Silne czy słabe zarządzanie (uczelnią)

Robert Sutton w książce „Dobry szef. Zły szef” przytacza następujące słowa dyrektora drużyny baseballowej Los Angeles Dodgers: ‘Według mnie zarządzanie przypomina trzymanie gołębia w dłoniach. Jeśli trzyma się go zbyt mocno, można go zadusić, ale jeżeli daje mu się zbyt dużo swobody, to ucieknie”, dodając, że „najlepsze zarządzanie oznacza mniej zarządzania lub brak jakiegokolwiek zarządzania”.

Czytając świetną książkę Roberta Suttona przypomniałem sobie zasady projektowania holograficznego Garetha Morgana. Oto i one w odniesieniu do współczesnego uniwersytetu.

Pierwsza z nich – zasada krytycznego minimum specyfikacji mówi o tym, aby w organizacji regulować tylko i wyłącznie to, co jest konieczne. Adresuję ją do tych, którzy uważają, że jakość stanowionego prawa jest wprost proporcjonalna do liczby słów go opisujących.

Drugą jest zasada niezbędnej różnorodności, która mówi o tym, że złożoność i różnorodność systemu powinna odpowiadać złożoności i różnorodności otoczenia, aby sprostać wyzwaniom współczesnego świata. Czy zatem wśród współpracowników szefa nie powinni być jego zagorzali przeciwnicy Wyzwaniem obecnie jest to, aby stać się liderem zmian, traktując obecne zagrożenia jako szanse, a temu może sprzyjać różnorodność. To z kolei pozwoli odejść od kopiowania dotychczasowych rozwiązań organizacyjno-zarządczych na rzecz poszukiwania nowych.

Trzecia zasada, nazywana jest nadmiarowością funkcji. Współczesna uczelnia nie jest luźną federacją wydziałów. A tak było dotychczas. Mimo, że podmiotem ustawy o szkolnictwie wyższym i nauce jest uczelnia nie zmieniła się świadomość w tym zakresie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Odnosząc to do koncepcji uniwersytetu przedsiębiorczego, warto przypomnieć, że jego twórca Burton Clark wskazał, że wzmocnieniu centrum sterującego (w naszych realiach władzy rektora) towarzyszyć może wzmacnianie rdzenia akademickiego uczelni (w naszych realiach wydziałów) przez silne centrum oraz kształtowanie relacji miedzy poszczególnymi elementami rdzenia. Służyć temu może przywiązywanie przez władze różnych szczebli należnej wagi do budowania relacji oraz tworzenia przestrzeni do samoorganizacji nauczycieli akademickich. Przesłanie to kieruję do osób przywiązanych do szufladkowania nauki na dyscypliny i zgłaszających propozycje tworzenia nowych, a także przywiązanych do silosowej organizacji uczelni.

Ostatnią jest zasada uczenia jak się uczyć. W odniesieniu do uczelni można ją sprowadzić do stwierdzenia, że w procesie kształcenia na poziomie wyższym powinny być kształtowane metaumiejętności, czyli umiejętność zdobywania nowych umiejętności, a nie wyłącznie nabywanie konkretnych umiejętności. Ma to kluczowe znaczenie na szybko zmieniającym się rynku pracy, czyli w sytuacji, gdy dotychczas zdobywane umiejętności mogą dość szybko mogą okazać się nieprzydatne Dobitnie widoczne jest to obecnie, gdyż poszukujemy nowej normalności.

A zatem zarządzanie oznacza utrzymanie delikatnej równowagi, o której mowa na wstępie i, zgodnie z tym, co pisze Sutton, zarządzanie trzeba traktować jak udział w maratonie, a nie w sprincie, pamiętając o tym, że duży sukces składa się z wielu małych, często niezauważalnych, za którymi stoją ludzie, gdyż oni są najważniejsi w każdej organizacji.

3 komentarzy nt. „Silne czy słabe zarządzanie (uczelnią)

  1. aldona

    W powyższych rozważaniach Profesor K. Leja zawarł taką myśl ” Ostatnią jest zasada uczenia jak się uczyć. W odniesieniu do uczelni można ją sprowadzić do stwierdzenia, że w procesie kształcenia na poziomie wyższym powinny być kształtowane metaumiejętności, czyli umiejętność zdobywania nowych umiejętności, a nie wyłącznie nabywanie konkretnych umiejętności”. Przeczytałam i zanuciłam słowa piosenki.. „to już było i nie wróci więcej”…. bowiem reforma szkolnictwa wyższego, trwająca od początku lat `90 a zapoczątkowana uwolnieniem usług edukacyjnych i dopuszczeniem innych niż tylko publiczne podmioty do możliwości „kształcenia” za pieniądze/czesne doprowadziła do sytuacji, w której studenci najlepiej uczą się jak uzyskiwać zaliczenia bez konieczności uczenia się. Masowość kształcenia na poziomie wyższym skutecznie oduczyła studentów studiowania i dodatkowo szeroko otworzyła drzwi dla osób, które poczuły w sobie „wolę bycia naukowcem”.

    Odpowiedz
  2. Wojciech Czakon

    Zastanawiam się na ile regułki i złote mysli mogą być uniwersalne, niezależnie od tego na czym organizacji zależy. Te dwa główne procesy uniwersytetów: badać i uczyć niosą sprzeczne konsekwencje. Badanie to kreatywność, która wymaga wolności i ochrony. Uczenie to jednak standardy i efektywność, które wymagają stabilności i powtarzalnej produktywności. Gdzie tu miejsce na złote reguły? Oto jest pytanie…

    Odpowiedz
  3. Lucy

    Ma Pan rację, że potrzebna jest nauka metaumiejętności, ale nie łączyłbym uczenia studentów z rynkiem pracy; pomimo pobożnych życzeń reformatorów, bezpośredniego przełożenia tutaj nie ma, o czym już pisał Mats Alvesson. Martin Parker z kolei wskazuje jak doniosłe znaczenie dla formowania świadomości populistycznej i podatnej na manipulacje wśród studentów ma ukryte curriculum wydziałów zarządzania, bazujące na bezrefleksyjnej transmisji informacji opakowanych w szaty przydatności na rynku pracy. Tworzenie w klasie uniwersyteckiej takiej przestrzeni adiaforyzacji, pisząc za Baumanem, gdzie wiedza nie jest krytycznie oceniana w polu dobra i zła, ale poza nim, jedynie przy zastosowaniu kryteriów użyteczności, to jeden z ciekawszych powodów dla których szkoły biznesu tak walnie przyczyniły się do ostatnich kryzysów ekonomicznych.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code