Stypendium dla wszystkich doktorantów?

Na studiach doktoranckich w Polsce kształci się ok. 40 tys. studentów. Celem studiów jest uzyskanie stopnia doktora w ciągu kilku lat. Cel ten osiąga niewielu studentów-doktorantów. Zastanawiałem się, dlaczego. Czy mierzyli zamiary na siły (intelektualne), a nie jak pisał Mickiewicz „siły na zamiary”. Czy może masowość studiów doktoranckich i nadmierne obowiązki dydaktyczne promotorów sprawiają, że ci ostatni poświęcają zbyt swoim doktorantom zbyt mało uwagi. Może wreszcie jest  trzeci powód, który jest moim zdaniem bardzo ważny – brak jednoznacznych regulacji zobowiązujących wydziały do przyznawania stypendiów już początku studiów III stopnia. I tu powstaje błędne koło, stypendia przyznaje się na jednych wydziałach wszystkim doktorantom stacjonarnym, na innych tylko niektórym, kierując się różnymi kryteriami. W rezultacie doktoranci nieotrzymujący stypendium, podejmują pracę i zaniedbują studia doktoranckie. Niewiele zmienia to, że najprawdopodobniej nie jest to jedyny powód podjęcia pracy.

 

Czy nie byłaby sytuacją zdrową taka, że każdy doktorant na I semestrze otrzymywałby stypendium i byłby rygorystycznie rozliczany po każdym semestrze, a stypendium już po pierwszym semestrze mogłoby być wstrzymywane, a skrajnych przypadkach skreślany ze studiów.

 Czy problem wypłacać/ nie wypłacać stypendiów od początku studiów doktoranckich ma wyłącznie podłoże finansowe? Mam wątpliwości.

 

4 komentarzy nt. „Stypendium dla wszystkich doktorantów?

  1. Anonim

    Jest godzina 23:12 a ja jestem w trakcie pracy nad kolejnym artykułem (w ramach doktoratu). Pracuje zawodowo jako kierownik projektu, często po 10 a nawet 12 godzin dziennie… ciężko jest pogodzić studia doktoranckie, prowadzenie ćwiczeń i pracę na tak odpowiedzialnym stanowisku.

    Uważam, że stypendium doktoranckie jest takiej wysokości (+1 233,00 PLN), że nie jest w stanie zaspokoić podstawowych potrzeb egzystencjalnych. Gdybym nie zarabiał jako kierownik projektu, nie byłbym w stanie zaspokoić swoich potrzeb egzystencjalnych. Po drugie nie byłbym w stanie kupować bardzo drogich książek na Amazonie, które się niezbędne do napisania doktoratu. Po trzecie, nie miałbym pieniędzy, żeby podróżować i brać udziału w konferencjach, poznawać ludzi itp.

    Do tej pory w Polsce ukazały się 2 książki dotyczące mojej tematyki doktoratu.

    Piszę doktorat, ponieważ chcę dogłębnie poznać zagadnienia z którymi spotykam się w moim zawodzie – to mnie po prostu interesuje.

    Natomiast weryfikacja co roku owszem! Jednak kwota stypendium pozostawia wiele do życzenia…

    Uważam, że temat stypendiów doktoranckich nie jest warty podjęcia, natomiast temat przyznawania grantów dla młodych naukowców jest niezmiernie interesującą kwestią.

    Pozdrawiam serdecznie
    RK

    Odpowiedz
    1. Krzysztof Leja

      Dziękuję za wpis. Stypendium dla doktorantów i granty dla młodych to dwa uzupełniające się źródła finansowania. W tym roku znacząco wyższa jest dotacja dla młodych naukowców i myślę, że Zainteresowani to odczują. Poza tym na naszym Wydziale przyznano dofinansowanie projektów doktorantom w ramach naszych możliwości finansowych. Finansowanie badań, a nawet swojego etatu można też pozyskać z narodowych agencji w ramach odpowiednich programów adresowanych do młodych, czego przykład mamy na Wydziale.
      Natomiast stypendium ma być wsparciem, niewielkim, ale jednak powiększającym skromny budżet doktoranta. Moją intencją było jedynie zaznaczenie, że stypendium podstawowe (1233 zł) powinni otrzymywać wszyscy, a nie wybrani doktoranci I semestru studiów. Nie wspominałem o stypendiach projakościowych i innych możliwościach wsparcia.
      KL
      PS. Z autopsji wiem, że doktorat i habilitacja wymagają wielu wyrzeczeń i kilku lat ciężkiej pracy, również po nocach. Ale za to satysfakcja jest też duża i nie chodzi tu o tę-finansową.

      Odpowiedz
  2. Anonim

    Dzień dobry,
    Zgadzam się z Anonimem. Ja również pracuję zawodowo, moje stanowisko jest także odpowiedzialne, a wynagrodzenie, które otrzymuję na szczęście adekwatne, dzięki czemu, podobnie jak on mogę sobie pozwolić na studia doktoranckie.
    Myślę, że żadne z nas nie podjęło tych studiów z pobudek finansowych. Dla Kolegów z pracy, którzy tak jak my pracują po 10-12 godzin jesteśmy wariatami (bo przecież nigdy kasy z tego nie będzie), jesteśmy przemęczeni pisząc po nocach artykuły i ryzykujemy utratą swoich intratnych stanowisk, na które pracuje się latami. Nie robimy tego dla pieniędzy. Dla ambicji? Może. Chociaż nie wydaje mi się. My nie musimy nikomu niczego udowadniać, bo robimy to codziennie w pracy. My po prostu lubimy się rozwijać. Dlatego chcemy się zmierzyć ze swoim intelektem, sprawdzić, czy na bazie naprawdę przyzwoitej wiedzy praktycznej i szeregu przemyśleń, zdołamy zaproponować coś oryginalnego. Dwie determinanty sukcesu pracującego doktoranta to jego intelekt i czas, którego ma mniej niż potrzebuje. Na pewno nie pomaga też traktowanie pracującego doktoranta jak tego, któremu „na pewno się nie uda, bo pracuje”. To jest bardzo przykre i może być bardzo demotywujące, zwłaszcza dla bardzo młodych, którzy podejmują pierwszą pracę. A taki stereotyp „doktorant pracujący=porażka” panuje na Uczelni. Inaczej nie byłoby tej dyskusji. Inaczej nie podpisywalibyśmy się jako Anonimy :)
    Anonim2

    Odpowiedz
    1. Krzysztof Leja

      Zdecydowana większość doktorantów podjęła ten trud, gdyż chce, jak Pan/Pani pisze, aby się rozwijać. Nie zgadzam się ze stereotypem ‚doktorant pracujący=porażka’, choćby dlatego, że sam pracowałem nad doktoratem w podobnych okolicznościach, co więcej śmiem twierdzić, że gdyby nie doświadczenia zawodowe i życzliwość Promotora, mój doktorat by nie powstał. Ale to inna sprawa. Doświadczenia i wiedza zawodowa + zainteresowanie się tym, co inni w świecie mają do powiedzenia w określonym obszarze wiedzy to dobra kompozycja. Podejmowanie studiów doktoranckich, których celem (samym w sobie) jest uzyskanie stopnie naukowego jest nieporozumieniem.
      Doktoraty w zdecydowanej nie powstają po to, aby podejmować pracę naukową. Rotacja w środowiskach akademickich jest niewielka, gdyż praca na uczelni, mimo, że źle wynagradzana jest nadal dla wielu bardzo wygodna. Doktoraty, nazywane w UE ‚zawodowymi’ są równie wartościowe co tzw. doktoraty naukowe. Ważne jest to, aby doktorant i promotor byli równie zainteresowani pomyślnym finałem, a ten pierwszy podejmował się opieki nad pracą, w której tematyce ma istotne osiągnięcia.
      Szanowny Anonimie, życzę sukcesów i przekonania, że nie wszyscy myślą stereotypowo.
      KL

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code
     
 

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>