Pakt dla Nauki – propozycja nowego otwarcia

Właśnie opublikowano „Pakt dla Nauki”, całościową propozycję zmian dotyczących nauki i jej otoczenia. Dotyczą one funkcjonowania uczelni, finansowania, edukacji, popularyzacji nauki, współpracy z biznesem, otwartego dostępu do oraz etyki. Dokument jest wynikiem inicjatywy oddolnej przedstawicieli środowiska akademickiej skupionych w ruchu społecznym Obywatele Nauki (http://obywatelenauki.pl/).

Pakt można pobrać ze strony

http://obywatelenauki.pl/wp-content/uploads/2015/04/Pakt_dla_Nauki.pdf

Dokument zawiera szereg propozycji, z pewnością daleko idących i ma być początkiem debaty.
Zapraszam do lektury i dyskusji
Krzysztof Leja

7 komentarzy nt. „Pakt dla Nauki – propozycja nowego otwarcia

  1. Slawomir Magala

    Ani skrzyzowanie, ani rondo. Nie ma recepty ani listy przykazan. Mozna tylko negocjowac zamiast definiowac a potem interpretowac. Konstelacje nawigatorow w mglawicach wiedzy wylaniaja sie powoli, ale sie wylaniaja. Moze zaczniemy od miast jako platform unoszacych niczym trwatwy uniwersytety oraz kapitaly i szanse.

    Odpowiedz
  2. Krzysztof Leja

    Dlatego właśnie, że trzeba i można negocjować, przez rok rozmawiano w gronie Obywateli Nauki nad przyszłością nauki i szkolnictwa wyższego, a efektem jest Pakt dla Nauki jako projekt zmian do dalszych negocjacji tak, aby Pakt stał się formą umowy społecznej, mam nadzieję w nieodległej przyszłości.

    Odpowiedz
  3. doog

    Niewątpliwie jest to ważny dokument. Każda debata o szkolnictwie wyższym jest bardzo potrzebna i powinna być prowadzona, a każda propozycja wysłuchana. Dlatego wyrazy uznania należą się za podjęcie trudu i przedstawienie propozycji.

    Niestety szczegółowa lektura postulatów nie pozostawia wątpliwości. Postulaty, poza finansowym, mają charakter jedynie kosmetyczny, zaś cały dokument jest wewnętrznie sprzeczny, niektóre postulaty wprost sobie zaprzeczają. Przykład – w jednym miejscu autorzy postulują odejście od standaryzacji, która ich zdaniem obecnie panuje, w drugim proponują silną segregację i ograniczenie autonomii uczelni (zwłaszcza tzw. III kategorii), przez wskazanie kto i czym może się zajmować, a czego nie wolno mu robić. Z jednej strony krytykują system punktowo – grantowy, z drugiej strony znacznie większą rolę niż obecnie przypisują wynikom tegoż systemu, czyli parametryzacji, co paradoksalnie tylko zwiększy pęd ku punktom, bo korzyści z nich płynące będą większe.
    Cała propozycja, zgodnie z intencją autorów ma charakter modułowy, ale niestety całość wyszła niezbyt spójnie. Przyjrzyjmy się nieco bliżej postulatowi zaostrzenia minimum kadrowego. Z jednej strony autorzy Paktu zauważają negatywne zjawisko zatrudniania dla tytułu, z drugiej postulują wprowadzenie kryteriów, które to zjawisko tylko zaostrzą. Dalej – autorzy postulują podniesienie jakości kształcenia, a z drugiej utrudniają zwolnienie osoby która jest złym dydaktykiem, ale tworzy tzw. minimum kadrowe (dla ułatwienia – nie prowadzi badań ani nie udziela się organizacyjnie, znalezienie takich osób zbyt trudne być nie powinno w Polsce). No chyba że autorzy zakładają, że wraz z doktoratem / habilitacją człowiek uzyskuje wybitne uzdolnienia dydaktyczne, i złych dydaktyków w Polsce nie ma? Proszę również zwrócić uwagę, jak wielkie byłoby to usztywnienie dla uczelni – żeby móc prowadzić studia magisterskie w dwóch kierunkach, należy zatrudnić co najmniej 50 osób, a żeby osoby te realizowały pensum dydaktyczne, studia muszą mieć charakter masowy, bo inaczej nie będzie dla nich godzin dydaktycznych. No i oczywiście, jeżeli któraś z tych 50 osób się nie sprawdzi, to zwolnić nie można, bo na tak silnie konkurencyjnym rynku kadry, gdzie znajdzie się dla niej zastępstwo? A zatem chcąc uczelnie odciążyć, autorzy narzucają im jeszcze sztywniejszy gorset, a nam podatnikom każą za to wszystko płacić (w innej części jest postulat, że Państwo ma zapewnić finansowanie 100% kosztów funkcjonowania uczelni).
    Podobne przykłady można mnożyć, niestety.

    Zatem, pochwalając podjętą próbę i niewątpliwie dobre intencje, realizacja znacznej większości postulatów, okaże się lekarstwem gorszym od choroby. Może warto byłoby poprowadzić studium wykonalności projektu?

    Taka ogólna refleksja po lekturze – niestety autorzy poruszają się tylko w wąskim obrębie mechanizmów, które znają. One już w Polsce funkcjonują i się nie sprawdzają (vide – minimum kadrowe). Uważają, że majstrując przy tym czy innym wskaźniku, naprawią sytuację. Całemu dokumentowi brakuje również wskazania sposobów realizacji tychże postulatów, oceny skutków finansowych, skutków dla uczelni innych niż UW, UJ, itp., wynikających z utraty uprawnień do prowadzenia studiów/nadawania stopni?
    Może warto spojrzeć szerzej, poszukać rozwiązań „out of the box”?

    Odpowiedz
  4. Krzysztof Leja

    Szanowny Anonimie,
    dziękuję za głos w dyskusji, gdyż celem autorów Paktu jest właśnie zaproszenie do rozmowy, a przedstawione zapisy są jedynie propozycją. Opinie krytyczne są wyjątkowo cenne, gdyż pokazują złożoność problemu. Zdecydowana większość autorów Paktu zna rozwiązania „out of the box”, gdyż spędziła sporo czasu za granicą, pełniąc różne role i w trakcie wielomiesięcznych dyskusji dzieliła się swoimi spostrzeżeniami i doświadczeniami. Z pewnością nie chodzi nam o demontaż systemu edukacji wyższej, lecz o jego ewolucję w określonym kierunku. Jeśli Pan ma konkretne propozycje, zapraszam do ich przedstawienia na blogu lub na fb Obywateli Nauki.
    Krzysztof Leja

    Odpowiedz
  5. doog

    Szanowny Panie Profesorze,
    dziękuję za odpowiedź. A więc konsekwentnie proponuję rozważenie zniesienia minimum kadrowego w ogóle. Przynajmniej w odniesieniu do studiów licencjackich i magisterskich. Istnienie tego wymogu prowadzi do negatywnego zjawiska „zatrudniania dla tytułu” i w żaden sposób nie przekłada się na jakość edukacji. Wręcz zaryzykowałbym tezę, iż ma działanie dokładnie odwrotne. Ponadto wprowadza sztywny gorset w szczególności dla kształcenia elitarnego, wąsko specjalistycznego, interdyscyplinarnego i innowacyjnego (np. uruchomienie kierunku studiów z założeniem wykształcenia wąskiej grupy specjalistów, których nie potrzeba wielu w gospodarce, nie jest ani możliwe ani opłacalne). Jeżeli istnieją argumenty za utrzymaniem tego wymogu, z miłą chęcią się z nimi zapoznam.
    Pozdrawiam

    Odpowiedz
  6. BKusz

    Jestem zbudowany tym, że powstała grupa nie tylko do dyskusji ale w efekcie wypracowała
    dokument, nad którym można i warto się pochylić. W wielu punktach mogę się podpisać bez zmrużenia oka (np. rozdział o etyce, administracji).
    W paru miejscach mam wątpliwości co do sposobu rozwiązań choć i z góry nie odrzucam (np. zlikwidowanie profesury-może i dobre ale jak zwiększyć poziom habilitacji?). Jest jednak parę problemów do dyskusji(zapewnienie stabilności zatrudnienia,minima kadrowe, finansowanie uczelni/instytutów…)
    Projekcie jest dość silny akcent na polepszenie sposobu oceny pracownika i uczelni/instytutu. Jest jednak oczywiste, że konsekwentne wprowadzenie ocen i ich poważne potraktowanie będzie skutkować wyraźnym rozdziałem na ośrodki silne (A i A+) i tzw. „resztę”. Regionalne uczelnie staną się wyższymi szkołami zawodowymi. Czy to dobrze: dla nauki tak, dla regionu nie.I jest dylemat.

    Do realizacji założonych w dokumencie celów potrzebne są pieniądze. Pomysł „dojścia” do 1%, potem do 2,5% PKB na naukę jest bardzo dobry tylko, że … teraz jest kurs na obronność, na samoloty, helikoptery, łodzie podwodne itp. Nauka i edukacja wg. polityków i lobbystów będzie musiała poczekać.
    BKusz

    Odpowiedz

Odpowiedz na „Krzysztof LejaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code
     
 

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>