Uprawnienia równoważne czy nierównoważne habilitacji

Równoważność zdań A i B oznacza, że zdanie A wynika logicznie ze zdania B i zdanie B wynika logicznie ze zdania A. Jak czytamy na stronie http://www.math.edu.pl/rownowaznosc „równoważność  p ⇔ q jest zdaniem prawdziwym tylko wtedy, gdy oba jej człony mają tę samą wartość logiczną, a więc gdy są jednocześnie zdaniami prawdziwymi lub jednocześnie fałszywymi”.

W Art. 21a.ust. 1 Ustawy o stopniach i tytule naukowym czytamy, że „osoba, która uzyskała stopień doktora w Rzeczypospolitej Polskiej lub za granicą i podczas pracy w innym państwie przez co najmniej pięć lat kierowała samodzielnie zespołami badawczymi oraz posiada znaczący dorobek i osiągnięcia naukowe, zatrudniona na stanowisku profesora nadzwyczajnego lub profesora wizytującego, nabywa uprawnienia równoważne uprawnieniom wynikającym z posiadania stopnia doktora habilitowanego”.

Co ma jedno drugiego. Otóż z ostatniego akapitu odpowiedzi na interpelację poselską z 2012 r., której udzieliła ówczesna Pani Minister prof. Barbara Kudrycka (http://www.sejm.gov.pl/sejm7.nsf/InterpelacjaTresc.xsp?key=7430CAD6) wynika, że uzyskanie uprawnień równoważnych uprawnieniom wynikającym z uzyskania stopnia doktora habilitowanego nie oznacza uzyskania stopnia doktora habilitowanego.

A zatem jeśli równoważność uprawnień habilitacyjnych nie oznacza uprawnień, które posiada doktor habilitowany, to co ona oznacza? Zakładam, że oba sformułowania są prawdziwe. Rozumiem, że równoważność ≠ tożsamość. Ale nie rozumiem dlaczego oba sformułowania mają mieć różne wartości logiczne. Przyznam, że się w tym zagubiłem. Może ktoś z Czytelników bloga pomoże rozwikłać tę zagadkę.

4 komentarzy nt. „Uprawnienia równoważne czy nierównoważne habilitacji

  1. Andrzej Kisielewicz

    Ponieważ sprawa jest z zakresu moich zainteresowań naukowych pozwolę sobie na krótki komentarz. Poruszony problem można przyrównać do sytuacji, w której para gejów może mieć wszelkie uprawnienia małżeństwa, i być równoważna małżeństwu w sensie prawnym, ale nie być małżeństwem w aktualnym rznaczeniu tego słowa.

    Ogólnie, problem polega zasadniczo na tym, że logika formalna nie daje adekwatnego modelu języka naturalnego. Nazbyt rygorystyczne przykładanie schematów logiki formalnej do języka naturalnego prowadzi do paradoksów i często do powiększania zamieszania i nieporozumienia, a nie do zwiększenia jasności. Powstawanie znaczeń zdań w języku naturalnym rządzi się istotnie innymi prawami niż w modelu logiki formalnej. W szczególności, to samo zdanie w języku naturalnym może mieć zupełnie różne znaczenia w zależności od kontekstu i intencji.

    W rozważanym przypadku, ograniczając się do możliwych rozsądnych interpretacji, może chodzić o to, że mamy dwa sposoby nabywania uprawnień, o których mowa: jeden przez uzyskanie stopnia dra habilitowanego, i drugi przez wypełnienie wymagań przytoczonego artykułu ustawy, i że wszędzie w przepisach, gdzie wymagany jest stopień doktora habilitowanego, wystarczy spełnienie tych wymagań. To jest interpretacja maksymalistyczna.

    Druga rozsądna interpretacja jest taka, że chodzi jedynie o uprawnienia pewnego rodzaju, te które określa kontekst tego przepisu (związane z przepisami o nadawaniu stopni doktorskich i uprawnień do nadawania takich stopni). W innych sytuacjach może być jednak wymagane ściśle posiadane stopnia dra habilitowanego (nie może tego zastąpić nabycie równoważnych uprawnień). W tej interpretacji owe równoważne uprawnienia maja zastosowanie tylko tam, gdzie są explicite wymienione. W tym kierunku zdaje się iść wskazane wyjaśnienie prof. Kudryckiej.

    Nie zmienia to faktu, że zarówno to wyjaśnienie jak i przepisy są w tym zakresie napisane niechlujnie i niejasno (i mogą budzić słuszne wątpliwości).

    Osobom zainteresowanym polecam opublikowaną w tym roku moją książkę „Logika i argumentacja”, której znaczna część poświęcona jest właśnie znaczeniom zdań w języku naturalnym.

    Odpowiedz
  2. Krzysztof Leja Autor wpisu

    Szanowny Panie Profesorze,
    dziękuję za interesujący komentarz, a także informację o książce Pańskiego autorstwa, z którą z pewnością się zapoznam.
    Wracając do pytania zawartego w tytule postu, chciałbym zauważyć, że osoby, które otrzymują uprawnienia równoważne uprawnieniom wynikającym z posiadania stopnia dr hab, zapracowały na to wieloletnią aktywnością naukową za granicą (kierując zespołami badawczymi) i posiadają znaczący dorobek i osiągnięcia badawcze.
    A zyskanie tych uprawnień nie jest łatwe. Z informacji przedstawionej przez przewodniczącego CK kadencji 2013-2016 wynika bowiem, że „od 1.01.2013 do 1.11.2016r rektorzy podjęli 80 decyzji zgodnie z art.21a (rektor może każdemu doktorowi nadać uprawnienia równoważne z uprawnieniami dr hab.). Centralna Komisja nie wyraziła zgody na 40 decyzji czyli 50%”. Widać stąd, że wnioski te są starannie weryfikowane.
    Trudno nie zauważyć również tego, że powroty aktywnych uczonych z zagranicy są korzystne dla rodzimych instytucji akademickich i instytutów badawczych. Z reguły nie ma możliwości zagwarantowania im wynagrodzenia, jakie otrzymywali za granicą. Jestem przekonany, że oferując tym osobom ścieżkę uzyskiwania uprawnień równoważnych w ustawie o stopniach i tytule naukowym, kierowano się tym, aby umożliwić im uzyskanie statusu samodzielnego pracownika z jego blaskami i cieniami.
    Podsumowując, nie widzę powodu, aby osoby, które uzyskały takie uprawnienia miały być traktowane inaczej niż osoby, które uzyskały stopień doktora habilitowanego w tradycyjnym postępowaniu.
    Krzysztof Leja

    Odpowiedz
  3. Jerzy Gołuchowski

    Panowie,
    Pani Minister Kudrucka, czasami miała dziwne wypowiedzi. Rozumiem Pana Profesora, że uważa iż nie da sie takich wypowiedzi zapisać za pomoca logiki formalnej, czasami nawet nieformalnej. A logika „naturalna jest taka: „skoro coś nadano lub uznano za odpowiednik” to tak jest. Kazda inna interpretacja to kazuistyka. Nie badźmy jak… (tu własciwy rzeczownik, może być z Biblii).
    POzdrawiam wakacyjnie
    JG

    Odpowiedz
  4. Aleksandra Vanney

    Dziękuję bardzo za komentarzy. Akurat jestem w danej sytuacji. Urodzona w Argentynie, mag Prawa tam, nostryfilowany diplom przez UW, doktorat w Hiszpani już uznawany przez MNiSW. W Argentynie doszłam krok po kroku, z publikacjami, didaktyka, kilka projektów badawczych narodowych i międzynarodowych… jako uczestnikiem zespołu… potem jako kierownikiem. Postdoc w Irlandii, Hiszpanii, Argentynie. Starszy badawczy w Princeton (USA), profesor wizytujący w kilku uniwersytetach, itd. Ale, nie mam habilitacji, a tu w Polsce, bez niej nie ma możliwości. Czy ktoś z znających na ten temat mógłby mi powiedzieć czy da się coś robić. W tej chwili pracuję na habilitację, ale jestem ciekawa czy mogłabym coś robić bez czekania na habilitację. Bardzo dziękuję i przepraszam za możliwe błędy językowe (Polski jest piękny język, ale trudny).

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code
     
 

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>