Jastrzębia Góra

To miejscowość letniskowa nad brzegiem Bałtyku. Latem pojawiają sie tam tysiące turystów, we wrześniu są już nieliczni, zbłąkani, którzy w trakcie typowych polskich wakacji nie mieli czasu, wystarczających pieniędzy lub też nie przepadają za tłumem. Można zapytać, co to ma wspólnego z tematyką mojego blogu. Otóż o tyle ma, że będąc w Jastrzębiej Górze służbowo we wrześniu i spoglądając z jastrzębskiego klifu na morze pomyślałem, ile w naszym postrzeganiu uniwersytetu, myśleniu o jego teraźniejszości i przyszłości, jest spojrzenia horyzontalnego (z brzegu klifa na morze aż po horyzont), a na ile wertykalnego (z brzegu klifa prosto w dół przez przecinkę leśną wytyczającą zejście do morza).

Morze, podobnie jak uniwersytet bywa spokojne, bywa też wzburzone, ale niezależnie od tego ich (tj. morza i uniwersytetu) postrzeganie horyzontalne jest zupełnie odmienne od wertykalnego. Odnoszę wrażenie, że w okolicznościowych wypowiedziach mnóstwo jest stwierdzeń o otwartości nauki, odchodzeniu od stereotypowego myślenia o roli uczelni, interdyscyplinarności, konieczności wielopłaszczyznowego spojrzenia na rozwiązywane problemy etc., jednak w praktyce te same osoby zakładają klapki na oczy, aby nie widzieć tego, że inni mogą problem postrzegać odmiennie albo niestandardowo, posługują się innym językiem, ale z pewnością nie można im odmówić naukowości w badaniu zjawisk społecznych, czy przyrodniczych. Czasami słyszę, że jesteśmy na politechnice, co implikuje określony sposób myślenia o pracach naukowych, a przecież różne wydziały nadają kolorytu naszej Uczelni. Nie wyobrażam sobie Politechniki Gdańskiej bez jakiekolwiek Wydziału, ale nowe jednostki potrafię sobie wyobrazić. Wydział Zarządzania i Ekonomii naukami ekonomicznymi stoi, które niezależnie od dyscypliny należą do obszaru wiedzy nauk społecznych i nie zmienia tego fakt, że na Wydziale pracuje wiele osób posiadających status zawodowy inżyniera. Na koloryt Wydziału składają się, obok ekonomistów przedstawiciele nauk technicznych, humanistycznych i społecznych.

Czy inżynier może być humanistą, oto jest pytanie? (vide: mój poprzedni post). Przypominam sobie znamienne słowa jednego z naszych byłych rektorów, który często twierdził, że inżynier może być poetą, ale poeta nie może być inżynierem. Dlaczego zatem tak wielu inżynierów nawet nie próbuje być „poetami”? Czyżby ich wrażliwość była inna? A może są świadomi swoich niedoskonałości i starają się je ukryć za wszelką cenę. A może rzeczywistość widzą w barwach czarno-białych. Nie potrafię na to odpowiedzieć. Tym, którzy zastanawiają się jak postrzegać naukę i swoje w niej miejsce, doradzam pojechać do Jastrzębiej Góry, spojrzeć z klifa najpierw w dół, później przed siebie i porównać te obrazy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code
     
 

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>