Centrum Studiów Inżynierskich Politechniki Gdańskiej

Kogo? i po co kształcić? to podstawowe pytania, na które unikamy odpowiedzi, koncentrując uwagę, przy okazji dyskusji o doskonaleniu dydaktyki, na zapisach efektów kształcenia oraz transponowaniu krajowych ram kwalifikacji na Polską Ramę Kwalifikacji, co nie ma choćby najmniejszego wpływu na jakość kształcenia. Obawiam się też, że uczelnie w wyścigu do tego, aby stać się badawczymi, mniejsze znaczenie będą zwracać na doskonalenie dydaktyki. A przecież polskie uczelnie dydaktyką stoją (80% środków pochłania dydaktyka), o czym wielokrotnie wspominałem na blogu.

Obecna gonitwa do celu, jakim jest zdobywanie stopni i tytułu naukowego i udział w światowym obiegu naukowym przy standardowym 240 godzinnym pensum osób zatrudnionych na stanowiskach naukowo-dydaktycznych powoduje, że poza wyjątkami szwankuje aktywność naukowa lub dydaktyczna. W moim przekonaniu pensum osób, od których oczekuje się znaczących osiągnięć naukowych powinno być o połowę niższe niż obecnie, co jest możliwe tylko wtedy, gdyż znacząca część obecnych pracowników naukowo-dydaktycznych (tych „pod ścianą”) przejdzie na stanowiska dydaktyczne. Obawiam się, że bez poniesienia kosztów społecznych się obejdzie. Być może ich nauczycieli akademickich zatrudnionych na stanowiskach dydaktycznych powinny być wyższe niż obecnie. Wymagałoby to zmiany zapisów ustawowych, ale wiele na to wskazuje, że ustalanie wysokości pensum będzie przeniesione z ustawy do statutów uczelni. Poza dyskusją jest rzetelne ocenianie osiągnięć nauczycieli akademickich, ale to już inne kwestia.

W przededniu kluczowych decyzji dotyczących przyszłości Uczelni, na co będzie miał wpływ kształt nowej ustawy o szkolnictwie wyższym, zasadne jest podjęcie dyskusji nad przyszłą strukturą organizacyjną Uczelni. Zgodnie z deklaracjami władz ministerialnych, uczelnie w tym zakresie będą miały pełną autonomię. Dlatego też, aby pogodzić znaczenie aktywności naukowo-badawczej, która z pewnością w istotny sposób wpływa na jakość dydaktyki, w tym sprzyjać poprawie pozycji parametrycznej wydziałów z doskonaleniem kształcenia przyszłych inżynierów proponuję rozważyć możliwość utworzenia Centrum Studiów Inżynierskich Politechniki Gdańskiej (School of Engineering of Gdansk University of Technology). W centrum, które z oczywistych powodów ściśle współpracowałoby z wydziałami, prowadzone było kształcenie na studiach I stopnia. Tam byliby zatrudnieni na stanowiskach dydaktycznych nauczyciele akademiccy z doktoratem, którzy nie mają aspiracji podążania ścieżką naukową, jednak mają bardzo dobre referencje w zakresie kształcenia. Ich doświadczenie dydaktyczne, a także nierzadko w zakresie udział we pracach wdrożeniowych oraz skoncentrowanie na procesie kształcenia dają szansę na doskonalenie metod dydaktycznych i przekazywanych treści. Nie wyklucza to wszakże zatrudnienia tam pracowników samodzielnych.

Jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. Nie rozwijam tej propozycji, gdyż temat jest zbyt poważny, aby zamknąć go w blogowy wpisie, niemniej jednak zapraszam do dyskusji.

3 komentarzy nt. „Centrum Studiów Inżynierskich Politechniki Gdańskiej

  1. Jarosław Badurek

    Pole sił każdego projektu wyznaczają wierzchołki „magicznego“ trójkąta: czas, pieniądze, jakość. Niekiedy odrędnie wyróżnia się funkcjonalność, ale tę można rozpatrywać w ramach czynników jakościowych. Zatem zadaniem kierownictwa a także całego zespołu jest znalezienie projektowego optimum w sensie kompromisu dla rozważanych parametrów. Nie ma bowiem rozwiązań szybkich, tanich i bardzo dobrych. Z kolei te znakomite – jeśli wolne i drogie – nie stanowią poszukiwanego optimum. W kontekście dyskusji o nowej Ustawie dla szkolnictwa wyższego, wierzchołki modelowego trójkąta możnaby zdefiniować następująco: badania podstawowe, stosowane, dydaktyka. Definicje owych wymiarów, składających się na Naukę, sa znane. Trudność, o której mówimy polega na wyznaczeniu proporcji między nimi. Te bowiem wiążą się z posiadanymi zasobami czasowo-finansowymi i wreszcie z jakością Nauki a więc także nauczania.

    Dyskusja dotycząca proporcji między badaniami podstawowymi a stosowanymi ma długie tradycje. Jej anegdotyczną kwintesencją może być dialog sprzed lat kilkudziesięciu – między wybitnymi Profesorami krakowskiej AGH – Feliksem Zalewskim (1888-1966) i Witoldem Budrykiem (1891-1958). Profesor Zalewski bardziej cenił praktykę, profesor Budryk teorię. Cytuję za aktualnym biuletynem AGH (czerwiec 2017, autor Hieronim Sieński – Biblioteka Główna AGH): na jednym z seminarów, gdzie młody uczony prezentował swoją pracę polegajacą na ulepszeniu metod obliczania obudowy wyrobisk górniczych przy użyciu wyższej matematyki i posługiwał się często przypominającym nieco klucz wiolinowy znakiem całki, zabrał głos Zalewski i powiedział „Bardzo mi się wykład kolegi spodobał. Nasunęła mi się jednak pewna myśl: Całką stropu nie podeprzesz”. A teoretyk Budryk natychmiast replikował „Mnie też się nasunęła pewna myśl: łopatą całki nie rozwiążesz”.

    Warto przy tym dążyć do kierowania posiadanych środków budżetowych na badania podstawowe, starając się pozyskiwać dla stosowanych – fundatorów zewnętrznych. Trudniej jest bowiem o sytuacje gdzie sponsor np. przemysłowy, gotowy jest wykładać środki na projekty czysto teoretyczne, zrobi to chętniej dla przedsięwzięć aplikacyjnych. Szczególnie pogłębionej dyskusji wymagają natomiast proporcje między uczelnianą dydaktyką a nie-dydaktyką. Wydaje się, że w ostatnich latach wzrosło tu zagrożenie „przerostami dydaktycznymi“, co wiąże się też z komercjalizacyjną presją wywieraną na uczelnie. Być może sensownym środkiem przeciwdziałającym takim symptomom byłoby odejście od uniwersalnych ścieżek rozwoju naukowego na rzecz bardziej specjalizowanych – akcentujących naukową teorię, praktykę lub właśnie dydaktykę.

    Odpowiedz
  2. doog

    Dyskusja o zapisie kompetencji które ma osiągnąć absolwent danego kierunku (w skrócie PRK) nie ma wpływu na jakość? Oczywiście że nie, jeżeli tak zaprojektowanych kompetencji absolwenta się nie wdraża w program studiów a potem nie bada ich realizacji (cykl PDCA się kłania).
    Czy na WZiE projektowanie programu odbywa się tak jak na większości polskich uczelni – czyli w pierwszej kolejności zapewnia się pensum kadrze naukowej, a czy ma to sens z punktu widzenia kompetencji absolwenta, to już sprawa drugorzędna? Jeżeli tak, to rzeczywiście dyskusja o kompetencjach absolwenta jest dyskusją czysto akademicką i pozostaje bez związku z jakością kształcenia.
    Inna sprawa – w jaki sposób będą oceniane referencje dydaktyczne? Bo to, że na polskich uczelniach nie ma realnych narzędzi i know-how do oceny osiągnięć dydaktycznych kadry (innych niż pisanie skryptów i podręczników), nie ulega przecież dyskusji. Być może tak jak dotychczas uzna się, iż osoby bez dorobku naukowego in gremio zostaną zakwalifikowane jako pracownicy dydaktyczni. No chyba, że wreszcie otworzymy dobry podręcznik do nowoczesnego projektowania programów kształcenia i przeprosimy się z PRK, ale na to się chyba nie zanosi.

    Swoją drogą – koncepcja PG jest zdecydowanie warta uwagi i wydaje się być innowacyjna na naszym polskim podwórku. Szczerze trzymam kciuki za skuteczną jej realizację!

    Serdeczne pozdrowienia!

    Odpowiedz
  3. Krzysztof Leja

    Szanowny Anonimowy Dyskutancie,
    gdyby ramy kwalifikacji wprowadzono do nowych programów studiów, byłbym ich entuzjastą. Ale stało się inaczej i wylano dziecko z kąpielą. A szkoda, gdyż to miało być nowe otwarcie. Zapewniam, że programy na WZiE są tworzone po szerokich konsultacjach i nie są chyba najgorsze, skoro otrzymaliśmy wyróżnienie PKA na jednym z kierunków.
    Propozycja tworzenia nowej jednostki dydaktycznej jest jedynie zaproszeniem do dyskusji, w której każdy głos jest cenny. Jeśli dobrze rozumiem, Pan trzyma kciuki za powodzenie propozycji opisanej na sąsiednim blogu prof. Piotra Dominiaka. Ja też.
    KL

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code
     
 

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>