semestrze na moim roku była istna walka o miejsca, zdarzało się, że grupa laboratoryjna liczyła ok 30 osób, a prowadzący wpuszczał tylko pierwsze 16, przepychanie się przed salą, by się chociaż gdzieś zapisać i mieć obecność. Częściowo była to wina studentów, którzy udając że gdzieś pracują, próbowali sobie ułożyć plan pod siebie, a poprzez zły podział grup, mogli wykorzystać tę sytuację.
          Póki co jestem w stanie pogodzić się z tym planem co mam, choć nie jest łatwo, a czas na inne zajęcia i tak znajdę.

        2. Anonim

          Tak na prawdę, to dobry plan jest losem wygranym na loterii. W tym semestrze jest dobrze, w następnym będzie tragedia. Ja obecnie też jestem zadowolona z planu, całkiem mi się poszczęściło. Nie zmienia to faktu, że większa część mojego roku jednak zadowolona nie jest. Zajęcia od godziny 7 do 21 z 3 okienkami po drodze, następnego dnia już tylko 10 h na uczelni, też na godzinę 7 nie wydaje się być fajnym sposobem na zdrowe życie, już nie wspominając, życia prywatnego. Osobiście zawsze staram się w miarę możliwości dopasować, tam gdzie można, plan do siebie zamieniając się z innymi studentami bądź dopisując się jak są miejsca gdzie indziej. Nie ma rzeczy nie do przejścia, jednak kłody rzucane studentom pod nogi na naszym wydziale wcale nie ułatwiają walki z codziennym życiem.
          Jak już kilka osób się wcześniej wypowiedziało, dołączam się do prośby o branie studentów ostatnich semestrów (zarówno magisterskich, jaki i inżynierskich i licencjackich) jako priorytet podczas układania planów, żeby te kilkanaście godzin było ściśnięte w 2-3 dni. Co by nie mówić i myśleć, praca, tudzież praktyki na ostatnim semestrze pozwalają nam nawiązać jakieś kontakty i budować fundamenty pod przyszłą pracę, żeby nie obudzić się z przysłowiową ręką w nocniku po zakończeniu studiów.
          Studentka zarządzania, obecnie VI semestr

  7. Anonim

    Nie kwestionuję tego, że układanie planu jest dość skomplikowane i trudne. Wiem także, że nie da się dogodzić wszystkim studentom! Ja nie oczekuję tego, że będę miała 3 dni wolne, a w pozostałych dwóch dniach zajęcia od 9 do 14, bo wiem, że tak się nie da. Ale studiując trzy lata dziennie, przy tak małej ilości godzin i nie mając ani razu przychylnego planu- proszę mi wierzyć, że ręce opadają. A coroczne tłumaczenie, że nie ma sal po prostu już śmieszy. Wnioski należy wyciągać, może taki, że rzeczywiście zaczynamy stawiać na ilość, a nie jakość? Mamy teraz ostatni semestr, kiedy powinniśmy skupić się na pisaniu pracy i jej obronie, a zajęcia mamy codziennie i to w takich godzinach, które po prostu ten dzień rozwalają. Proszę pooglądać inne plany, np. semestr 6 informatyki i ekonometrii ma dwa dni całe wolne. Ja rozumiem, że nie ma sprawiedliwości i nigdy nie będzie, ale proszę zrozumieć nasze rogoryczenie, bo 3 lata studiować wieczorowo, bez udogodnień jest zwyczają przesadą. Nie chcę ponownie porównywać WZiE do UG, bo napisałam co myślę. Ale trochę boli, że uczelnia nie jest tworzona z myślą o studentach.

    Marcelina Lipska

    1. Anonim

      a dlaczego nie chce Pani porównywać? Skoro Pani się nie chce to może inni będą chcieli?

      Proszę oto plany zarządzania UG http://wzr.ug.edu.pl/info/rz_dzienne.php

      studia licencjackie, semestr VI, pozycja pierwsza z góry

      poniedziałek
      7:15-18:45 (cały Boży dzień)
      13:15-18:45 (studia w trybie popołudniowym?)

      wtorek
      7:15-18:45 (cały dzień)
      7:15-18:45 (cały dzień)

      środa
      11:15-14:45 (3,5 godziny)
      13:15-14:45 (1,5 godziny!!!)

      czwartek
      9:15-14:45
      9:15-12:45 (3,5 godziny)

      piątek
      9:15-10:45 (1,5 godziny!!!)
      9:15-14:45

      pozostałe specjalności przejrzałem wyrywkowo, uzupełniających mi się nie chciało bo tyle wystarczy, żeby stwierdzić, że nie istnieje jakaś zasada takiego traktowania studenta ostatniego semestru o jakie tu niektórzy wrzeszczą dla siebie

      Skoro aż tak się chce iść na UG to czemu Pani nie poszła???
      GrOr

  8. Anonim

    Prawda jest taka, że nigdy nie będzie tak że plan idealnie wszystkim będzie pasował ale nie to jest głównym problemem. Problem polega na tym, że jest w nim bardzo dużo błędów. Patrząc na swój rozkład zajęć nie wiem na jakie zajęcia powinnam iść, gdyż na plane są grupy które w rzeczywiśtości nie istnieją ( nie ma także podziału na takowe grupy na stronie WZIE).

    Dodatkowo dlaczego plan pojawia się tak poźno? W ten sposób nie można niczegó zaplanować choćby zajęc dodatkowych.

    Może wydział Zarządzanie jako młody i dopiero się rozwijąjący powinnien wziąć przykład z innych wydziałów Politechniki Gdańskiej, chociażby wydziału ETI, gdzie nigdy takich problemów nie było!!!

    Innym przykładem jest Uniwersytet Gdański gdzie z plan jest ogłoszony dwa tygodnie przed rozpoczęciem zajęć. A więc da się to zrobić. Tylko dlaczego nie wychodzi to Wydziałowi Zarządzanie i Ekonomii PG???

    Emilia M.

    1. Anonim

      http://www.student.eti.pg.gda.pl/index.php?str=framed.plan_studiow.php?dla_kogo=1

      Oto przykład planu na innym wydziale PG – 6 semestr ETI. Jak widać, da się przygotować plan, w którym występuje niewielka ilość okienek (maksymalnie 1 w tygodniu!), u nas na wydziale mamy po około 10 godzin okienek (często więcej) – dlatego bez zamieniania grup jesteśmy zmuszeni spędzać na uczelni praktycznie cale dni – od 7 do 19. Często plus dojazd – 2-3 godziny. A następnego dnia znowu na 7 :)

      Pomimo wolnych miejsc w salach, wykładowcy często utrudniają zamienianie miejsc w grupach (dla zasady?).

      Liczymy na zrozumienie – studenci dojeżdżający (zwłaszcza z daleka) :)

    2. Anonim

      Podział na grupy to kolejny słaby punkt naszego planisty. Obecnie nasz rok podzielony jest na 4 różne sposoby, tak, że każda osoba jest w 4 różnych grupach, gdzie indziej na każdym przedmiocie. Nie mówię, że to jakaś tragedia czy problem, ale byłoby fajnie, gdyby ogłaszane to było także odpowiednio wcześniej, żeby każdy mógł się zapoznać na spokojnie ze swoim planem i grupami.
      Co z tego, że plan pojawił się w sobotę, jak podział na grupy dopiero w niedzielę po południu i jak już na początku sobie przyswoiłam, co mnie czeka (wiedząc, ze byłam od początku studiów w jednej i tej samej grupie) jak nagle okazało się ze z 2 grupy wylądowałam w 7 nie wiadomo czemu. Nie jest to dla mnie duży problem, ale kolejna niedogodność. Jeden mały problem z drugim małym, dają już problem duży. Mówię w tej chwili ogólnie o tym co się dzieje na wydziale.
      Ponadto duża ilość błędów w ogłoszonym planie też jest kolejnym problemem. Do tej pory nie dowiedziałam się czy mam jutro iść na zajęcia ze swojej specjalizacji czy na finanse dla mojej grupy, bo są w tym samym czasie :)
      Studentka zarządzania, obecnie VI semestr

  9. Anonim

    Poponuję przede wszystkim czytać ze zrozumieniem to co piszą inni, bo inaczej doprowadzimy do wymiany niepotrzebnych zdań, zamiast merytorycznej dyskusji. W swojej pierwszej wypowiedzi napisałam, że na szczęście mam porównanie, bo studiuję również na UG i dlatego też się to tej uczelni odniosłam. Z palca sobie nie wyssałam teorii, że na UG jest lepiej, tylko z własnego doświadczenia. To, że Pan/Pani porównał pierwszy lepszy plan o niczym nie świadczy, bo jak już napisałam, sprawiedliwości nie było i nie będzie, tak to już jest. A jeśli chodzi Panu/Pani o „wrzeszczenie” studentów ostatniego semestru, to proszę wybaczyć, ale to była tylko jedna kwestia, proszę doczytać, że ja pisałam o tym, że przez 3 lata nauki mamy plan, który nie jest w żaden sposób przychylny studentowi. Skoro Pan/Pani lubi studiować wieczorowo, ma do tego pełne prawo. Tak samo jak ja mam prawo do opinni, że dla mnie dziennie nie jest równe z wieczorowo.

    Marcelina Lipska

    1. Anonim

      Panie Dziekanie,
      Czy ten plan dla zarządzania semestr II, w którym są wprowadzane „korekty” jest planem ostatecznym? Według dzisiejszych korekt, grupa 5 ma zajęcia od godziny 7:15 bez przerwy do 16:00, a następnie 2 godziny okienka i zajęcia z podstaw marketingu. Których pierwotnie nie było. Czy to humanitarne by student miał 11 godzin zajęć dziennie + 2 h okienka? W każdej normalnej firmie pracodawca miałby już na głowie Państwową Inspekcję Pracy.
      Pozdrawiam i życzę wytrwałości
      Grzegorz Sikorski

      1. Anonim

        Na dodatek plan jeszcze tego samego dnia o godzinie 9-00 był stary. Zmiany zostały wprowadzone prawdopodobnie podczas zajęć. Większość studentów najnormalniej nie dotrze na zajęcia z Marketingu. Po pierwsze z powodu braku świadomość o tym, że wogóle one są. A po drugie dlatego, że nie zdążą dojechać jeśl ktoś mieszka dalej.
        Alina Samusjew

      2. Anonim

        Warto dodać, że zmiana była wprowadzona o 13, a zajęcia kończyliśmy o 16, więc jeśli ktoś włączył komputer po 17, to praktycznie nie miał szans, żeby na te zajęcia dotrzeć…

    2. Anonim

      Informacje po dzisiejszym spotkaniu z WRS i z nowym planistą:
      1. plan dla kilku semestrów został poprawiony – szczególnie dla 6 semestru europeistyki , co powinno usatysfakcjonować p.Marcelinę – zapoznajcie się Państwo z poprawkami
      2. będą jeszcze prawdopodobnie dalsze poprawki do końca tego tygodnia – poprawiony plan będzie obowiązywał od poniedziałku;
      3. WRS został zapoznany z procesem planowania, istniejącymi ograniczeniami, nie wynikającymi z naszej niekompetencji. Prosiliśmy członków WRS o zapoznanie studentów z przekazanymi informacjami.
      4. Przekazaliśmy propozycje, które będą zawarte w projekcie uchwały RW odnośnie planowania zajęć (jeśli uchwała zostanie zaakceptowana jej treść zostanie podana do wiadomości na naszej stronie www). Dotyczą one m.in. ograniczenia zakresu „życzeń” ze strony nauczycieli, limitu dziennego zajęć dla nauczycieli; znacznie wcześniejszych terminów wyboru zajęć przez studentów; innego sposobu doboru grup.

      Po spotkaniu uzgodniliśmy z planującym Panem Łukaszem Szczygielskim, że zorganizujemy w poniedziałek spotkanie dziekana, prodziekana, p.Łukasza Szczygielskiego ze starostami wszystkich lat i grup w celu przedstawienia im procesu planowania i projektowanych zmian.

      Ponadto jedna z moich koleżanek zgłosiła propozycję, aby ogłosić konkurs dla studentów, którzy mają pomysł na zmodernizowanie planowania. Proponuje także aby zgłosili się chętni studenci do pomocy w planowaniu, aby lepiej zrozumieć na czym to polega. Przyjmuję te propozycje i oczekuję na zgłoszenia pomysłów i kandydatów.
      Piotr Dominiak

      1. Anonim

        Proponuję zachować w kwestii planu zdrowy rozsądek, o który trudno w ogniu krytyki.
        Spójrzmy na zarzuty, które padają:
        1. Jest za dużo zajęć jednego dnia.
        2. Mamy zajęcia każdego dnia tygodnia.
        3. Zajęcia zaczynają się za wcześnie.
        4. Zajęcia kończą się za późno.
        5. Za dużo jest okienek.
        6. Plan jest podawany do wiadomości zbyt późno.
        Jeśli ma być mało zajęć jednego dnia, to zajęcia muszą być często (codziennie). Zatem zarzuty 1 i 2 są wzajemnie sprzeczne. Jeśli zajęcia maja się zaczynać późno, to i kończyć się będą późno. Jeśli mają się kończyć wcześnie, to muszą się wcześnie zaczynać – sprzeczność zarzutów 3 i 4.
        Z zarzutami 5 i 6 trudno polemizować. Pytanie tylko, na ile okienka są wynikiem ograniczeń lokalowych; w przypadku ostatniego zarzutu – na ile szybko planista dysponuje kompletem informacji potrzebnym do ułożenia planu.
        Ostateczna ocena planów i pracy planisty powinna uwzględniać nie tylko głosy tych rozgoryczonych, ale także i tych zadowolonych, którym być może nie che się zabierać głosu. Parę wypowiedzi zamieszczonych powyżej sugeruje, że osoby takie są i – być może – stanowią tzw. milczącą większość.
        Poprawianie planu na „zamówienie składane na blogu” jest niezbyt szczęśliwym pomysłem, bo skutkować będzie tym, że kto zrobi większą awanturę, ten będzie miał większą siłę przebicia i przeforsuje swój interes. Na studiach inżynierskich nadal jedna grupa ma ponad 20 godzin okienek, ale ponieważ nie jest tak aktywna w dyskusji, jak np. p. Marcelina (proszę tego nie odbierać jako zarzut; uważam, że to dobrze, że jest Pani aktywna), to plan tej grupy nadal nie uległ zmianie. Z podobnych powodów zachowałbym zdrowy sceptycyzm co do współudziału niektórych studentów w procesie planowania – obawiałbym się wytworzenia podziału studentów na równych i równiejszych (tych, którzy mają wpływ na powstawanie planu i tych, którzy go nie mają).
        Rozumiem, ze propozycja uchwały RW została przekazana studentom – członkowie RW na razie jej nie dostali.
        Krzysztof Zięba

        1. Anonim

          W odpowiedzi na wypowiedź p. Zięby
          „1. Jest za dużo zajęć jednego dnia.
          2. Mamy zajęcia każdego dnia tygodnia.”
          Proszę zauważyć, iż w kwestii by zajęcia nie odbywały się każdego dnia tygodnia wypowiadają się studenci ostatnich semestrów, którzy mają po 11h godzin zajęć tygodniowo i nie jest problemem rozplanować je na 2-3 dni. Więc z całą pewnością nie są to sprzeczne zarzuty. Na ostatnim semestrze studiów studenci mają nieco inne priorytety niż siedzieć po 2-3h w autobusie by dojechać na 1,5h zajęć. W jednej z wcześniejszych swoich wypowiedzi zwracałam uwagę na konieczność poprawy planów ogólnie wszystkich studentów ostatnich semestrów, ale widzę że to trzeba bardziej konkretnie by zostać zauważonym… W związku z tym proszę w miarę możliwości o zweryfikowanie i poprawienie planu zajęć studentów mgr-inż. sem.10 FiB i msu-5 sem. 5 (to ten sam plan). Wiem, że nie da się wszystkim dogodzić, dlatego poprzednie semestry zawsze zaciskaliśmy zęby i jak było tak było. Staraliśmy się rozumieć w pewnym stopniu fakt, iż ciężko dobrze dla studentów rozplanować dużą liczbę godzin. Jednakże na ostatnim semestrze studiów studenci piszą pracę magisterską, starają się odbyć jakieś praktyki, staże… stąd też rozłożenie zajęć na 2-3 dni jest dla nas niezwykle ważne.
          Patrycja Wojcieska

          1. Anonim

            Podsycanie dyskusji na blogu wydziałowym przez przemycanie plotek usłyszanych pod drzwiami. Apeluję o rozsądek, dużo zdrowego rozsądku.

        2. Anonim

          Co do zbyt późnego terminu umieszczenia planu – słyszałem (od kolegów z WRS), że jest przepis mówiący o minimalnym trzydniowym wyprzedzeniu, w stosunku do rozpoczęcia semestru.
          Nie wiem niestety w jakim dokumencie miałoby to być określone.
          Czy to prawda, że taki przepis istnieje?

          W obecnej sytuacji takie trzydniowe wyprzedzenie byłoby sporym udogodnieniem. A jeśliby udało się kiedyś osiągnąć dwa tygodnie, to moim zdaniem, nikt by nie mógł powiedzieć, że to zbyt późno, nie narażając się na śmieszność.

          Osobiście mam też inny zarzut. Piszę o sytuacji jaka miała miejsce na poprzednim semestrze (9 sem. mgr.-inż.).
          Przy porównaniu planów kilku specjalności mojego roku, można było w ciągu 15 min. stwierdzić, że drobna zamiana kolejności zajęć grup specjalnościowych z tym samym wykładowcą sprawi, że jednym specjalnościom znacznie plan się poprawi, a innym nie pogorszy (ew. nie zmieni).
          Taka sytuacja zdaje się świadczyć albo o braku profesjonalizmu planisty, albo pośpiechu, albo też celowym działaniu, by ustrzec się przed zarzutami jednej z grup, że wszyscy inni mają lepiej.
          Osobiście byłem w tej sytuacji, że po zamianach niewiele mi się polepszyło, ale część kolegów w ten prosty sposób uzyskała bardzo przyzwoity plan.
          Ocena czy się dało plan ułożyć tak, by było mniej lub więcej okienek, lub zajęcia były bardziej lub mniej dogodnie ułożone wymaga poznania rzeczywistych ograniczeń planisty. Nie mam wątpliwości, że jest ich bardzo wiele. Jednak, gdy proste przejrzenie wystarczy, by zauważyć możliwości ulepszeń, to trudno wytłumaczyć takie zaniedbania.

          Osobiście cieszę się, że podjęto działania. Oceny ich skutków dokonają młodsi koleżanki i koledzy, którym życzę, by nie musieli się uczyć zarządzania kryzysowego na przykładzie naszego wydziału, choć to też cenna nauka.

          Pozdrawiam
          J. P. Szefler

          P.S. Ktoś stwierdził, że żaden komputer nie poradziłby sobie z ułożeniem planu na WZiE. Mnie uczono (na tym wydziale), że w informatyce nie ma ograniczeń, są tylko ograniczeni informatycy (ew. projektanci systemów). No więc jak to jest na prawdę?

          1. Anonim

            Do Janka Szeflera – przepis jest w regulaminie studiów, o ile się nie mylę paragraf 4 – na tej podstawie zajęcia powinny rozpocząć się dziś, tj. w środę.

            Co do reszty przytaczanych argumentów i racji, to można powiedzieć, że ze strony studentów są takie, które można uznać za uzasadnione – mniej lub bardziej – oraz takie, których punktem wyjścia jest czubek własnego nosa. Z drugiej strony są argumenty Pana Dziekana i nauczycieli akademickich, którzy istnienia SYTUACJI NIE NEGUJĄ, a w miarę możliwości próbują jej zaradzić i co ważne – WŁĄCZYĆ STUDENTÓW w proces zmian (chociażby w niewielki sposób).

            Istnieją obiektywne uwagi dotyczące ilości okienek, planów ostatnich lat czy podziałów na grupy, dlatego mam nadzieję, że jutro na Radzie Wydziału te uwagi znajdą odzwierciedlenie w proponowanych zmianach dot. układania planu. Tu uwaga do tych, którzy się martwią, że plan im się „pogorszy”, nawet jeśli, to w ramach zwykłego szacunku dla innych (tych, którzy plan mają ułożony źle), trzeba to przyjąć. Ponieważ postawa „każdy sobie rzepkę skrobie”, w tej sytuacji nie ma racji bytu – w tym wypadku, umiejętność dostosowania się do turbulentnego otoczenia, jest bardzo pożądana.

            Ogólnie rzecz biorąc, to, że sytuacja zaistniała, jest wynikiem pewnych przyczyn, które myślę, warto byłoby poznać – dlatego zachęcam wszystkich STAROSTÓW do obecności na poniedziałkowym spotkaniu w sprawie planu. Jesteśmy poszkodowani w wyniku sytuacji, w której nie byliśmy stroną. Sądzę jednak, że warto wysłuchać osób, które za obecną sytuację odpowiadają, nie tylko dlatego, że leży to w Naszym interesie, ale dlatego, że tego wymaga postawa szacunku. Przenieśmy burzliwą dyskusję z internetu na salę wykładową -będzie z kim porozmawiać.

            Podpisuję się pod słowami Pana dr inż. Krzysztofa Leji -„mam nadzieję, że kurz wkrótce opadnie”.
            Emilia Nagucka
            WRS ZiE

  10. Anonim

    Ja wraz z 5 kolegami (mamy dużo czasu, i dużo warunków) planujemy (mamy kolo 20 osób, które podzielają naszą opinię) forsować zasadę absolutnego braku zajęć w trakcie tygodnia i weekendu, poza tymi terminami jest ok.

  11. Anonim

    Skoro dochodzi już do takich durnot, to ja przychylam się do kolegów i zaczynam lobbować ten pomysł : „Nieobowiązkowe ćwiczenia, laboratoria, projekty i wykłady ” …po co komu one, tylko same problemy…nie będziemy chodzili w ogóle to nie będzie problemów z porannym wstawaniem, okienkami, koniecznością notowania na zajęciach itp. ale za to będę miał czas na praktyki w NASA i pracę w McDonaldzie… przecież jesteśmy wszyscy młodzi, przedsiębiorczy z wielkich miast, przed którymi świat leży u stóp.

    Kto jest ze mną ? Wyraźmy swoje poglądy !

    Samozwańczy Starosta Studentów

  12. Anonim

    Dyskusja wrze więc i (anonimowa) ja postanowiłam się wypowiedzieć. Przepraszam Panią docent Ewę Hope oraz Pana Profesora Piotra Dominiaka, jednakże anonimowość poniższej wypowiedzi pozwoli mi na jej swobodę (chociaż pozorną, gdyż w Internecie nie ma anonimowych postów- każdego można znaleźć).
    Planiście serdecznie współczuję i nie sądzę, by jego „wymiana” coś pomogła. Możemy mówić, że plan jest mało przychylny studentom, ale wierzę, że to nie wina planisty, a wspominanych „obostrzeń”.
    Jednakże na niektóre z tych obostrzeń władze wydziału mają realny wpływ.
    Na przykład liczba przyjmowanych studentów to moim zdaniem duży problem, nie tylko w kwestii znaczącego negatywnego wpływu na plan. Często pozycje w rankingach wydziałów są ustalane nie tylko na podstawie liczby absolwentów, którzy znaleźli pracę w wyuczonym zawodzie, ale również (szczególnie w okresie rekrutacji) na podstawie liczby chętnych na jedno miejsce. Liczba przyjmowanych teraz studentów jest kilkakrotnie wyższa (a próg dużo niższy) niż kiedy ja starałam się o to „ekskluzywne” miejsce na Wydziale Zarządzania i Ekonomii na Politechnice Gdańskiej. Będąc tu przez jakiś już czas, wiem, że nie mogłam się bardziej pomylić (jednakże bardzo chcę ukończyć te studia). Nasuwa się pytanie: jak mam wierzyć, że nauczę się tutaj dobrze i etycznie zarządzać nie tylko ludźmi, ale i innymi czynnikami (np. CZASEM), a przede wszystkim tak modnymi ostatnio „relacjami z KLIENTEM”, skoro „wydział” znakomicie o tym traktuje w teorii, jednakże w praktyce całkowicie zawodzi.
    Co do kolejnego obostrzenia, na który można mieć wpływ to tzw. „życzenia”. Jestem w pełni świadoma tego, że student tych życzeń nie ma prawa mieć, a wykładowca ma. Rozumiem też, że jesteśmy na studiach dziennych, a one nie są od poszerzania wiedzy w praktyce, posiadania wolnego czasu na poszukiwanie materiałów nie tylko do prac dyplomowych, ale również licznych raportów, projektów, prezentacji i innych form wykazywania wiedzy i zainteresowania. Rozumiem, że studia to nie wolne wieczory na odpoczynek (bo przecież od czego mamy odpoczywać?- poza tym przecież jak ktoś jest nader zmęczony to może odpocząć w autobusie czy pociągu skm), czy też zajęcia dodatkowe (bo przecież znajomość języka angielskiego w stopniu średniozaawansowanym w zupełności wystarcza do podjęcia pracy naszych marzeń).
    W regulaminie jest jasno napisane „Student ma obowiązek uczestnictwa w zajęciach objętych planem studiów”, a nie ma nic o prawie do „życzeń” co do tego planu!
    Chociaż z drugiej strony jestem niezmiernie ciekawa jak wygląda umowa o pracę przeciętnego wykładowcy. Szczególnie zapisów uwzględniających: „mogę tylko w środę…”, „wrzuć mnie na piątek po południu, to będę mieć w ciągu z zaocznymi”, „Słuchaj, tylko po 17 albo na 7, bo wiesz, że w dzień pracuję”. Myślę, że skoro my- studenci- studiujemy dziennie, to Państwo- nasi Wykładowcy- pracujecie dziennie, a nie tylko w środy, tylko rano, etc.
    Pan Profesor Piotr Dominiak napisał: „Skargi na plan były ze strony pracowników i studentów, więc to nie były plany układane „pod pracowników”, kosztem studentów”.
    Pozwolę swojej skromnej osobie odnieść się również do tych słów. Wierzę, że są one prawdziwe. Baaa- podam na to przykład z dzisiaj wzięty. Idzie student do planisty po raz 3 w ciągu 2 dni i prosi o przesunięcie pewnych zajęć. Odpowiedź- „słuchajcie, co ja Wam mam powiedzieć, sala jest, wykładowca nie chce” (W tym momencie najmocniej przepraszam planistę, bo jestem pewna, że oficjalnie nie wolno mu tak mówić, ale skoro i tak go wyrzucają…). Po mnie wchodzi wykładowca (inny, niż w wspomnianej wyżej sytuacji, wykładowca, którego darzę ogromnym szacunkiem ze względu na posiadaną wiedzę merytoryczną oraz życzliwość, z jaką traktuje studentów w czasie prowadzenia zajęć), a ja zatrzymuje się pod drzwiami, żeby.. perfidnie podsłuchać… . I słyszę: mogę tylko w czwartek (dzień został zmieniony) między tą a tą. 3- minutowa dyskusja i wykładowca wychodzi uśmiechnięty od ucha do ucha. A trwało to wszystko w czasie „radzenia” dotyczącego m.in. „ograniczenia zakresu „życzeń” ze strony nauczycieli”. Tak więc zgadzam się z tym, że skargi są ze strony pracowników i studentów, jednakże są one zupełnie inaczej „rozpatrywane” i w żadnym razie nie można winić za to planistę, bo cóż on by miał powiedzieć? „Słuchajcie- ja naprawdę lubię tych gówniarzy z semestru np. 6, więc po prostu dostosujcie się do nich?”
    Nie chciałam być w tym poście nieuprzejma, nikogo urazić bądź, jak to się mówi kolokwialnie, „podnieść ciśnienie”. Nie mam gotowego rozwiązania i straciłam wiarę w to, że takowe zostanie podane (a już na pewno nie takie, co miałoby realny wpływ na ten semestr).
    Chciałam zwrócić tutaj uwagę, że to nie kwestia praw i obowiązków studentów, pracowników czy planisty. To bardziej kwestia etyki i wyzbycia się tak bliskiemu nam wszystkim egocentryzmu. I ze strony studentów- bo ja dojeżdżam do i z uczelni po 2 godziny, bo chcę chociaż odbyć praktyki, by nie być gorszym niż student zarządzania na UG, bo chcę po prostu mieć w życiu inne sfery niż tylko uczelnia, itd., ale i ze strony wykładowców- tylko w środy (w tym przepadku nie wiem dlaczego), tylko bardzo rano bądź bardzo wieczorem, bo pracuje (na studiach doktoranckich dziennych!!), tylko wtorki, bo przecież muszę jakoś pracować na uczelni prywatnej, często peryferyjnej, więc też dojechać.
    Może problemem jest to, że nie umiemy się ze sobą komunikować (bo są to raczej „wyrzuty i pretensje”), a może to, że nie potrafimy z czegoś zrezygnować? Chociaż przy takim planie, proszę mi wierzyć, studenci rezygnują naprawdę z wielu rzeczy i nie są to tylko te przypisywane nam imprezki, ale również sport, rozwijanie hobby czy zajęcia z prywatnie opłacanego angielskiego, nie marząc o praktykach.
    Jako studentka bardzo proszę Państwa Wykładowców o nabycie takiej malutkiej skłonności do rezygnacji z niektórych dogodnych zajęć, a moich kolegów studentów wzywam do większej pokory i cierpliwości. Bo skoro mamy coś osiągnąć to tylko poprzez współpracę.
    Pozdrawiam
    Anonimowa ja

  13. Anonim

    Uważam, że pomysł, aby chętni studenci uczestniczyli przy układaniu planu jest dobry. Wydaje mi się, że nie chodzi tutaj o równych i równiejszych, lecz żeby studenci mogli zobaczyć „od kulis” jak to wygląda i mogli przedstawić swoje propozycje. Zgłaszam chęć uczestniczenia w spotkaniu!

    Marcelina Lipska

    1. Anonim

      Proponuje po 1 studencie w każdym pokoju wykładowcy, dziekanacie i pokoju administracji.

    2. Anonim

      Usługi edukacyjne to, jak pisze wcześniej Pan Dziekan, „nie handel bielizną lub cebulą”, ale musimy przyznać, że tym usługi te wymagają większej staranności niż bielizna i cebula. A poza tym trzeba otwarcie przyznać, że udział studentów w tym zamieszaniu jest żaden lub niemal żaden.
      Mam nadzieję, że kurz wkrótce opadnie.
      Krzysztof Leja

      1. Anonim

        Ciekawe czy studenci, którzy będą uczestniczyli w układaniu planu będą rezygnowali z własnego interesu na rzecz innych studentów, albo nawet wykładowców… czy też będą się starali dogodzić sobie…

      2. Anonim

        Zgadzam się z przedmówcami że dobry plan to loteria, poprzedni na 5 semestrze zarządzania był nawet znośny, na obecnym jest dużo gorszy, podejrzewam że ze względu na zagmatwany podział na przedmioty obieralne i związane z nimi obostrzenia, także ze strony wykładowców. Mam nadzieję że Władze Wydziału podejmą jakis radykalne kroki w celu umożliwienia ułożenia planu bardziej przyjaznego studentom inaczej rezygnacja planistów i „dziurawe” plany będą nagminne.

  14. Anonim

    Dlaczego studenci ostatnich semestrów mają mieć lepszy plan niż np 2 semestr ? Mam takie samo prawo do dobrego planu będąc na 2 semestrze jak ludzie z ostatnich. To jest to studenckie rozwiązanie problemów ? Czy ktoś pytał ludzi z 1 roku czy chcą mieć gorszy plan niż ludzie z ostatnich lat ? Zapytajcie się, odpowiedz brzmi NIE. Wszyscy są równi i nie interesują mnie wytłumaczenia „ja jestem na ostatnim semestrze”. Jak ktos ma dobry plan to siedzi cicho i nic nie mówi, jak ma zły to zaczyna się burza. Ja mam w tym semestrze mega dobry plan i nie chcę by zmieniano cokolwiek.

    Pozdrawiam
    TK

    1. Anonim

      DO TK:

      Jak będziesz na ostatnim semestrze to zrozumiesz.
      Pozdrawiam
      Absolwent

      1. Anonim

        Wydaje mi się, że wszystko zostało już napisane, czekajmy na zmiany i wtedy się okaże.

  15. Anonim

    pytanie do WRS: kiedy i gdzie odbędzie się wspominane spotkanie dla starostów?

    1. Anonim

      Dziś rozmawiałam z Panem Łukaszem Szczygielskim -nowym planistą i ustala salę na to spotkanie. Informacja będzie podana do ogólnej wiadomości, ale postaram się również z każdym ze starostów skontaktować. W razie potrzeby, mój mail: enagucka@zie.pg.gda.pl
      EN

      1. Piotr Dominiak

        Poniżej zamieszczam treść uchwały Rady WZiE podjętej w dniu dzisiejszym. Uchwała ma przede wszystkim uregulować sprawy na najbliższy semestr. W międzyczasie będziemy pracować nad uporządkowaniem kilku innych spraw.

        Uchwała Rady WZiE z 17.02.2011
        w sprawie sposobu przygotowywania planu zajęć
        1. Osoba układająca plan podlega organizacyjnie kierownikowi dziekanatu, merytorycznie zaś odpowiednim prodziekanom odpowiedzialnym za poszczególne rodzaje studiów.
        2. Ostateczny plan zajęć jest gotowy i podany do wiadomości studentów i pracowników co najmniej dwa tygodnie przed dniem rozpoczęcia zajęć dydaktycznych. Drobne korekty mogą być wprowadzone nie później niż na 3 dni przed rozpoczęciem zajęć w danym semestrze.
        3. Priorytetem przy układaniu planu jest zapewnienie spójności planu z punktu widzenia studentów (m.in. unikanie dużej liczby i długich okienek).
        4. Kierownik dziekanatu jest odpowiedzialny za przekazanie planującemu listy zajęć i przewidywanej liczby grup do 15 grudnia (dla semestru letniego) i do 1 maja (dla semestru zimowego).
        5. Kierownicy katedr są zobowiązani do przekazania do planującego informacji o podziale zajęć w katedrach w terminie wyznaczonym przez dziekana.
        6. Grupy studenckie na semestrach dyplomowych (tzn. na tych, w których studenci zapisani są na profile lub specjalności) organizowane są wg wybranych profili/specjalności (poza przedmiotami, na które uczęszczają nie wszyscy studenci danego profilu/specjalizacji).
        7. Nauczyciele akademiccy będący członkami Rady Wydziału nie mogą prowadzić zajęć w dniu tygodnia zarezerwowanym na posiedzenia rady.
        8. Nauczyciele akademiccy nie mogą prowadzić zajęć w terminach wskazanych przez dziekana, zarezerwowanych do jego dyspozycji.
        9. Nauczyciele akademiccy mają prawo do wskazania jednego dnia roboczego w tygodniu wolnego od zajęć dydaktycznych. Lista wskazanych przez pracowników katedry wolnych dni jest podpisywana przez kierownika katedry i przekazywana planującemu w terminach: do 1 grudnia (dla semestru letniego) i do 1 maja (dla semestru zimowego).
        10. Nauczyciel akademicki może mieć zaplanowane na studiach stacjonarnych nie więcej niż 6 godzin zajęć na sali w jednym dniu.
        11. Jedynymi osobami spośród studentów upoważnionymi do kontaktowania się z planującym są starostowie poszczególnych lat i grup oraz przewodniczący WRS. Przewodniczący WRS jest zobowiązany do przedstawienia planującemu i aktualizowania listy ww. starostów.
        12. Studenci dokonują wyboru profili dyplomowania/specjalności i wyboru zajęć do 31 marca na semestr zimowy o do 30 listopada na semestr letni.
        13. Bezwzględnie będzie egzekwowany zapis regulaminu studiów o dacie złożenia indeksów w dziekanacie po każdym semestrze.
        14. Bezwzględnie będzie egzekwowany obowiązek złożenia przez nauczycieli protokołów (bądź wypełnienia ich w systemie e-dziekanat) w terminie wyznaczonym przez dziekana.
        15. Nauczyciel ma obowiązek zgłosić do dziekanatu nazwiska studentów, którzy nie biorą udziału w zajęciach ćwiczeniowych, seminaryjnych, projektowych, laboratoryjnych przez 4 kolejne tygodnie.

        Poza uchwałą wydam zalecenia dla planisty, dotyczące m.in. planowania zajęć do wyboru w tych samych terminach (równolegle), co powinno ułatwić ułożenie planu bez nadmiernej liczby okienek.
        Piotr Dominiak

        1. Anonim


          16. Zobowiązuje się pełnomocnika ds. jakości do opracowania wskaźników pozwalających określić jakośc ułożonych planów zajęć w danym semestrze. Wstępne propozycje do dalszej analizy to:
          – przeciętna liczba godzin na studiach stacjonarnych zaplanowanych po godzinie 15.00 (uśredniona per rok i kierunek studiów)
          – przeciętna liczba godzin zaplanowanych okienek (okienko wystepuje wtedy gdy co najmniej 50% roku nie ma zaplanowanych zajęćw danym okresie pomiędzy innnymi zajęciami)
          17. Zobowiązuje się planistę do raportowania jakości ułożonego planu zajęć według ustalonych wskaźników.
          18. Dziekan będzie zasięgał rady planisty, który ma obowiązek przedstawienia wyników analizy jak poszczególne decyzje związane ze studiami mogą wpłynąć na wskaźniki jakości planów zajęć. Wpływ decyzji Rady Wydziału na wskaźniki jakości planów zajęć będzie podawany do wiadomości WRS.

          what doesn’t get measured – doesn’t get done

          pozdrawiam
          MG

        2. Anonim

          Jeśli priorytetem przy układaniu planu jest: „3. Priorytetem przy układaniu planu jest zapewnienie spójności planu z punktu widzenia studentów (m.in. unikanie dużej liczby i długich okienek).” To plan 2 semestru europeistyki jest jakimś wybrykiem, błędem, tak (chociażby poniedziałek, grupy 4-6)?
          Tak samo przełożenie wykładu z 8.15 na 7.15 i stworzenie kolejnego okienka jest poprawieniem planu?
          Zajęcia na 7.30 mają sens. Ale wykłady na 7.15 zupełnie nie. Wśród moich znajomych już panuje opinia, że na wykładzie będzie bardzo mała liczba studentów. Chociażby z takich powodów, że aby dojechać na 7.15 na uczelnię dajmy na to z osiedla Jasień w Gdańsku trzeba wyjechać o 5.50, czyli pobudka koło godziny 5.00. A jesli zajęcia są na 7.30 można już jechać o 6.30. Mała różnica. Na dodatek w piątek! Kiedy spora część studentów pakuje rano rzeczy i jedzie do domu po zajęciach.
          Nie wiem, kto wymyślił takie przesunięcie godziny, ale nie jest to zmiana na dobre.
          Mam ochotę przenieść się jak nie na inny wydział, to na Uniwersytet Gdański. Tam też nie wszystko wychodzi, ale nie ma takich cyrków jak u nas. Przepraszam.

          Pozdrawiam,
          Zniesmaczona Studentka

          1. Anonim

            Widać, że skrucha Pana Dziekana daje większości poczucie prawa do przedstawienia wszelkich żalów na temat wydziału. To powoli zaczyna być przykre, a argumenty niektórych studentów – bez komentarza. Zmiana uczelni ze względu na zajęcia w piątek??? Powodzenia, na Wasze miejsce chętnych na pewno nie zabraknie.
            Anonimowość (bo nie wierzę, aby ktokolwiek z pracowników wydziału sprawdzał IP, w celu zidentyfikowania studentów piszących komentarze) dodaje odwagi i pobudza wyobraźnię. „Jeszcze się taki nie urodził, aby wszystkim dogodził”.

            Życzę opamiętania
            Patrycja

          2. Anonim

            Nie ze względu na piątek, a ze wzgęldu na to, co się dzieje na tej uczelni.
            Tak samo to, że mamy zaczynać zajęcia we wrześniu, żeby zwolnić akademiki na Euro 2012…
            Tak do wiadomości.
            Swoje imię też mogę podać, wiele jest Natalii i Patrycji na naszym wydziale. Na roku również.

          3. Piotr Dominiak

            W odpowiedzi narzekającym na ranne wstawanie i zbyt małą liczbę wolnych dni:
            Drodzy Państwo!
            Zawsze macie wybór. Zamiast wstawać na wykłady na 7.15, możecie zrezygnować z tych strasznie męczących studiów i pójść do pracy. Z reguły osoby bez większych kwalifikacji zaczynają ją o 7-7.30 i pracują ok. 40 godzin tygodniowo. Ci, którzy kończą studia i mają nieco szczęścia mogą dostać robotę lepiej płatną, zaczynającą się o 9 i trwającą (z okienkiem na lunch) do 18-19. I tak do emerytury,
            Szanowne Panie i Szanowni Panowie!
            Zapewniam, że nigdy więcej w życiu nie będziecie już mieli tyle wolnego czasu jak na studiach!
            A możliwości wyjazdów do Mamusi i Tatusia na weekendy powinny być jednym z ważniejszych kryteriów wyboru uczelni i kierunków studiów.
            Piotr Dominiak
            PS. UG to bardzo dobra uczelnia.

    1. Anonim

      Z ustaleń wynika, że spotkanie ze starostami ws. planu odbędzie się o 13.00 w 806 gm. B.
      EN

  16. Anonim

    Bardzo ciekawy jest „nowy” plan dla 6 semestru europeistyki, który miał się zmienić szczególnie. Przyjrzyjmy się, co się zmieniło. Studenci, przy niecałych 11h tygodniowo otrzymali jeden dzień wolny, w środku tygodnia, a w zamian cztery okienka 1,5h i kolejne zajęcia na 7:15, tym razem dla urozmaicenia wykład- ciekawe, kto na niego będzie uczęszczał. Czy to są zmiany na lepsze????? Bo można nie uwierzyć, jak SZCZEGÓLNIE zmienił się dla nas plan! To jest chyba żart roku!

    1. Anonim

      nie no wykład w piątek na 7 zajęcia??!! Przecież w czwartki w nocy są powtórki Majewski show, jak niby mam wstać na 7 ??!! Mam nadzieję że zostanie to zmienione

    2. Anonim

      Czasem można powstrzymać się od komentarza, cały czas śledziłam dyskusje, moja grupa miała 26 godz zajęć i 23 godz okienka, a jakoś nie wrzucałam na wszystkich na forum, zmiana planu spowodowała iż np mam zajęcia od 7-19 z 2 okienkami, ale dzięki temu kończę wcześniej w inne dni, co mnie bardzo cieszy. Wydaje mi się, że każdy idąc na studia, kto interesował się jak wygląda życie studenckie, mógł przeczytać, że to nie szkoła, tu zajęcia ma się do 22 i okienka między nimi. A argument, że chcę wracać na weekend do domu jest po prostu śmieszny, po co ktoś decydował się na studiowanie w innym mieście? Trzeba się liczyć z podjęciem decyzji. Trzeba też sobie odpowiedzieć na czym nam zależy, czy na uzyskaniu jakiegokolwiek papierka (proszę bardzo-szukajcie uczelni, w których ludzie mają największą liczbę dni wolnych) czy zdobyciu wykształcenia, ale wtedy trzeba poświęcić więcej czasu). Owszem wiele rzeczy męczy mnie na tej uczelni, jeśli chodzi o organizację, ale na inne zainteresowania i tak znajduję czas, a nawet na pracę, choć i tak mam sporo okienek.
      „Kto chce szuka sposobu, kto nie chce szuka powodu”- tu mówi samo za siebie,

      1. Anonim

        Proszę zwróć uwagę, że nie we wszystkim miasteczkach i miejscowościach są wyższe uczelnie, więc argument, że można było nie przyjeżdżać to Trójmiasta aby studiować, wybacz ale jest poniżej pasa

        1. Anonim

          też jestem z miejscowości, gdzie nie ma uczelni wyższej, ale decydując się na STUDIA nawet nie zakładałam, że będę jeździć do domu co tydzień!!!

          1. Anonim

            Nie każdy w Polsce musi studiować. Jeśli dla Ciebie studia są takim dużym problemem to z nich zrezygnuj. Nikt Cię tutaj nie trzyma na siłę.

          2. Anonim

            Dokładnie tak. Studenci poczuli się zbyt pewnie po honorowych słowach dziekana i zaczyna im po prostu odbijać. Polska to wolny kraj – nie trzeba studiować na PG, można spróbować np. na UG.

  17. Anonim

    Nie zgodzę się z opinią, że „studenci zaczynają rządzić wydziałem”. Nie w tym rzecz… Chcemy tylko zwrócić uwagę, że to co nazywa się „poprawą planu ” niekoniecznie tak wygląda. Owszem dla nielicznych tak, ale analizując plany można odnieść wrażenie, że te poprawki wielu z nas zaszkodziły.

  18. Anonim

    „Złość piękności szkodzi” a poza tym jest przeważnie oznaką ludzi słabych. Myślę, że my studenci zrobiliśmy swoje podkreślając problem. Osobiście jestem pewna ze w przyszłym semestrze wyjdzie to nam na dobre. A teraz? Owszem plan jest jaki jest, ale okażmy odrobinę wdzięczności bądź chociaż zrozumienia za poniesiony trud oraz chęci.

  19. Anonim

    Ludzie, opamiętajcie się! Mam wrażenie, że w głowach się poprzewracało niektórym! Studia to nie podstawówka z zajęciami od 8 do 12….
    A jak się tego nie zrozumie to jest wiele alternatywnych dróg życiowych… do wyboru, do koloru
    Wojt ;]

    1. Anonim

      Myślę, że niektórym rzeczywiście poprzewracało się w głowach. A niektóre wypowiedzi są żenujące i świadczą o braku dojrzałości. Jako jeden z nielicznych WZiE zdecydował się na tego typu forum, którego głównym celem jest wymiana poglądów pomiędzy studentami a wykładowcami, celem poprawy ogólnie rzecz ujmując jakości i standardów kształcenia na tym wydziale. Z tym wiąże się to, że praktycznie każdy może napisać co chce, nie podając swoich danych. Wydział nie musiał się na to decydować i byłoby pewnie po staremu. Z doświadczenia wiem, że na tego typu forach przeważają zawsze opinie negatywne nad pozytywnymi. Osoby prezentujące opinie pozytywne rzadko zabierają bowiem głos. Na innych wydziałach i uczelniach władze z reguły podchodzą do studentów z góry i narzucają swój sposób postępowania. Dziekan WZiE zdobył się na odwagę i podjął dialog ze studentami. Podjął również kroki zmierzające do uporządkowania zasad planowania /czyli koncepcja tego forum jak na razie się sprawdziła/. Niestety tego nie da się zrobić od razu. Apeluję, aby z komentarzami dotyczącmi zmian w procesie planowania poczekać do następnego semestru. Co do obecnego planu to zmiany w stosunku do pierwotnej wersji nie mogły być drastyczne. Przecież całego planu nie da się zmienić w ciągu kilku dni i przewrócić go do góry nogami. Ponadto nie znalazł się jeszcze taki, który by wszystkim dogodził. Widać to po niektórych opiniach. Jedni nie chcą zaczynać za wcześnie inni nie chcą kończyć za późno. Jeżeli chodzi o rozpoczęcie kolejnego roku akademickiego we wrześniu to nie jest decyzja władz WZiE a rektora. Ten komentarz chyba nie pasuje do tego tematu. Pytanie typu – Wiadomo jak nazywa się nowy dziekan? jest poniżej krytyki. Jak mamy mieć takich studentów to tej osobie z góry dziękuję i rzeczywiście lepiej by zrobiła wybierając inną uczelnię. Kończąc chciałbym podkreślić, że każdy ma własny wybór. Do pewnych rzeczy trzeba się dostosować inne zaś próbować zmieniać na lepsze. My jako wykładowcy dążymy do tego, aby na wydziale było jak najlepiej i z tego też powodu odważyliśmy się na otwartą dyskusję.

      Wykładowca – Błażej Prusak

      1. Anonim

        Zgadzam się z moim przedmówcą, panem Błażejem Prusakiem. Forum czy blog to nie jest dobre miejsce na forsowanie zmian w planie zajęć, z tego względu, że w internecie najczęściej wypowiadają się osoby, które chcą wyrazić swoje niezadowolenie. W efekcie osoby zadowolone ze swojego planu zajęć w ogóle nie zostały wzięte pod uwagę w dyskusji.
        Pierwotna wersja planu miała szereg wad, które dzięki interwencji Pana prof. Dominiaka udało się chociaż częściowo zniwelować – VI semestr europeistyki uzyskał upragniony dzień wolny. Chociaż jestem osobą dwukierunkową i pierwsza wersja planu bardzo mi odpowiadała, rozumiem położenie koleżanek i kolegów i mogę dostosować się do nowego planu. Jednak argumenty typu „nie chce mi się wstawać na wykład na 7:30″ i żądanie kolejnych zmian uważam za żenujące. Studia służą zdobyciu wiedzy, a nie uzyskaniu jak największej liczby dni wolnych. Jeśli ktoś ze względu na brak wolnego piątku rozważa rezygnację ze studiów, to najwyraźniej podjął studia z niewłaściwych powodów.
        Na koniec chciałabym powiedzieć, że jako studenci powinniśmy docenić fakt, że pan prof. Dominiak potraktował poważnie ten internetowy apel i przeforsował pewne zmiany w planie (chociaż podejrzewam, że powstałe zamieszanie i publikowane tu napastliwe komentarze mogą go zniechęcić do tego typu działań). Zaręczam, że na Uniwersytecie,na który niektórzy na tym forum się powołują, coś takiego byłby nie do pomyślenia. Tam zazwyczaj dyskusji ze studentami nikt nie podejmuje.

        1. Anonim

          Jutro odbędzie się spotkanie ws. planu, jeśli więc ktoś dalej jest niezadowolony, niech przekaże swoje uwagi staroście i podyskutujemy „na żywo” -13.00 w 806. „Prawda leży po środku -może dlatego wszystkim zawadza?”

          Emilia Nagucka

          1. Anonim

            Czy na spotkanie są zaproszeni tylko starości poszczególnych lat czy starości grup też mogą się pojawić?

          2. Anonim

            Dobry wieczór,
            Zaproponowałem na ostatniej Radzie Wydziału ZiE formalne zebranie wszystkich uwag dotyczacych planu, zarówno od pracowników (włączywszy planistę), jak i od studentów. Szkoda, że moi zacni koledzy nie zrozumieli o co mi chodzii i uznali „bzdura, po co nam n-ty regulamin”. Cel tej propozycji był oczywisty – współuczestnictwo w ustaleniu zasad postępowania w procesie (tzn. układanie planu zajęć), którego wyniki wzbudzają takie emocje, jak to ma miejsce u nas obecnie, zawsze przekłada się na wzrost poczucia współodpowiedzialności za taki proces i w efekcie eliminację/redukcję niezasadnych, denerwujących, niezrozumiałych postaw roszczeniowych stron zainteresownych (tzn. studentów i nauczycieli). To akurat udało mi się przećwiczyć w wielu organizacjach z którymi współpracowałem i zawsze znajdowałem potwierdzenie tej tezy. Jeszcze raz powtarzam – szkoda! – bo powstaje wrażenie, że ktoś się jednak boi coś utracić… Mogę tylko zapewnić, że jako Pełnomocnik Rektora ds. systemu jakości w PG będę starał się przeforsować ten zamysł.
            Serdecznie pozdrawiam
            Piotr Grudowski

          3. Anonim

            Oby forma nie przerosła treści. Zdrowy rozsądek ponad wszystko!
            Krzysztof Leja

  20. Anonim

    Studiowałem na WZiE w latach 90-tych. Nie było wtedy budynku przy ul. Traugutta. Zajęcia mieliśmy porozrzucane po całej Politechnice (gmach główny, budynek „B“, budynek wydziału mechanicznego, okrętowego itd). Baa, do sali 452GG jesienią i wiosną wpadał deszcz, a zimą siedzieliśmy w kurtkach i rękawiczkach na wykładach. Nikomu nie przyszło do głowy narzekać. Byliśmy dumni, że studiujemy na Politechnice, że jesteśmy częścią tego Wydziału. Przykre, że nie widzą Państwo ile pracy Władze Wydziału i Pracownicy włożyli przez te wszystkie lata, żebyście mogli mieć tak komfortowe warunki do studiowania (nowy budynek, możliwość studiowania w jęz. angielskim, nowe laboratoria, możliwość uzyskania podwójnego dyplomu z niemieckimi uczelniami partnerskimi, wyjazdy w ramach programu Socrates, studia doktoranckie itd itd).

    Z Waszych komentarzy wynika, że najważniejszym dla Was kryterium wyboru uczelni jest taki plan, aby nie zaczynać zbyt wcześnie, nie kończyć zbyt późno, a jednocześnie nie mieć zajęć w środku dnia, bo cały dzień jest rozbity – odpowiem żartobliwie – „takie rzeczy, to tylko w Erze“.

    Pojawił się również komentarz, że na uczelniach zagranicznych taki plan jest nie do pomyślenia. Mylicie się. Studiowałem w Niemczech, nie raz zajęcia miałem od 8 do 19, po czym siedzieliśmy po nocach robiąc projekty na drugi dzień. Uczyłem się również w USA, gdzie przebywanie w szkole przez cały dzień jest wręcz wpisane w ich kulture (pracuje się w weekendy, wieczorami oraz w wakacje). Z kolei w Meksyku, gdzie studenci płacą 12 tys USD rocznie za naukę (uczelnia prywatna) zdarzają się sytuacje, że studenci mają zajęcia od 8:00 do 9:30, a następnie od 17:00 do 20:30. Nikt nie narzekał, bo to jest właśnie studiowanie. Studia to proces. Proces zdobywania wiedzy, doświadczenia, poszerzania swoich horyzontów. To przygoda intelektualna, a nie – siedzenie w ławce w bloku 3 godzinnym bez przerwy, żeby wrócić jak najszybciej do domu.

    Pracownik – Tomasz Korol

    1. Anonim

      Pan Dziekan pojechał po całości

      tak tak, znam zaoczną, której zdarzyło się na sobotni wykład przyjść po… piątkowej nocce w hipermarkecie – nawet nie wiedziałem, że w hipermarketach mają III zmiany. I tez przyszła na 7:15. Fakt, że przespała pół wykładu, ale mniejsza o to. I tak hardcore jakich mało.

    2. Anonim

      No właśnie, studiowanie to nie siedzenie w ławce, to też nie zajmowanie miejsca w czasie i przestrzeni. Mam alergię na prośby studentów o przeniesienie do innej grupy poparte argumentem – bo przecież są jeszcze wolne miejsca na sali…
      Dorzucę jeszcze inne kraje Francję, Belgię i Holandię – znane mi z autopsji, tam też zajęcia na uczelniach trwają popołudniami i wieczorami – z okienkami. A żeby nie dość tego, Uniwersytet Warszawski proponuje od czasu do czasu możliwość poczytania sobie w nocy – biblioteka oferuje nocny dyżur.
      I zapamiętajcie moi Drodzy Studenci smutną konstatację Dziekana – tyle, ile macie teraz wolnego czasu już Wam się nie przydarzy w życiu. No chyba że emerytura, ale to też nie takie pewne, biorąc pod uwagę to, co się wyrabia z ZUS i OFE.
      wykładowca Ewa Hope

      1. Anonim

        Co do wypowiedzi Pani Ewy- co prawda nie popieram tych, którzy krzyczą, że zajęcia zaczynają się za wcześnie/zbyt w środku/za późno, bo nigdy nikomu się nie dogodzi i na ten temat nie ma co dyskutować.
        Niemniej jednak utrudnianie studentom przenoszenia się do grup jest kompletnie bez sensu. Nie ma przecież różnicy, o której godzinie i z jaką grupą ktoś będzie chodził na zajęcia, o ile jest dla niego miejsce. I owszem- zgodzę się z tym, że studiowanie to nie tylko siedzenie w ławce, to proces, przygoda intelektualna, dlatego też wiele osób stara się czas studiów wykorzystać jak najlepiej również na inne rzeczy- dodatkowe kursy, nauka języków czy po prostu realizowanie życiowych pasji. To, że my- studenci chcielibyśmy mieć w miarę rozsądny plan (czyli takie, w którym liczba okienek nie jest zbliżona do liczby zajęć) nie wynika z tego, że chcemy szybko wrócić do domu po to, żeby zasiąść przed telewizorem. Wiadomo, że zawsze każdemu jakieś okienka wypadną, ktoś będzie niezadowolony z tego, że zaczyna/kończy zbyt wcześnie/późno, ale utrudnianie studentom życia raczej nie ma głębszego sensu. Skoro jest możliwość, żebyśmy siedzieli na wydziale mniej i za to mieli czas na rozwijanie się jeszcze poza uczelnią w różnorodnych dziedzinach życia, to dlaczego niektórzy chcą nam to tak utrudnić? Z całym szacunkiem, ale tego naprawdę nie rozumiem.

        Co do tego, że niektórzy przedkładają pracę ponad studia dzienne, to jest to oczywiście absurd, chociaż są osoby, które są zmuszona trochę dorabiać w wolnym czasie i też nie rozumiem po co im to utrudniać. My czasem naprawdę nie mamy na myśli tego, że studia nam kolidują z pracą, ale to, że np. plan, który ukazuje się 2 dni przed rozpoczęciem sem. uniemożliwia jakiekolwiek ułożenie grafiku, zaplanowanie jakichkolwiek godzin pracy. Ale tego roztrząsać nie będę, bo w końcu zaszła zmiana w regulaminie, za co bardzo jestem wdzięczna Panu Dziekanowi.

        1. Piotr Dominiak

          Wczoraj odbyło się spotkanie ze starostami grup i lat. Poza mną wzięli w nim udział Pani prodziekan dr Beata Krawczyk-Bryłka i nowy planujący Pan mgr inż. Łukasz Szczygielski. Przekazaliśmy im informacje związane z nowymi zasadami układania planu i sposobami kontaktu z planującym. Mam nadzieję, że wszyscy lepiej teraz rozumiemy wzajemne uwarunkowania.
          Zadeklarowaliśmy gotowość spotykania się ze starostami częściej, nie tylko w kwestii planu i tym podobnych nieszczęść, ale po to by rozmawiać o sprawach WZiE jako, mówiąc górnolotnie, naszej wspólnocie.
          Piotr Dominiak

  21. Anonim

    Dobry wieczór, właściwie to nie wiem do kogo powinnam zgłosić mój problem ani kto jest odpowiedzialny za kwestię której dotyczy ale mam nadzieję,że przynajmniej ktoś zwróci na niego uwagę :). Mianowicie : na naszym wydziale jest strasznie zimno a w szczególności w audytorium na parterze.Pomimo iż klimatyzacja wskazuje temperaturę 29 a czasami nawet 31 stopni odczuwalne jest co najwyżej 18. Nie wiem czym to jest spowodowane ( klimatyzacja źle działa, może jest zepsuta ?) ale siedzenie praktycznie bez ruchu przez godzinę a czasem i dwie w zimnym pomieszczeniu nie jest niczym przyjemnym.Sytuacja ta powoduje,że studenci zamiast skupić się nad tym co mówi prowadzący odlicza czas do końca wykładu,żeby mógł iść kupić sobie coś ciepłego do picia.
    Pozdrawiam
    A.Rybkowska

    1. Anonim

      OK. Sprawdzimy, co się z dzieje się z klimatyzacją. Tego typu uwagi prosze na przyszłość zgłaszać panu Jackowi Stawianemu (poziom 500) admistratorowi naszego budynku.
      Piotr Dominiak

    2. Anonim

      To nie jest miejsce na tego typu uwagi. Bądźmy poważni. Panie Dziekanie – wolimy ciekawe wpisy i uwagi Pańskiego autorstwa na temat ekonomi !

  22. Anonim

    w odpowiedzi na A.Rybkowska:
    …a mama nie mówiła, żeby się ubierać na cebulkę ?
    pozdrawiam i dajcie spokój z tego typu wpisami – trochę powagi

    Jacek Jaworowicz

    1. Anonim

      Dla mnie skandalem jest fakt, iż e-mail podany na stronie internetowej wydziału do Pani dr Krawczyk-Bryłki jest nieaktualny, bądź wpisany z błędem.

      1. Anonim

        Kolejne zmiany planu, dla nas studentów na lepsze, godzina wykładu dla zarządzania 2 roku zmieniona z 7:30 na 9:15, taka zmiana widnieje na planie, okazuje się jednak ze wykładowca się na nią nie zgadza i wykład zrobił o 7:30., choć na planie widnieje inna godzina.
        Czy my musimy się dopasowywać do profesorów, czy oni do planu?
        Teraz nam pozostanie czekać kilka godzin na zajęcia, bo przyjechaliśmy na wykład, który odbył się wcześniej.
        st.

        1. Anonim

          W tej sprawie nie ma wątpliwości – przy całym szacunku dla Was studentów – to Wy musicie dostosowywać się do profesorów. Są tego granice, ale priorytet oczywisty.
          Piotr Dominiak

          1. Anonim

            „Ostateczny plan zajęć jest gotowy i podany do wiadomości studentów i pracowników co najmniej dwa tygodnie przed dniem rozpoczęcia zajęć dydaktycznych. Drobne korekty mogą być wprowadzone nie później niż na 3 dni przed rozpoczęciem zajęć w danym semestrze.”

          2. Anonim

            Zastanawiałam się, czy podejmować temat, który z pewnością wielokrotnie był już omawiany, jednak nagminne powtarzanie się problemu wywołuje moje coraz większe rozczarowanie. Jako studentka Wydziału Zarządzania i Ekonomii oczekuję od jego administracji postępowania efektywnego i racjonalnego. Tym czasem co semestr powtarza się ta sama sytuacja: plan pojawia się w ostatniej chwili, informacja o terminie zdania indeksu do dziekanatu nie jest podawana w ogóle, bądź dzień czy dwa przed tegoż upłynięciem (studia zaoczne). Moje rozgoryczenie sięga zenitu, gdy pomyślę o kwestii nowego, uczelnianego portalu ip2, w którym od pół roku nie można zrobić porządku np. z saldem za opłaty na studia (Pani w dziekanacie zapewniała, że bug zostanie usunięty najpóźniej w lipcu). Być może odpiszecie Państwo, że ip2 leży w gestii administracji Politechniki, a nie Wydziału – zgoda, jednak na stronie Wydziału zwyczajowo temat jest pomijany.
            Potraktujecie nas Państwo w końcu poważnie – zacznijcie informować, dotrzymywać terminów (informacja o ukazaniu się planów w dniu 15.09 – wątpię, aby plany umieszczone zostały w ciągu kolejnych 4 godzin), aktualizujcie czasami zakładkę z ofertami pracy albo usuńcie ją. Mamy być w końcu nowoczesnym Wydziałem, a póki co WZiE nie radzi sobie z bazowymi elementami życia uczelni, takimi jak plan zajęć.

Możliwość komentowania jest wyłączona.