Reforma bez kasy – czy to się może udać?

Projekt ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce powstał w trakcie niemal dwuletniej konsultacji władz ministerialnych ze środowiskiem akademickim, a ściślej to określając z przedstawicielami środowiska, którzy uznali za ważne zaangażowanie się w ten proces dochodzenia do dzisiejszych rozwiązań. Nic więc dziwnego, że projekt popierają zarówno organizacje skupiające rektorów jak i organy przedstawicielskie reprezentujące studentów i doktorantów. Nic też dziwnego, że pojawiają się głosy przeciwne temu projektowi, gdyż nasze środowisko jest wielobarwne. Zgłaszane wątpliwości, uwagi czy też zarzuty do projektu ustawy wynikają zarówno z naturalnego oporu wobec zmian, obrony status quo, a także z nieznajomości projektu. Niezależnie od tego, jakie są źródła tych uwag, jestem przekonany, że większość ich autorów kieruje się troską o przyszłość szkolnictwa wyższego. Twórcza krytyka jest z pewnością potrzebna, gdyż może przyczynić się do wypracowania optymalnego wariantu ustawy. Oczywiste jest to, że określenie ‘optymalny wariant’, nie oznacza tego, że ma on zadowolić całą społeczność akademicką. Na szczęście w trakcie dyskusji nie dostrzegłem głosów nawołujących do przeprowadzania referendum w tej sprawie.

Ożywiona dyskusja, w której istotną rolę odgrywają media, nie zawsze dbając o obiektywizm jest z pewnością bardzo potrzebna i dobrze, że się toczy. To mnie nie niepokoi. Niepokoją mnie natomiast wypowiedzi, z których wynika, że trudno będzie znaleźć środki na realizację planowanych przedsięwzięć. A niepisana umowa była taka, że równolegle z przygotowywanym projektem ustawy w konsultacji ze środowiskiem akademickim, podejmowane będą decyzje finansowe na poziomie władz centralnych. Ośmielam się twierdzić, że bez zapewnienia wyraźnego wzrostu nakładów na naukę i szkolnictwie w najbliższych latach, reforma nie ma szans powodzenia. Uczelnie muszą mieć argumenty finansowe, aby przyciągnąć młodych, zdolnych ludzi, którzy marzą o przygodzie naukowej, ale równocześnie myślą o zapewnieniu sobie godnego życia w Polsce.

W sytuacji, gdy płace w gospodarce rosną, a rynek pracy jest rynkiem pracownika, dobrze wykwalifikowani absolwenci uczelni nie będą zastanawiali się nad wyborem miejsca pracy. A uczelnie nie są jedynym wyborem. Coraz częściej zauważam też, że nauczyciele akademiccy, którym słusznie stawia się coraz wyższe wymagania, zastanawiają się nad odejściem z uczelni.

Truizmem jest stwierdzenie, że finansowanie nauki i szkolnictwa wyższe jest przede wszystkim inwestycją, a nie wyłącznie kosztem. W sytuacji, gdy planowane są daleko idące zmiany, w tym znacznie wyraźniejsze niż dotychczas włączenie otoczenie systemowego uczelni do decydowania o kierunkach jej rozwoju, życzyłbym sobie, a nade wszystko szkolnictwu wyższemu, aby ten truizm znalazł swoje odbicie w dobrych decyzjach władz, z myślą o przyszłości.

Jeden komentarz nt. „Reforma bez kasy – czy to się może udać?

  1. Jakub Brdulak

    W pełni zgadzam się z Autorem. Moim zdaniem głównym problemem sektora nie są wcale kwestie strukturalne, lecz właśnie brak pieniądza w sektorze. Finansowanie na poziomie 0,45 PKB nie da bodźca dla sektora do wskoczenia na wyższy poziom jakościowy. Obserwuję, że najlepszych sektor już od dłuższego czasu nie jest w stanie przyciągnąć, ale teraz przyciąga tych, którzy są słabsi niż średnia – a więc mamy zjawisko „negatywnej selekcji”. Co do odejść, to pracownicy odchodzą – coraz częściej rezygnują za pracy na uczelniach. Bez zwiększenia finansowania nie będzie lepiej…

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code
     
 

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>