Zróżnicowanie uczelni i instytutów badawczych

Każda z dotychczasowych konferencji, organizowanych w ramach przygotowań do Narodowego Kongresu Nauki miała swój koloryt. Konferencję gdańską wyróżnia bezpośrednie odniesienie do zmian strukturalnych na poziomie systemu szkolnictwa wyższego. W niniejszym szkicu podejmę próbę odpowiedzi na pytania: gdzie jesteśmy, dokąd zmierzamy i jak tam dojść?
Gdzie jesteśmy?
Problematyka zróżnicowania instytucji akademickich jest ważna i aktualna, na co już 2006 r. zwrócili uwagę Richard Lambert i Nick Butler, autorzy raportu The European Universities- Renaissance or Decay, przygotowanego na zlecenie Centre for European Reform. W raporcie czytamy, że dywersyfikacja misji instytucji kształcących na poziomie wyższym jest koniecznością i wyzwaniem czasu. Cechą uczelni europejskich jest bowiem niewielka różnorodność oraz nieuzasadnione dążenie zbyt wielu z nich do tego, aby dorównać najlepszym uniwersytetom światowym, co z oczywistych powodów jest nierealne. Podobne stanowisko zajęli w 2010 r. sygnatariusze Manifesto Empower European Universities, a wśród nich ministrowie ds. szkolnictwa wyższego, rektorzy uniwersytetów europejskich oraz eksperci wskazując, że zróżnicowanie misji, obok profesjonalizacji zarządzania i znacznie wyraźniejszej internacjonalizacji szkolnictwa, jest najważniejszym zadaniem stojącym przed uczelniami europejskimi. Autorzy raportu OECD o szkolnictwie wyższym w Polsce z 2008 r. brak dywersyfikacji misji uczelni wskazali jako wadę systemową. Trudno się z tym nie zgodzić. Obecne, nadmiarowe regulacje dotyczące systemu szkolnictwa wyższego w Polsce, a także skłonność do naśladownictwa z pewnością nie sprzyjają tworzeniu przestrzeni do różnicowania uczelni oraz instytutów badawczych.
Dokąd zmierzamy?
Z jednej strony szybko zmieniający się rynek pracy oczekuje specjalistów wyposażonych w umiejętność zdobywania nowych kompetencji, co każe koncentrować wysiłki na doskonaleniu kształcenia, którego jakość jest ściśle związana z jakością badań naukowych. Z drugiej strony zrozumiałe są aspiracje władz a także środowiska akademickiego, aby polskie uczelnie wyraźnie awansowały w rankingach światowych, co wymaga intensyfikacji działań sprzyjających doskonałości naukowej. Temu może sprzyjać urzeczywistnienie w systemie szkolnictwa wyższego przesłania Fundacji na rzecz Nauki Polskiej: „wspierać najlepszych, aby mogli stać się jeszcze lepsi”. Aby tak się stało, konieczna jest koncentracja kapitału intelektualnego, co w przyszłości może zachęcić kadrę naukową do mobilności. Wyróżnienie uczelni koncentrujących się na prowadzeniu badań naukowych oraz takich, które będą główną uwagę kierowały na dydaktykę jest wyzwaniem, przed którym staje system szkolnictwa wyższego w Polsce. To w żadnym razie nie może stygmatyzować uczelni jako gorszych i lepszych, ani ustalać podziału raz na zawsze. Ważne jest, aby system szkół wyższych był zrównoważony, co oznacza, że równie istotną rolę pełnić będą zarówno lokalne uczelnie o profilu dydaktycznym jak i te, których misją będzie znalezienie się wśród najlepszych uczelni europejskich.
Jak tam dojść?
Obecne dyskusje koncentrują się wokół tego, czy zasadne jest wyłanianie uczelni o profilu badawczym, badawczo-dydaktycznym i dydaktycznym, a jeśli tak, w jaki sposób powinien ten proces przebiegać. Emocje budzi główne idea wyłaniania lub tworzenia uczelni badawczych. Z pewnością, niezależnie od wybory drogi dojścia do celu, proces wyłaniania uczelni badawczych odbywać się powinien w drodze konkursu, biorąc pod uwagę tzw. wskaźniki twarde jak i ocenę niezależnych ekspertów, również zagranicznych. Inną drogą może być konsolidacja uczelni i instytutów badawczych i stworzenie w ten sposób instytucji o znacznie większym potencjale. Takich przykładów w Europie nie brakuje.
Podczas konferencji poznańskiej pojawiła się też propozycja utworzenia uniwersytetu na bazie PAN. Na drodze do urzeczywistnienia każdego z tych rozwiązań stoi przywiązanie do tradycji oraz interesy poszczególnych instytucji.
Niezależnie od wyboru jednej z tych lub innej drogi różnicowania uczelni oraz instytucji badawczych, bardzo ważny jest styl debaty i stopniowego dochodzenia do optymalnych rozwiązań. W debacie nie powinno zabraknąć rozmowy o tym, że konkurencji globalnej w nauce może i powinna towarzyszyć współpraca, gdyż właśnie współpraca z konkurentem, nazywana koopetycją, prowadzi do rozwiązań typu win-win, co oznacza korzyść dla wszystkich. Jak dotychczas idea koopetycji jest słabo zakorzeniona w środowisku akademickim, dlatego warto byłoby nadrobić stracony czas w tym zakresie.
Przestrzeń do dyskusji jest zakreślona bardzo szeroko, gdyż temat jest złożony i wymagający kolejnych przybliżeń w drodze do celu. Jestem przekonany, że otwartość dyskusji podczas gdańskiej konferencji będzie temu służyć.

Jeden komentarz nt. „Zróżnicowanie uczelni i instytutów badawczych

  1. Jarosław Badurek

    Zróżnicowanie jest cechą charakteryzującą wszelkie sfery rzeczywistości.
    W istocie – otaczający nas świat jest „pochwałą różnorodności“. Ewolucyjne mutacje i selekcje, jakże efektywne biologicznie, są przeciwieństwem monostruktur. Fenomeny znane z fizyki, wykorzystywane także przez człowieka – takie jak grawitacja czy elektromagnetyzm – bazują na różnicach potencjałów.
    Z kolei dywersyfikacja wyrobów i usług jest w zarządzanu skutecznym narzędziem zmniejszania ryzyka gospodarczego. Również w sferze nauki zróżnicowanie można uznać za paradygmat warunkujący jej rozwój. Czy można ów metamodel stosować w organozacji szkolnictwa wyższego? Z pewnością tak. Jednak w odróżnieniu od gospodarki rynkowej wymaga on intensywniejszego wsparcia ze strony Państwa. A więc tworzenia ram prawnych, które pozwoliłyby na wyraźniejsze profilowanie szkół wyższych.
    Oferta uczelni powinna bowiem odpowiadać na potrzeby rynku pracy jak i różne aspiracje absolwentów szkół średnich czy kolejnych etapów studiów. De facto takie zróżnicowanie w praktyce istnieje. Mamy uczelnie o profilu medycznym czy ekonomicznym a na uniwersytetach jest miejsce dla badań podstawowych jak i stosowanych. Jednak nie zawsze ta bogata oferta jest przejrzysta dla środowisk pozanaukowych. Jednocześnie uczelnie-omnibusy nie zawsze mają szansę na osiąganie specjalizacyjnego mistrzostwa dziedzinowego – np. na polu badawczym czy kształceniowym.
    Sadzę zatem, że pomysły wyróżniania uczelni, wedle zdefiniowanych dla nich funkcji, idą w dobrym kierunku. Czas zatem aby zdecydować jakie grupy uczelni moglibyśby wyróżnić. Jednym z wariantów mógłby być trójpodział:
    1. Uczelnie badawcze, koncentrujące się prowadzeniu badań w określonych dziedzinach, siłą rzeczy musiałyby to być jednostki o charakterze elitarnym i jednocześnie z dostępem do środków na badania podstawowe, także takie, których nie da się krótkoterminowo powiązać z rentownymi aplikacjami (np. astronomia, fizyka kwantowa, pewne działy matematyki).
    2. Uczelnie akademickie – oferujące studia stopnia I, II oraz III (doktorancie) w notacji bolońskiej – a więc kuźnie kadr najwyższej klasy specjalistów, w tym sfery społeczno-politycznej i medialnej.
    3. Uczelnie zawodowe – oferujące uzyskanie dyplomów niezbędnych dla wykonywania określonej profesji na wysokim poziomie – jednostki o zankomitych kompetencjach dydaktycznych i działające w ścisłej łączności ze środowiskami biznesowymi (certyfikaty, praktyki, dyplomy aplikacyjne).

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code
     
 

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>