Kogo i po co kształcić?

Prof. Jerzy Hausner, ekonomista w rozmowie opublikowanej w Polityce 22/2014 stwierdził: „szkolnictwo wyższe musi się stawać badawcze i uniwersyteckie, a ono stało się szkolno-zawodowe, przy czym w praktyce mało przydatne w rozwoju zawodowym”. Podpisuję się pod tą opinią. Ale czy może być inaczej, jeśli uczelnie trwają w okowach ram kwalifikacji opisanych nowomową niemającą wiele wspólnego z pięknem ojczystego języka. W trakcie Kongresu Kultury Akademickiej występujący tam student filozofii powiedział, że krajowe ramy kwalifikacji urażają jego inteligencję. Wcale mu się nie dziwię, gdyż nie widzę żadnego związku między nimi, a tym, że uczelnie wyższe powinni kształtować otwartość, elastyczność, promować innowacyjność i twórczość. Pokazywać, że czasy współczesne wymagają poszukiwania nowych archetypów organizacji, a nie tkwienia w dotychczasowych stereotypach. Ten, komu uda się zaprogramować i skodyfikować tworzenie należy się wysoka nagroda.

Pytania kogo i po co kształcić zwykle się pomija, gdyż odpowiedzi na nie są uznawane za oczywiste- kształcimy wszystkich, którzy wyrażą taką wolę na potrzeby rynku pracy. Ostatnio dowiedziałem się, że powinniśmy tworzyć warunki, aby rozszerzyć dostęp do edukacji na poziomie wyższym. Problem w tym, że masowość kształcenia tak dalece obniżyła jakość kształcenia, że instytucje szkolnictwa wyższego, również te posiadające prawa akademickie, w znacznej części ewoluują w kierunku szkół zawodowych. Te również są bardzo potrzebne, tyle, że ich rola jest inna, a degradacja roli uniwersytetów może spowodować bardzo negatywne skutki.

Masowe kształcenie w obecnym kształcie oznacza  w praktyce, że zadaniem nauczyciele akademickich jest kształcenie na poziomie dostosowanym do możliwości intelektualnych masowych studentów (dla tych najlepszych nie ma czasu), a jednocześnie ci sami nauczyciele mają obowiązek prowadzenia badań naukowych na światowym poziomie. Dostrzegam tu wyraźną sprzeczność wymagań, prowadząca donikąd, albowiem nie widzę możliwości ich pogodzenia.

Ramy kwalifikacji, które zamiast sprzyjać doskonaleniu jakości kształcenia, wprowadziły nieznośną biurokrację, co nie było intencją tych, których można uznać za promotorów ich wprowadzenia w Polsce. W tej sytuacji Rada Główna Nauki i Szkolnictwa Wyższego podjęła się realizacji projektu pt. „Odbiurokratyzowanie krajowych ram kwalifikacji”. I znowu zataczamy koło. Tylko po co? Jakie są tego koszty – mierzalne i niemierzalne.

Czy nie wystarczy, aby wyższe uczelnie kierowały się myślą Sokratesa „Ja nie mogę nauczyć nikogo niczego. Ja tylko mogę sprawić aby inni zaczęli myśleć”. Jeśli uda się nam rozbudzić procesy myślowe studentów oraz ciekawość otaczającego świata, uznam to za sukces. Przed laty przesłaniem naszego wydziału było: nie ucz się, studiuj! Nie wszystkim ona się podobało, a ja nadal uważam, że ono właśnie oddawało sens studiowania.

Odpowiadając na pytanie kogo kształcić, uważam, że w przypadku studiów technicznych powinniśmy przyjmować tych absolwentów, którzy zdali maturę z matematyki na poziomie rozszerzonym oraz maturę z języka ojczystego na ocenę co najmniej dobrą. To drugie kryterium nie byłoby od rzeczy w przypadku kandydatów na jakiekolwiek studia o profilu akademickim. Czy te wymagania są wygórowane? Odpowiem pytaniem na pytanie? Czy najważniejsze jest, aby kształcić wszystkich zainteresowanych, czy też tych zainteresowanych, którzy spełnią określone kryteria?

 

4 komentarzy nt. „Kogo i po co kształcić?

  1. Anonim

    Standardy kształcenia – źle, KRK – też źle. Kandydaci fatalni, pieniędzy mało, prawo dotyczące szkolnictwa wyższego tworzą w Polsce krasnoludki, które tylko patrzą jakby tu uczelniom życie obrzydzić. Zapewne tak właśnie jest.
    Szkoda tylko, że ten wpis tak mało konstruktywny. Być może w następnym wpisie autor pokaże jakiś pozytywny przykład, z jakiegokolwiek kraju na Ziemi, gdzie jest choć trochę lepiej, żeby można było czegoś się ciekawego dowiedzieć. Krytykę, nie wspominając o krytykanctwie i ciągłym narzekaniu, można usłyszeć na każdym kroku. A może gdzieś udało się coś zrobić lepiej, być może należy wskazać tym błądzącym „krasnoludkom” jakąś drogę? A być może autor pokusi się o propozycję samodzielnego wskazania jakiejś konstruktywnej propozycji, która choć w małym stopniu mogła by poprawić dolę uczelni?

    Odpowiedz
    1. Anonim

      Dziękuję Anonimowi za komentarz. Propozycję starałem się pokazać wyżej, sugerując, aby ustalić przyzwoity próg wejścia na uczelnię, a nie przyjmować kandydatów „do wypełnienia miejsc”, gdyż to jest moim zdaniem droga donikąd. Nie musi on być taki, o jakim mowa wyżej, ale powinien być określony i w miarę wysoki. Tym bardziej, że coraz wyraźniej stawia się na najlepsze wydziały, uczelnie, grupy badawcze etc. Stwórzmy też możliwości dla poprawy jakości kształcenia przez podnoszenie, a nie obniżanie wymagań wobec studentów. Wymagania wobec nauczycieli rosną, wobec studentów maleją – czy tak musi być?
      Ciekawym rozwiązaniem jest propozycja wydzielenia uczelni kształcących wg profilu zawodowego i wg profilu akademickiego tyle, że obawiam się, że uczelnie posiadające uprawnienia akademickie będą dążyły do zachowania swojej akademickości za wszelką cenę. Tzw. akademicyzm był wskazany jako jeden z głównych mankamentów polskiego szkolnictwa wyższego w raporcie OECD z 2008 r. Trudno się od niego oderwać, gdyż wymaga to czasu i zmiany generacyjnej. A środki finansowe – tych jest tyle ile jest i nie należy spodziewać się znaczącego wzrostu w najbliższych latach. Szczególnie niepojące są skrajnie niskie nakłady publiczne na działalność badawczo-rozwojową szkół wyższych, na szczęście wzrasta udział środków pozabudżetowych – oby to była trwała tendencja.
      KL

      Odpowiedz
      1. Anonim

        Ale to zdaje się że chyba Uczelnia, a konkretnie same wydziały ustalają te progi wejścia? Czy to ktoś uczelniom narzuca?
        Tak samo wymagania nauczycieli wobec studentów? Czy jakieś rozporządzenie ministerialne reguluje może te kwestie tak, że uczelnia nic nie może z tym zrobić i musi przyjmować słabych kandydatów i wydawać im obowiązkowo dyplomy?

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code
     
 

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>