Kilka refleksji na Święta i Nowy Rok

Kończący się rok skłania do refleksji. Dziennikarze, ludzie biznesu, a także przedstawiciele środowiska akademickiego nie szczędzili narzekań na szkolnictwo wyższe i naukę. Słusznych i niesłusznych, często niewyważonych i wręcz niestosownych. Można się z nimi zgodzić, lub nie. Ale jaki jest sens narzekania na przeszłość, której nie można przecież zmienić, jak mówi profesor Philip Zimbardo, psycholog społeczny z Uniwersytetu Stanforda, w ciekawej rozmowie opublikowanej w dzisiejszej GW.

Rolą uniwersytetu jest przede wszystkim kształtowanie umysłów po to, aby odnaleźć się w przyszłości = zmieniającej rzeczywistości, co więcej twórczo ją wzbogacać i kształtować. Z niepokojem patrzę na zapędy niektórych, zmierzające do sprowadzenia uniwersytetu do roli instytucji szkoleniowej, argumentując to nadmiernym akademicyzmem uczelni. Przypomina mi się wypowiedź byłego rektora UJ, który prze kilkoma laty wspomniał sytuację po wyborze kardynała Karola Wojtyły papieżem, gdy dziennikarz „Trybuna Ludu”, z nieukrywaną obawą napisał, że Jan Paweł II ma jedną wadę…jest zbyt pobożny. Ale jest i druga strona medalu. Ilustrują ją toast: „Za czystą matematykę i oby nigdy nie przyniosła żadnych korzyści” wzniesiony podczas kolacji dla uczonych w Cambridge w latach 30. XX w, który dzisiaj nie znajdzie zbyt wielu zwolenników.

Aktualne jest zatem pytanie: Quo vadis, Academia? Uniwersytet jest instytucją pełną paradoksów, z którymi przychodzi żyć, a nie walczyć lub też rozwiązywać. Współczesny uniwersytet w coraz szerszym stopniu korzysta z koncepcji zarządzania, stworzonych z myślą o biznesie, co może być drogą do kreowania centrów doskonałości w tradycyjnych świątyniach wiedzy. Nie sprowadzajmy jednak uczelni do „producenta” absolwentów, dostosowanych do potrzeb rynku pracy. W poszukiwaniu prawdy o świecie, rozwiązywaniu problemów, rozwijaniu innowacyjności, budowaniu gospodarki opartej na wiedzy potrzebni są zarówno humaniści jak i inżynierowie, a rola tych pierwszych jest szczególnie ważna, aby społeczeństwo było w stanie zrozumieć szybko zmieniający się świat. Nie dzielmy dziedzin i dyscyplin nauki na lepsze i gorsze, bardziej i mniej przydatne. To myślenie krótkowzroczne. Bardziej zasadne jest poszukiwanie ich części wspólnych. Poza tym razem można więcej…-

Komentatorom i Czytelnikom bloga, dziękując za zainteresowanie moimi nieuczesanymi myślami, składam życzenia refleksyjnych Świąt Bożego Narodzenia i Dobrego Nowego Roku 2013.

 

 

2 komentarzy nt. „Kilka refleksji na Święta i Nowy Rok

  1. Anonim

    Dyskusja na temat proporcji badań podstawowych i stosowanych ma kluczowe znaczenie nie tylko dla strategii wyznaczających ramy działalności uniwerstyteckiej ale także dla rozwoju całej naszej cywilizacji.

    Mijający rok przyniósł nam (z bardzo dużym prawdopodobieństwem, wzniki sa ciągle weryfikowane) potwierdzenie istnienia bozonu Higgsa tj. grawitonu. Można było tego dokonać w podziemnej „rurze“, która kosztowała ok. 3 miliardów euro. Czy to odkrycie warte było takiej sumy? A może nie powinno zadawać się takich pytań? A jednak musimy. Wszak nasze potrzeby są nieograniczone ale możliwości ich zaspokajania – niestety, tak. Tyle, że rozwiązanie tak sformułowanego problemu nie może być czysto ilościowe i finansowe.

    W końcu przedsiębiorstwa nie wyliczają ile zyskują dzięki temu, że korzystają z telefonii a jednak są pewne, że wiele by straciły gdyby zrezygnowały z aparatów stacjonarnych czy komórkowych. Odkrycie elektronu w przeszłości również nie przyniosło od razu pieniężnych profitów. Ale bez niego nie byłoby elektroniki czy informatyki. Jeżeli dziś wszechobecna energia elektryczna jest potęgą to cóż dopiero mówić o „prądzie grawitacyjnym“ jakiego być może doczekamy się w przyszłości?

    Odpowiedz
  2. Anonim

    Płaszczyzn do dyskusji jest co najmniej kilka:
    – badania podstawowe a badania stosowane
    – kształcenie akademickie (poszukiwanie prawdy o świecie) a kształcenie dla potrzeb rynku pracy
    – rozwój „intelektualny” a rozwój „emocjonalny”

    Ta ostatnia płaszczyzna w dyskusjach pojawia się najrzadziej, może przy okazji kongresów obywatelskich (ogólnopolskich czy pomorskich). Intelekt jest kształcony w systemie szkolnictwa przez minimum 15 lat, a strona emocjonalna praktycznie w ogóle. Czy rolą uczelni jest kształcić, rozwijać studentów w obszarze inteligencji emocjonalnej czy komunikacji?
    Sam nie wiem, ale wniosłoby to na pewno dużo dobrego do naszego codziennego życia…

    Z serdecznymi życzeniami, abyśmy wszyscy patrzyli do przodu kształtując naszą przyszłość, a nie skupiali się na rozpamiętywaniu wydarzeń z przeszłości.

    Jan Wyrwiński

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code
     
 

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>