Nauka z doskoku

Praca naukowa, jak każde twórcze zajęcie, jeśli jest traktowana poważnie, pochłania mnóstwo czasu. Praca ta najczęściej jest błądzeniem w poszukiwaniu i dążeniu do odkrywaniu nowego. A to wymaga śledzenia literatury rodzimej i światowej (na szczęście coraz łatwiej dostępnej), żmudnych eksperymentów badawczych, dyskusji naukowych, etc. Jednym słowem zajęcie jest absorbujące i trzeba mieć do niego, jak określił to były rektor jednej z uczelni technicznych, ‘powab’. Jeśli ktoś tego nie ma i traktuje pracę na uczelni jedynie jako źródło utrzymania, albo co gorsza, jak stwierdził jeden z członków Rady Wydziału, jako płatnika ZUS, powinien zająć się czym innym. Mam wrażenie, że wielu osobom wydaje się, że efekt pracy badawczej można osiągnąć ot tak. Dlatego idą na skróty, opowiadają niestworzone historie, o tym, co stworzą w najbliższym czasie, albo są przekonani o swojej wszechwiedzy. Jest i druga strona medalu. Podczas katedralnego seminarium jeden z kolegów stwierdził, że zajmuje się tematem badawczym dopiero od kilku lat, dlatego jest ostrożny ze stawianiem tez kategorycznych i formułowaniem tzw. wniosków końcowych. Dobrze, aby to głęboko mądre stwierdzenie zostało zapamiętane w umysłach innych osób.

Jak stwierdzono podczas wczorajszego ważnego dla nas spotkania dotyczącego procedurom kwalifikacyjnym, są tacy pracownicy naukowo-dydaktyczni, którzy skaczą z kwiatka na kwiatek, myląc interdyscyplinarność z powierzchownym traktowaniem wiedzy, uważając się „z soboty na poniedziałek” ekspertami w kolejnej dziedzinie. Na to, niestety niejednostkowe zjawisko nakłada się fragmentacja systemu szkolnictwa wyższego zamiast konsolidacji uczelni, konkurowanie o ograniczone zasoby, zamiast wspólnego zabiegania o nie, konkurowanie zamiast współkonkurencja uczelni i wreszcie brak zrozumienia tego, że we współczesnym świecie pełnym paradoksów trzeba łączyć to, co wydaje się rozłączne. Kierowanie się w twórczości tyranią ‘albo albo’ nie wytrzymuje bowiem próby czasu.

Niejako na deser tych uwag, warto wspomnieć o niewygórowanych wynagrodzeniach nauczycieli i ich patologicznym odprysku, nazywanym wieloetatowością (nie ma tu na myśli wykładania na wielu uczelniach przez autorytetu, lecz o chałturach), nadmiernym obciążeniu dydaktyką, zwłaszcza osób, których zadaniem jest kształcenie kadry naukowej, biurokracji ministerialnej, uczelnianej i wydziałowej, które powodują, że efekty prac naukowych są, jakie są. Nauka z doskoku, niezależnie przyczyn tej sytuacji, z pewnością nie przyniesie rezultatów, ani tych oczekiwanych przez samych zainteresowanych, ani przez interesariuszy uczelni.

 

5 komentarzy nt. „Nauka z doskoku

  1. Anonim

    Przypomina mi sie w tym kontekście wypowiedź Banksy’ego: „żeby być artystą wystarczy poświęcić temu całe życie” :-)
    z serdecznymi pozdrowieniami, MK

    Odpowiedz
  2. Anonim

    Witam, jako młody doktorant jestem podekscytowany czytając Pański wpis. Przypadło mi w szczególności do gustu podniesione istnienie „głęboko mądrego stwierdzenia” mówiącego o potrzebie stawiania przemyślanych i dojrzałych tez czy wniosków w działalności badawczej. Zaskakujące jest to, ze nie dostajemy na to czasu, a juz na pierwszym roku wisi nad nami groźba wypadnięcia z gniazda potencjału intelektualistow i to tylko dla tego, że część naukowców, która piastuje określone funkcje zapomina wówczas o tym do czego Pan nawołuje. Jak wymagać od młodych dyscypliny naukowej skoro przykład idący z góry kuleje? Brak zmian bedzie jedynie pogarszal sytuacje w perspektywie czasu. Szczerze życzę daleko idącej odwagi by w końcu ktoś dokonał oceny paradoksu, do którego dopuszczono i poprzez czyny a nie słowo zmienił sytuacje na lepsza. Wszystkim wyszloby na zdrowie. Pozdrawiam, J

    Odpowiedz
    1. Krzysztof Leja

      Szanowny Panie
      Zaniepokoiła mnie Pańska uwaga, że już od początku studiów doktoranckich nie dzieje się najlepiej.
      Byłbym wdzięczny, gdyby Pan do mnie zadzwonił i sprecyzował, w czym rzecz. Jeśli Pan poda w mailu nr telefonu, niezwłocznie zadzwonię do Pana. Nie miałbym też nic przeciwko temu, aby Pan przyszedł i ze mną porozmawiał. Niekoniecznie w godzinach konsultacji. Zależy mi bardzo na jakości pracy naukowej i WSPÓŁPRACY Wydziału z doktorantami.
      pozdrawiam i zapraszam do rozmowy
      Krzysztof Leja

      Odpowiedz
      1. Anonim

        „są tacy pracownicy naukowo-dydaktyczni, którzy skaczą z kwiatka na kwiatek, myląc interdyscyplinarność z powierzchownym traktowaniem wiedzy”. Dodałam, że są dyscypliny modne, do których skłonni się przyznawać – incydentalnie – naukowcy z różnych dziedzin. Tak było parę lat temu z public relations i kto żyw publikował jako specjalista w tej dziedzinie, teraz miejsce PR zajęło CSR…
        Ewa Hope

        Odpowiedz
        1. Anonim

          Szkoda, że PR z takim trudem przebija się do świadomości recenzentów, wszak Public Relations Review jest czasopismem z listy ISI i ma 20 punktów. Myślę, że to bełkot niektórych polityków i dziennikarzy spowodował, że public relations ma (w Polsce) takie miejsce w nauce, jak niejeden brukowiec wśród czasopism opiniotwórczych. A na to zupełnie sobie nie zasłużył…
          KL

          Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code
     
 

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>