Kształcić zgodnie z potrzebami anachronicznej gospodarki?

Prof. Janusz Czapiński, znany psycholog, dzisiaj w radio TOK FM stwierdził, że polska gospodarka jest na tyle anachroniczna, że nie jest w stanie wchłonąć absolwentów wyższych uczelni. To bardzo bolesna teza dla gospodarki.  Co więcej biznes (ex definitione (?) konkurencyjny?) broni status quo, zamiast ewoluować w kierunku gospodarki opartej na wiedzy. Są oczywiście wyjątki, ale jedynie wyjątki.

Zawsze byłem przekonany, że w stwierdzeniu: uczelnie powinny kształcić zgodnie z potrzebami rynku pracy, jest niespójność. Wynika z niego bowiem, że rynek pracy powinien wyznaczać (wpływać na) standardy kształcenia lub, mówiąc językiem 2011 roku, powinien wyznaczać (wpływać na) krajowe ramy kwalifikacji. Dzisiaj po raz pierwszy usłyszałem  mocny sygnał w postaci wypowiedzi prof. Czapińskiego, że moje wątpliwości są zasadne.  Wracam do pytania: jaki sens ma twierdzenie, że uczelnie mają kształcić zgodnie z potrzebami rynku pracy. Kto ma wyznaczać standardy: uczelnia czy otoczenie, czy w ogóle należy je wyznaczać. Uważam, że trzeba poszukiwać trzeciej drogi, cechującej uniwersytet społecznie odpowiedzialny, tj. służący otoczeniu (określenie zapożyczone od Ansoffa). Przedstawicielom otoczenia w większym stopniu niż obecnie trzeba umożliwić wpływanie na kształt programów studiów, strategii uczelni, z zastrzeżeniem, że celem uczelni jest nauczyć studentów, jak się uczyć a nie nauczyć konkretnych umiejętności, chyba, że mówimy o wyższych szkołach zawodowych, które również pełnią ważną rolę na rynku usług edukacyjnych. A zatem kształcić na potrzeby gospodarki opartej na wiedzy czy gospodarki opartej na węglu. Rzecz w tym, że GOW≠GOW

 

Jeden komentarz nt. „Kształcić zgodnie z potrzebami anachronicznej gospodarki?

  1. Anonim

    Zgadzam się z Krzysztofem Leją. Nie traktuję natomiast szacownego profesora Janusza Czapińskiego jako eksperta w tych sprawach. Bo on zna się na wszystkim. Powiedział, co wiedział. Co z tego wynika? Jesli przyjmiemy, że gospodarka jest anachroniczna, to kto ma ją zmienić? Politycy? Bóg Ojciec? Profesorowie?
    Gospodarka nie jest tak anchroniczna jak się wydaje. Uczelnie nie są tak mądre/głupie jak się wydaje. Problem polega na tym (m.in.), że nie potrafimy przewidzieć przyszłych potrzeb rynku pracy i nie potrafimy sensownie sterować ofertą edukacyjną uczelni.
    Kształcenie dla potrzeb GOW, innowacyjnej gospodarki itp. niejako na wyrost też nie ma większego sensu. Prowadzić może do frustracji i marnotrawstwa publicznych środków.
    Rzecz nie jest prosta, i nawet znany psycholog powinien nieco zastanowić się zanim cos powie.
    Piotr Dominiak

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code
     
 

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>