Głosowania

Tajne czy jawne? – oto jest pytanie. W Sejmie RP i w Senacie RP, gdzie podejmowane są najważniejsze decyzje w zakresie tworzenia prawa w Polsce, głosowania są imienne. Możemy się zgadzać lub nie z ich wynikami, ale przynajmniej wiemy, kto głosował, a kto był nieobecny, a przede wszystkim wiemy, kto jak głosował.

W organach przedstawicielskich uczelni, zarówno w senacie jak i radach wydziałów, głosowania w sprawach osobowych są tajne, co na ogół sformułowane jest w statutach uczelni, a głosowania w innych sprawach mogą być tajne, jeśli jedna z osób zasiadających w danym gremium sformułuje taki wniosek. Głosowania dotyczą zwykle spraw nam bliskich i dotyczą osób, z którymi spotykamy się na co dzień. Co ułatwia, ale i utrudnia podejmowanie decyzji. Wyniki głosowań są na ogół zgodne z przewidywaniami, ale zdarza się, że są zaskakujące dla samych głosujących. I wtedy po głosowaniu zapada cisza. Jednak niezależnie od wyniku, nie wiemy, kto jak głosował.

W organach przedstawicielskich uczelni i wydziałów zasiadają osoby wybrane przez ogół danej grupy pracowników lub studentów. Zastanawiam się nad tym, czy elektorzy, którzy co 4 lata powierzają zaufanie swoim przedstawicielom, nie chcieliby znać odpowiedzi na to pytanie. Dlatego też uważam za warte rozważenia pojęcie dyskusji nad zmianą formuły wszelkich głosowań na imienne. Wiem, że przełamywanie barier jest niełatwe, ale właśnie dlatego pozwalam sobie o tym skreślić kilka zdań.

11 komentarzy nt. „Głosowania

  1. Mariusz Krzyżanowski

    Niestety nie będzie to łatwe. Ja, w moim codziennym życiu, nie mam problemów z formułowaniem i przedstawianiem swojego zdania na dany temat. Jako członek RW, nie miałbym również problemu, aby wyborcy poznali moje zdanie/stanowisko odnośnie każdego głosowania. Znając jednak realia, myślę, że zmiana sposobu głosowania nie będzie łatwa, choć pomysł jest jak najbardziej godny rozważenia. Ja taki wniosek na pewno bym poparł.

    Odpowiedz
  2. Piotr Dominiak

    Problem nie polega na tajności głosowania. Głosowanie jawne nieprzypadkowo nie jest stosowane w sprawach personalnych. Mało osób ma odwagę cywilną ocenić poprzez głosowanie jawne swoich kolegów. W jawnym głosowaniu ludzie często ulegają spodziewanej większości, nie chcą/boją się wychylić. Dominuje oportunizm.
    Głosowanie tajne, z kolei, stwarza możliwości „cichej zemsty” bez konieczności ujawnienia swojego zdania. Jednak w takich gronach, jak rady wydziałów, czy senaty nie ma alternatywy dla głosowań tajnych.
    Inną sprawą jest odpowiedzialność głosujących. Nie tylko doświadczenia ostatniego posiedzenia naszej rady, ale wiele innych przykładów, są dobrą ilustracją mechanizmu, który opisała dr Katarzyna Stankiewicz. U źródeł zaskakujących (co nie znaczy zawsze – niesprawiedliwych) decyzji leży często brak przygotowania głosujących. Rzadko czytają materiały, zapoznają się starannie ze sprawą, w której głosują. Podejmują decyzje ad hoc, pod wpływem perswazji najaktywniejszych uczestników zebrania. Ci wywołują emocje, a osoby nie zapoznane z meritum sprawy ulegają im. To jest problem, którego nie da się rozwiązać poprzez sposób głosowania.
    Im słabsze (w sensie przygotowania i znajomości sprawy) gremium, tym łatwiejsze do zmanipulowania – w dobrej i w złej sprawie. To jest elementarz wiedzy o demokracji, kto nie bierze tego pod uwagę jest nie tylko zaskoczony, ale przegrywa.
    Piotr Dominiak

    Odpowiedz
  3. Jarosław Badurek

    Klasyczne wybory demokratyczne są pięcioprzymiotnikowe a jednym z owych atrybutów jest ich tajność. Rzecz jasna mamy też szereg trybów odmiennych/specyficznych, z ich wadami i zaletami, o czym wspominali moi blogowi Przedmówcy. Chciałem poruszyć istotny wątek emocjonalny przedmiotowej kwestii, ale tu skutecznie ubiegł mnie Pan Profesor Piotr Dominiak, więc musiałbym jedynie powtórzyć Jego uwagi, zatem poświęcę mój głos dalszym aspektom głosowań, starając się wzbogacać wątkowo naszą dyskusję.
    W bliskiej mi teorii systemów (w aspekcie społecznym) istnieje tzw. paradoks Conderseta (Conderset’s paradox) określany w literaturze krajowej mianem „paradoksu głosowania“. Fenomen ów, w elegancki sposób, łączy prawa matematyki (logiki) z praktyką podejmowania decyzji (politycznych). Skrótowo rzecz ujmując możemy stwierdzić, że: demokratyzacja wyborów nie zawsze przekłada się na optimum ich wyników. Przykłady można mnożyć i potęgować. Oto Szwajcarzy, prawdopodobnie mistrzowie świata demokracji bezpośredniej, ustalili referendalnie, że na terenie Helwecji można budować meczety, ale już bez minaretów. Sprawa jest w toku i pominę szczegóły medialne gdyż te są dla zainteresowanych ogólnie dostępne. Przytoczę natomiast sumarycznie wypowiedzi moich partnerów z dużej firmy przemysłowej (automatyka produkcji) zlokalizowanej w Zurychu: „nasz problem w metropolii, polega na tym, że jesteśmy zależni od malowniczych i konserwatywnych wiosek alpejskich, które nie rozumieją, że ową bajkową malowniczość mogą utrzymać tylko dzięki naszym pieniądzom, wypracowywanym w globalnym biznesie otwartym na różne kultury“.
    Zatem tajność czy jawność na uczelnianym gruncie? Nadmienię, że moja opinia ma o tyle znamiona obiektywności, że występuję nie jako etatowy pracownik Nauki, ale jedynie jako freelancer (wolny współpracownik). Regulaminy głosowań, w wersji obecnej czy zmienionej, nie będą mnie zatem dotyczyć – już to aktywnie a tym bardziej pasywnie. Niemniej, mamy tu do czynienia z ważeniem argumentów – na rzecz jednej bądź drugiej opcji. Które z nich przeważają? Sądzę, że te idące w kierunku tajności. A więc ochronie praw większości, która z nich, w pewien sposób rezygnuje, powierzając swoim głosem władzę „mniejszości“ – to jest tym (tej/temu), którzy swoją kandydaturę głosowaniu poddają. Z całą też pewnością: zwycięski kandydat w głosowaniu tajnym może zakładać, że poparcie dla niego jest bardziej autentyczne niż w trybie jawnym.
    Na zakończenie jeszcze jeden aspekt tajności/jawności w nauce: recenzje. Sądzę, że recenzent sygnujący swoje uwagi dotyczące określonej pracy naukowej (artykuły, monografie, dorobek itp.) powinien być jawny, gdyż jego siłą jest nie utytułowane nazwisko, ale merytoryczność argumentacji. Na szczęście taka praktyka przeważa w naszym środowisku trójmiejskim, krajowym a także międzynarodowym.

    Odpowiedz
  4. Krzysztof Leja

    Dziękuję za ciekawy komentarz.
    Rzecz w tym, że środowisko wybrało swoich przedstawicieli i te wybory były już wieloprzymiotnikowe, w tym tajne. Nie jest niczym dziwnym, że wyborcy chcieliby wiedzieć, czy ich przedstawiciele się wypowiadają, jakie reprezentują poglądy oraz jak głosują. Abstrahuję od konkretnych sytuacji, gdyż uważam, że blog nie jest najlepszym miejscem odnoszenia się do nich wprost.
    KL

    Odpowiedz
  5. Wojciech Dudziak

    Witam Dyskutantów,

    moim zdaniem można i warto połączyć z jednej strony dostęp do informacji o tym, jak głosują nasi reprezentanci, a z drugiej, zachować bezpieczeństwo głosowania według własnej woli w sprawach najbardziej drażliwych.

    Rozwiązanie jest proste – w sprawach personalnych głosowania są tajne. We wszelkich pozostałych – jawne.

    Pracowałem w organizacji działającej w ten sposób i działało to dobrze.

    Pozdrowienia

    Odpowiedz
  6. Krzysztof Leja

    Proszę zważyć, że sytuacja jest inna, gdy głosują osoby wybrane wcześniej przez ogół społeczności, a inna, gdy jest to wybór osób, które mają dopiero w wyniku wyboru ten ogół reprezentować.
    KL

    Odpowiedz
  7. Tomasz Sobczak

    Dzień Dobry!
    Interesujący pomysł, ale nasze środowisko nie jest jeszcze przygotowane na takie rozwiązanie jak jawność głosowań członków rad wydziałów.
    Zdecydowana większość tych organów kolegialnych składa się z mikrośrodowisk, które to mają m.in. własne interesy do załatwienia – czasami personalne. I wtedy niech antagonista się męczy: kto w jego sprawach głosował za i przeciw.
    Inna sprawa, niskie poczucie odpowiedzialności za własne czyny to cecha typowa dla naszego społeczeństwa. Sytuacja ta, dotyczy także nasze środowisko i opór przed jawnością osobistą w głosowaniach to dla większości z nas poważne wyzwanie i jednocześnie bariera!

    Pozdrawiam,
    Tomasz Sobczak

    Odpowiedz
  8. Tadeusz Falencikowski

    Dzień dobry,
    Posłowie i senatorowie mają zagwarantowane bezpieczeństwo – nie można ich zwolnić z pracy. Na uczelniach, w przypadku wprowadzenia wszystkich głosowań jawnych, należałoby wprowadzić podobną ochronę osób głosujących. Czy to jest wykonalne? O ile wiem, to na UG senatorowie mają zagwarantowane bezpieczeństwo poprzez to, że nie można ich zwolnić z pracy przez całą następną kadencję. Czy u nas też tak może być?
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  9. Jacek Namieśnik

    Drogi Krzysztofie,

    Przeczytałem Twój wpis.
    Poparłbym taki wniosek bez wahania.
    Wiele decyzji jest podejmowane bez odpowiednich przesłanek i uzasadnienia- bo nikt nie ponosi odpowiedzialności za podjęte decyzje.
    W sprawach osobowych istotna role odgrywają animozje i zawiść.
    Nikt nie zabiera głosu a później glosuje na NIE.
    Z najserdeczniejszymi pozdrowieniami
    Jacek

    Odpowiedz
  10. Piotr Dominiak

    Będąc członkiem Senatu PG dopominałem się o jawne głosowania w sprawach nieosobowych. Bezskutecznie, argumentowano, że nie po to mamy elektroniczny system głosowań, żeby przedłużać sprawę o liczeni podniesionych rąk.
    Piotr Dominiak

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code
     
 

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>