Świadomość kandydata

Czy zainteresowania kandydatów na studia są na tyle sprecyzowane, że dokonują oni optymalnego wyboru kierunku studiów? Mam wątpliwości wynikające choćby z faktu masowości kształcenia. Czy przyjmowanie kandydatów na kierunek studiów jest zatem najlepszym rozwiązaniem? Zdania w tej sprawie są podzielone. Kilka lat temu ówczesny rektor Politechniki Gdańskiej proponował przyjmowanie wszystkich kandydatów na wspólny I rok studiów (w nomenklaturze europejskiej nazywany general programmes). Skończyło się na propozycji. W Szkole Głównej Handlowej od wielu lat kandydaci są przyjmowani na wspólny pierwszy rok studiów, a po jego pomyślnym ukończeniu wybierają jeden z 9 oferowanych kierunków. W Politechnice Wrocławskiej kandydaci mają możliwość (nie obowiązek) wyboru studium kształcenia podstawowego, a po jego ukończeniu możliwość kontynuowania studiów na wybranym kierunku, bez straty roku.

Trudno nie zgodzić się z tym, że świadomość studenta po I roku studiów odnośnie tego, co chciałby studiować jest znacząco większa niż przed rozpoczęciem studiów. Dlaczego wobec tego w tak niewielu uczelniach wybiera się wariant przyjmowania na studia kierunkowe już od I roku studiów? Czy wystarczającym argumentem jest to, że rozwiązanie przyjęte na SGH jest trudniejsze z organizacyjnego punktu widzenia? Niektórzy mówią, że łatwo już było. Inni twierdzą, że kluczem do sukcesu edukacyjnego uczelni/wydziału jest dywersyfikacja możliwości. Coś w tym jest.

10 komentarzy nt. „Świadomość kandydata

  1. Anonim

    Z perspektywy studenta zbliżającego się do finish’u i mającego już pewne doświadczenia i opinie nt. przebiegu studiów…
    Tak – wolałabym mieć pierwszy rok ogólny, wprowadzający – też ze względu na brak świadomości co do studiów jako takich i tego, jaki będą miały wpływ na mój dalszy rozwój.
    Tak – to dobry pomysł i niestety jak wiele podobnych, niezrozumiale ciężki do zrealizowania (?)

    Emilia Nagucka

    Odpowiedz
  2. Anonim

    Również sądzę, że na pierwszym roku ciężko jest określić czy wybrało się dobry kierunek zgodny ze swoimi zainteresowaniami. Ja na początku studiów byłam bardzo ” zakręcona i niepewna” swojego wyboru, a to przecież decyzja na całe życie. Teraz po ukończeniu studiów wiem, że dobrze wybrałam zarówno uczelnię jak i kierunek studiów.Uważam jednak, że pomysł z ogólnym pierwszym rokiem, na którym można by zapoznać się z uczelnią, różnymi kierunkami i wtedy dokonać wyboru jest bardzo dobry. Mogłoby to zminimalizować liczbę osób, które rezygnują ze studiów po pierwszym roku, bo stwierdzają, że to jednak nie to czym się interesują, że to nie ten kierunek.
    Absolwentka Anna Iwańska.

    Odpowiedz
    1. Anonim

      Wybierając kierunek studiów nie każdy student zdaje sobie sprawę z tego, co go czeka na studiach. To dość oczywiste. Często po pierwszym semestrze lub roku studiów młody człowiek jest zawiedziony wybranym kierunkiem. Nie chce jednak tracić roku i kontynuuje studia. Pierwszy „ogólny” rok dałby studentowi możliwość zaznajomienia się z oferowanymi kierunkami, uzyskania pewnego spojrzenia „z lotu ptaka” na możliwości uczelni – w przypadku Politechniki na nauki techniczne. Takie „namierzanie” to poszerzanie horyzontów i sprawdzanie siebie w różnych obszarach nauki, która rzekomo granic (czy ciasnych szufladek) nie posiada. Ułatwiłoby to lepsze wycelowanie w odpowiedni dla danej osoby obszar. A to oznaczałoby mniej stresu wynikającego ze złej decyzji, lepsze dostosowanie kierunku studiów do własnych predyspozycji (a nie odwrotnie i na siłę) oraz oszczędność – niektórzy za drugi kierunek zapłacą niemałe pieniądze, a zrobią to, bo pierwszy wybór okaże się trochę chybiony.

      Z drugiej strony, sprawa może być trudna nie tylko organizacyjnie, ale też mentalnie. Często świeżo upieczonym abiturientowm wydaje się, że wiedzą czego chcą już od samego początku. A wybierają ten sam kierunek, co ich znajomi lub taki, który w danej chwili dyktuje rynek i media. Studiowanie „ogólne” może wydawać się stratą czasu, upośledzaniem wymiany wiedzy i umiejętności na sukces i pieniędze. Wąska i szybka specjalizacja przy wymagającym rynku okazuje się bardzo dobrym rozwiązaniem. Jednak nie dla wszystkich i nie zawsze.

      Bardzo dobrym rozwiązaniem, moim zdaniem, może być dobrowolna możliwość wyboru między kierunkiem studiów od samego początku, a ogólnym, jednorocznym wprowadzeniem, jak wspomniał w swojej wypowiedzi Szanowny Autor bloga. Większa elastyczność to lepsze efekty. Tego nauczyły mnie studia z zarządzania na WZiE – kierunkowe i specjalistyczne, ale też interdyscyplinarne i otwierające na dalsze naukowe podboje.

      Paweł Balewski

      Odpowiedz
      1. Krzysztof Leja

        Dziękuję absolwentom naszego Wydziału na przedstawienie opinii.
        Problem można rozważać na poziomie uczelni technicznej, ale i innego typu, ustalając wspólny kanon dla wszystkich kierunków tak, aby osoba, która wybierze pierwszy rok wspólny nie traciła roku. W politechnice mógłby to być np. zestaw przedmiotów: matematyka, fizyka, j. angielski, drugi język, w-f, elementy zarządzania i przedsiębiorczości, kultura języka polskiego, ochrona własności intelektualnej. To jest propozycja, jedna z wielu. Na wydziale prowadzącym kilka kierunków taki zestaw o wiele łatwiej ułożyć. Wspólny rok studiów, nie oznaczałby, podobnie jak to jest we Wrocławiu, stratą czasu, gdyż nie przedłużałby studiów.
        pozdrawiam
        Krzysztof Leja

        Odpowiedz
  3. Anonim

    Z pewnością pomysł na wspólny I rok studiów wyeliminowałby wiele nietrafionych decyzji. Z grona moich znajomych zaledwie dwie osoby były od początku zdecydowane na to, co chciałyby studiować/czym się zajmować w tzw. ‚przyszłości’, co ważne- nie żałują. Pozostali: albo nie są zadowoleni ze swoich wyborów i zrezygnowali z podjętych studiów, albo studiują dla samego studiowania, albo zdecydowali się na podjęcie drugiego kierunku studiów, bo pierwszy nie do końca spełniał ich oczekiwania (sama zaliczam się do tej grupy).
    Pierwszy wspólny rok dawałby czas. Myślę, że ten czas mógłby wiele zmienić.

    A.P.

    Odpowiedz
  4. Anonim

    Również mogę się wypowiedzieć z perspektywy absolwenta PG, WZIE. Jako, że zgadzam się z komentarzami powyżej, to dodam może tylko dwa elementy do dyskusji.

    1. Taki wspólny/ogólny rok wydaje się szczególnie ważny z punktu widzenia uczelni technicznej. Z obszarami nauk humanistycznych łatwiej zapoznać się samemu, np. z literatury danej dziedziny. Decydując się na studia techniczne w określonej dziedzinie ich specyfikę poznaje się dopiero w trakcie trwania studiów, niekoniecznie na pierwszym roku.
    Punktem odniesienia jest tutaj dla mnie moja klasa w liceum (lata 90-te) gdzie ok 30% osób chciało iść na studia techniczne (zainteresowanie techniką, tradycje rodzinne, smykałka do matematyki i fizyki), ale wybór kierunku był już dla każdego z nas bardzo trudny.

    2. I tu przechodzę do drugiego punktu – sam dostałem się na ETI i WZIE i musiałem wybrać, gdzie będę studiował. Decyzję podejmowałem raczej w oparciu o intuicję niż konkretne przesłanki… Myślę, że gdyby przeprowadzić badanie wśród studentów PG prosząc o wymienienie wszystkich kierunków/dziedzin o jakich myśleli idąc na studia, to dostalibyśmy obraz, który mógłby pokazać dużą niepewność w wyborze konkretnego wydziału…

    Podsumowując, jak najbardziej popieram taki sposób organizacji studiów i żałuję, że sam go nie doświadczyłem.
    Jan Wyrwiński

    Odpowiedz
  5. Anonim

    Rzeczywiście, świadomość kandydata, co wiem z własnego doświadczenia i co niejednokrotnie słyszę od młodszych koleżanek i kolegów, odnośnie

    kierunków studiów, jak i również istoty samego studiowania jest niewielka. I nie ma się tu czemu dziwić. Jednocześnie odnosząc się do wypowiedzi

    jednego z przedmówców, myślę że to byłoby świetnie, gdyby kandydaci idąc na studia mieli choćby wrażenie, że wiedzą czego chcą. Niestety, śmiem

    twierdzić, że w wielu przypadkach tak nie jest.

    Postulowany wielokrotnie przez JM prof. Rachonia model przyjmowania studentów „na politechnikę” przyjąłem onegdaj bardzo entuzjastycznie. To był

    świetny pomysł zaczerpnięty z zagranicy, który z pewnością znalałzł by spełnienie również u nas. Zresztą… wielokrotnie przytaczany przez Pana

    podczas zajęć, czy też na tym blogu, J. G. Wissema w swojej książce „Uniwersytet Trzeciej Generacji, Uczelnia XXI wieku”, podaje przykład

    programu kształcenia dla (jak to się świetnie składa w naszym przypadku,czyli WZiE PG) studentów uczelni technicznej, którzy mają możliwośc wyboru

    ścieżki kształcenia dla przedsiębiorców.

    Otóż Wissema rozwija przykład, w którym po otrzymaniu licencjatu z nauk technicznych (prosze zwrócić uwagę na samo założenie – „licencjat z nauk

    technicznych”), dalsza ścieżka rozwoju może iść w kilku kierunkach:
    – kontunuowania rozwoju w dziedzinie nauk technicznych,
    – wyboru skróconego kursu magisterskiego na kierunkach technicznych, a następnie możliwość uzupełnienia go dodatkową specjalizacją z

    przedsiębiorczości,
    – zrezygnowanie ze studiów technicznych i uzyskanie tytułu magisterskiego z zarządzania technologią, ewentualnie z dodatkowym, rocznym kursem z

    przedsiębiorczości,
    – uzyskanie tytułu łącznego, po skończeniu normalnych, dwuletnich studiów magisterskich na kierunku technicznym oraz skróconego, rocznego kursu

    magisterskiego w dziedzinie przedsiębiorczości lub po połączeniu studiów magisterskich z MBA.

    Myślę, że przytoczony model jest możliwy do przełożenia na wiele dziedzin i dyscyplin, i jest bardzo adekwatny nie tylko dla naszego przypadku. W mojej ocenie, właśnie w takim kierunku powinno iść zapewnienie elastyczności kształcenie na polskich uniwersytetach. Właśnie w ten sposób można nadrobić lukę w „świadomości kandydata”.

    Bartosz Julkowski

    Odpowiedz
    1. Krzysztof Leja

      Nawiasem mówiąc sytuacja się zmieniła wraz z upowszechnieniem systemu bolońskiego studiów trójstopniowych. Rok w skali pięcioletniej to nie to samo co rok w skali trzy lub 3,5 letniej. Szkoda, że nie możemy powrócić do naszego wariantu Y.
      KL

      Odpowiedz
  6. Anonim

    To jak ludzie się zmieniają, dojrzewają i ukierunkowują w trakcie studiów jest fenomenalne. Widzę po sobie i swoich znajomych jak daleką drogę przeszliśmy przez 5 lat studiów. Wybierając się na studia, a wcześniej wybierając przedmioty na maturze pod kontem wyboru kierunku studiów, nie mogłam przecież spróbować różnych zawodów czy kierunków to skąd miałam wiedzieć czego chcę i co będzie dla mnie dobre. Ostatecznie wybrałam skrajne kierunki jak filologia polska, matematyka stosowana, zarządzanie. I tylko dzięki intuicji bardziej doświadczonych ode mnie dobrze trafiłam. Skończyłam nasz wydział i wiem, że nie mogłam lepiej trafić, ale miałam w tym dużo szczęścia.
    Pierwszy, ogólny rok studiów pozwoliłby spróbować młodym ludziom tego co ich czeka i wybrać na podstawie bardziej konkretnych przesłanek niż tylko intuicja. Pewnie, że nie da się spróbować wszystkiego, ale można przynajmniej albo aż w jakimś zakresie. Myślę, że pozwoliłoby to uniknąć wielu życiowych rozczarowań.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Ania Rynkowska

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code
     
 

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>