Nowe (?) otwarcie

 

 

Świat akademicki można porównać do wnętrza eklektycznej witrynki, w której przechowywana jest rodowa porcelana. Skłamałbym pisząc, że zdecydowana większość uczelnianej porcelany to „wyroby” miśnieńskie i rosenthalowskie. Ale trochę takich jest. Tej najcenniejszej, rodowej porcelany nie przestawia się zbyt często, gdyż jest wyjątkowo delikatna. A z pewnością w witrynce nie można wykonywać zbyt gwałtowanych ruchów.

Środowisko akademickie zadaje sobie pytanie, czy zmiana na ministerialnych stanowiskach oznaczać będzie zmianę, czy kontynuację. Sześć lat to wyjątkowo długi okres, a środowisko akademickie nie należy do najłatwiejszych partnerów w dyskusji i generalnie nie jest entuzjastycznie nastawione do jakichkolwiek zmian.  Uważam, że gdyby położyć na szalach wagi pozytywy i negatywy 6-letniej kadencji, żadna z szal nie odchyliłaby się nadmiernie.

 

Cieszy mnie to, że zaczęto wyraźniej niż dotychczas wyróżniać najlepszych i młodych uczonych, cieszy również, że rosną sumaryczne nakłady na szkolnictwo wyższe i naukę (zbyt wolno, ale rosną). Powołanie narodowych agencji zarządzających środkami na badania uważam za sukces. Jest z pewnością wiele innych pozytywów, o których szeroko informowała odchodząca Pani Minister.

 

Do działań i ich skutków, z którymi trudno mi się zgodzić zaliczyłbym wyraźne odchodzenie od tradycyjnej roli uniwersytetu w kierunku instytucji szkoleniowej, propozycja postawienia ostrej granicy pomiędzy uczelniami o profilu praktycznym i akademickim, przeprowadzenie parametryzacji w oparciu o zasady ustalone w końcu okresu, którego parametryzacja dotyczyła, sposób wdrażania krajowych ram kwalifikacji  i wreszcie rosnące z roku na rok przeregulowania prawne obszaru szkolnictwa wyższego. Przyrastająca biurokracja uniwersytecka powoduje, że skraca się czas na to, co jest istotą działalności uniwersytetu, tj. doskonalenie jakości kształcenia i badań naukowych, pomijając fakt, że zmaganie się z ubocznymi skutkami masowości kształcenia i trzydziestoprocentowymi maturzystami również wymaga ponadstandardowej cierpliwości i wysiłku

 

Jestem przekonany o konieczności daleko idących zmian w uczelniach. Uważam, że jednym z kluczy jest delikatniejsze niż dotychczas podejmowanie decyzji i porzucenie zasady "ja wiem najlepiej, co dla Was jest najlepsze". To jest wszakże skład z porcelaną, zróżnicowanej jakościowo, ale nadal porcelaną. Konieczne jest popieranie działań, których celem jest uelastycznienie kształcenia i organizacji uczalni, minimalizacja standardów i  biurokracji, a także tworzenie przestrzeni do tego, aby uniwersytet ewoluował w kierunku organizacji zarządzającą wiedzą. Sukcesów w tym zakresie życzę powołanej przed kilkoma dniami Pani Minister.

 

 

 

Jeden komentarz nt. „Nowe (?) otwarcie

  1. Anonim

    Po 18 latach samowładztwa, czyli policy of non-policy każda forma budowania jakiejkolwiek polityki musi wzbudzać niechęć, a nawet protesty. Dla mnie wskaznikiem jest to, jak wyglądał system dystrybucji grantów w 2007 roku, a jak wygląda teraz w NCN. Pod względem instytucjonlanym, porceduralnym, profesjonlanym to są dwa rózne i odległe od siebie światy. Mimo wielkich i słusznych zastrzeżeń to różnych drobnych spraw w NCN nie chciałbym powrócić do 2007 roku.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code