Studenci do wyborów! – APEL NIEAKTUALNY, problem pozostaje

Zbliża się czas wyborów władz wydziałów i Uczelni. Wybierać będą elektorzy: przedstawiciele poszczególnych grup pracowników, a także studenci, na wybór których z kolei ma wpływ, w podziale na poszczególne grupy, cała społeczność akademicka. Elektorzy studenccy to ważna grupa, gdyż stanowi 20% wszystkich elektorów wybierających rektora i dziekanów. ALE ELEKTORÓW TRZEBA NAJPIERW WYBRAĆ!!!. Sygnały z innych uczelni są niepokojące:W  Uniwersytecie Wrocławskim „do urn poszło 600 studentów na ok. 36 tys. uprawnionych (tj. ok. 1,7%), którzy wybrali 38 elektorów” (http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35771,11105630,Dlaczego_demokracja_na_uczelniach_sie_nie_sprawdza_.html#ixzz1mHg4gzEs).

 Oznacza to, że elektorzy mający mandat 1,7% studentów stanowić będą 20% ogólnej liczby elektorów wybierających Rektora tego szacownego Uniwersytetu.

 

DLACZEGO TAK JEST???

 

Przedstawiciele studentów kilka lat temu zabiegali, a raczej walczyli (na argumenty) o większy udział w gremiach wybierających władze. I osiągnęli sukces. Niski udział studentów w zbliżających się wyborach elektorów świadczyłby o to, że ta walka była niepotrzebna. Warto pamiętać, ze czas wyborów to również czas dyskusji o przyszłości Wydziału i Uczelni.

Życzyłbym studentom, aby wykazali aktywność odpowiednią do sytuacji, gdy raz na cztery lata mają wpływ na to, kto będzie wybierał władze Naszego Wydziału i Naszej Uczelni.

 

MÓJ APEL O UDZIAŁ W WYBORACH JEST NIEAKTUALNY, GDYŻ ELEKTORZY STUDENCCY ZOSTALI WYBRALI PRZY OKAZJI WYBORÓW DO SAMORZĄDU STUDENTÓW JESIENIĄ 2011 r.

 

Pozostaje natomiast pytanie, dotyczące aktywności studentów w różnych formach działalności, niekoniecznie w samorządzie studenckim, więcej – niekonieczne na Uczelni. Na przykład, dlaczego jest tak niewielkie zainteresowanie wolontariatem ze strony studentów.

 

7 komentarzy nt. „Studenci do wyborów! – APEL NIEAKTUALNY, problem pozostaje

  1. Anonim

    Spieszę z wyjaśnieniem, że obowiązujący Regulamin SSPG wraz z Ordynacją załatwiają sprawę wyboru elektorów studenckich (zarówno uczelnianych, jak i wydziałowych) wraz z wyborami do organów Samorządu, które odbywają się na przełomie prździernika i listopada.
    Każdy kandydujący na członka WRS jest jednocześnie kandydatem do grupy C w Wydziałowym Kolegium Elektorów. Miejsce w grupie C otrzymują osoby, które na listach wyborczych dostały najwięcej głosów.
    Analogicznie w skali uczelni – każdy kandydujący do Parlamentu Studentów jest kandydatem do grupy C w Uczelnianym Kolegium Elektorów. Liczbę miejsc dzieli się proporcjonalnie pomiędzy wydziały, a przedstawicielami studentów w UKE zostają osoby, które na poszczególnych wydziałach otrzymały największą liczbę głosów w wyborach do Parlamentu.
    Rozwiązania takie wprowadziliśmy z dwóch powodów:
    1. Wygoda – przy każdych wyborach jest dużo zamieszania, dlatego łatwiej jest przeprowadzić je w pakiecie.
    2. Przepisy wymagają zachowania ciągłości składów organów kolegialnych uczelni. Jako że kadencja studentów w organach kolegialnych trwa rok, wybory elektorów tak na prawdę trzeba przeprowadzać co roku. Na innych uczelniach się tego nie robi, a problem powstaje wtedy, gdy okazuje się, że z jakichś przyczyn kolegium elektorów (czy to uczelniane, czy też któreś z wydziałowych) musi podjąć jakąś decyzję częściej niż na 4 lata. Wtedy robi się zamieszanie, bo trzeba na gwałt wybierać przedstawicieli studentów. U nas taki problem nie wystąpi – elektorzy są wybierani w systemie ciągłym.

    Także na całe szczęście sprawę wyborów przedstawicieli w kolegiach elektorów mamy już załatwioną :)

    Bartosz Julkowski

    Odpowiedz
    1. Krzysztof Leja

      @BJ
      Bardzo dziękuję za cenną uwagę. Skorygowałem tytuł i tekst.
      Może warto podyskutować nad udziałem studentów w najważniejszych wydarzeniach w Uczelni, jakimi są niewątpliwie wybory
      Krzysztof Leja

      Odpowiedz
      1. Anonim

        Jeżeli mowa o wyborach do organów Samorządu Studentów, to problem frekwencji istniał od zawsze i to na chyba wszystkich uczelniach. Sprawa ta (oczywiście w szerszym kontekście, jakim jest ogólna aktywność społeczna studentów) była wielokrotnie poruszana zarówno na naszych studenckich konferencjach jak i w rozmowach kuluarowych. Niestety, przy obecnym bogactwie alternatyw, aktywność społeczna nie jest numerem jeden. „A co ja będę z tego miał?” – zapyta przeciętny student. Okazuje się, że dziś satysfakcja nie wszystkim wystarcza.
        Ale wracając do samych wyborów i frekwencji – w tym roku akademickim Samorząd przeprowadził jedną, spójną kampanię zachęcającą do udziału w wyborach. Do tego zaproponował wszystkim studentom którzy oddadzą głos, kartę zniżkową (zniżki do zrealizowania w sklepach, punktach usługowych i gastronomicznych). To tak, żeby student „coś z tego miał”. W sumie uważam, że ta akcja była w miarę optymalna i niewychylona w jakąkolwiek stronę. Jestem przeciwny rozdawaniu kiełbasy wyborczej – były wydziały, na których wybory wiązały się z jakimś konkursem, a loteriami itd. Myśmy, od kiedy pamiętam, na WZiE nigdy nie stosowali żadnych dodatkowych zachęt – wychodziliśmy z założenia, że to nie jest metoda, bo po co generować frekwencję dla samej frekwencji? To nie o to chodzi.
        A odnośnie frekwencji na poszczególnych wydziałach PG w wyborach w listopadzie 2011:
        Arch – 26,73%
        Chem – 21,80%
        EiA – 24,00%
        ETI – 20,42%
        FTiMS – 18,76%
        ILiŚ – 25,06%
        Mech – 13,50%
        OiO – 12,95%
        ZiE – 23,16%

        Bartosz Julkowski

        Odpowiedz
  2. Anonim

    Teraz może paść pytanie, jak z wyborami „poradzą” sobie elektorzy studenccy? Dyskusja przy tej okazji jest więcej niż wskazana. Świadomość powagi sytuacji może bardzo pomóc…

    Pozdrawiam
    Emilia Nagucka

    Odpowiedz
  3. Anonim

    „dlczego jest tak niewielki zainteresowanie wolontariatem ze strony studentów.”
    Skąd wiadomo, że na naszej uczelni jest niewielkie zainteresowanie wolontariatem wśród studentów?
    W organizacji, do której należę (nie działa w obrębie Politechniki, funkcjonuje od 1999r.) należy aktualnie mniej więcej 10 studentów różnych wydziałów PG, a i wśród byłych członków znajdują się aktualni studenci/absolwenci.

    Natalia Chamera

    Odpowiedz
    1. Krzysztof Leja

      @Natalia Chamera
      Bardzo mnie cieszy Pani komentarz dotyczący aktywności wolontarystycznej studentów, gdyż uważam, że jest to bardzo ważna forma aktywności. Moje pytanie (wątpliwość) dotycząca wolonatariatu wzięło się stąd, że mając zajęcia z wieloma grupami studentów naszego Wydziału, pytam Ich o to, a z odpowiedzi wynika, że niewielu studentów (może kilka %) angażuje się w tę formę aktywności. Uwaga nie była wynikiem badań prowadzonych na Uczelni a jedynie obserwacji i rozmów, o czym nie wspomniałem, a powinienem.
      pozdrawiam, życząc zadowolenia z dalszej aktywności
      Krzysztof Leja

      Odpowiedz
      1. Anonim

        Jeśli chodzi o udział studentów w wolontariacie myślę, że nie jest tak źle, jak mogłoby się wydawać. Grupa uczniów i studentów to wolontariacko najaktywniejsza grupa osób w Polsce. Inną kwestią jest fakt niskiego zaangażowania społecznego Polaków w ogóle.

        „W 2010 roku co szósty Polak (16%) bezinteresownie i dobrowolnie poświęcił swój czas lub pracę na rzecz jakichś organizacji lub grup. Na tle Europy Polacy stosunkowo mało angażują się społecznie.”

        Niestety jesteśmy przedostatni w UE, na co wskazuje badanie przeprowadzone w całej Wspólnocie Europejskiej (2011 rok).

        Odnosząc się do grupy studentów:
        „Ważny okazuje się sam fakt uczenia się w szkole lub na uczelni w danym momencie. Ponadprzeciętna aktywność widoczna jest wśród uczniów i studentów (29%) – i to też jest trwała cecha polskiego zaangażowania z wolontariat”.

        Niemal co trzeci student angażuje się w wolontariat. To chyba niezły wynik… , choć ciekawe co mówią statystyki dot. studenckiego wolontariatu na Zachodzie? Udział w wolontariacie zasadniczo koreluje dodatnio z poziomem wykształcenia (tu jednak trzeba uważać, bo powyżej chodzi o osoby nie tyle z wyższym wykształceniem, ile o osoby uczące się / studiujące „w danym momencie”). Inne badania pokazują jednak, że także osoby, które ukończyły już studia wykazują się wyższą aktywnością wolontariacką niż osoby bez dyplomów. Jest to niemalże zasadą.

        Spójrzmy jeszcze na statystyki polskiego szkolnictwa wyższego.
        „Obecnie w Polsce funkcjonuje 470 uczelni, z czego 132 to uczelnie publiczne, a 338 to uczelnie niepubliczne. W uczelniach tych kształci się prawie 2 miliony studentów, co daje Polsce jeden z najwyższych na świecie wskaźników skolaryzacji oraz największą liczbę instytucji szkolnictwa wyższego w Europie”. Biorąc powyższe pod uwagę, powinniśmy przodować w ogólnej aktywności społecznej Polaków.

        Jak zatem wytłumaczyć tę niezgodność?
        Może kształcenie kształceniu nie równe? (nawiązując do poprzedniego Pana tematu)

        Być może polskie szkolnictwo wyższe nie pobudza do aktywności społecznej wystarczająco, mimo iż osoby z wyższym wykształceniem (bądź kształcące się) wiodą prym w społeczeństwie w tej kwestii.

        Pozdrawiam
        Paweł Balewski

        PS. Załączam odniesienia do wykorzystanych przeze mnie cytatów

        http://www.eurofound.europa.eu/pubdocs/2011/02/en/1/EF1102EN.pdf

        http://civicpedia.ngo.pl/files/civicpedia.pl/public/raporty/zaangazowanie2010.pdf

        http://www.nauka.gov.pl/szkolnictwo-wyzsze/dane-statystyczne-o-szkolnictwie-wyzszym/

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code
     
 

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>