Nowelizacja ustawy – lekarstwo czy placebo

Mój kolega, fizyk, stwierdził niedawno, że skoro polskiej nauki nie stać na prowadzenie badań na poziomie światowym, z uwagi na żenująco niski poziom finansowania budżetowego i pozabudżetowego, warto skoncentrować się na dobrej dydaktyce.

Ale jak to uczynić, skoro:
·         Po pierwsze – uczelnie publiczne wydają co prawda ok. 80% przychodów (w większości publicznych) na działalność dydaktyczną, lecz ocena jakości prowadzonych zajęć dydaktycznych ma znaczenie drugorzędne dla każdego z pracowników naukowo-dydaktycznych, gdyż liczy się głównie ich dorobek naukowy.
·         Po drugie – średnia liczba studentów przypadających na nauczyciela akademickiego w roku 1990 wynosiła 6 a obecnie jest trzykrotnie większa, co powoduje, że o relacjach mistrz-uczeń możemy zapomnieć.
·         Po trzecie – na niektórych kierunkach studiów powszechna jest wieloetatowość, co dodatkowo ogranicza możliwości przywrócenia relacji mistrz-uczeń a często powoduje również konflikt interesów.                    
 
Zmiany, które (najprawdopodobniej) czekają uczelnie w wyniku nowelizacji ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym być może będą skutecznym lekarstwem na zaprzestanie bezprzedmiotowej dyskusji o tym, czy ważniejsza jest nauka czy dydaktyka, gdyż:
·         Po pierwsze zmienią się proporcje finansowania nauki i dydaktyki. Myślę tu o Krajowych Naukowych Ośrodkach Wiodących (KNOW), które otrzymają dodatkowe, znaczące środki na działalność. Rzecz w tym, że w jednym obszarze wiedzy i kształcenia wyłaniane w drodze konkursu będą tylko trzy takie ośrodki. Pytanie: czy dowartościowanie najlepszych odbędzie się kosztem pozostałych?
·         Po drugie, w najbliższych 10 latach zmniejszy się liczba studentów, szacunkowo o 25%. Pytanie, czy uczelnie, te poza ośrodkami KNOW, rozwiną w szerszym stopniu niż obecnie różne formy kształcenia przez całe życie, postawią na internacjonalizację kształcenia, gdyż nie będzie ich stać na rozwój badań – czy będą czekały na mannę z nieba.
·         Po trzecie, zatrudnienie na dodatkowym etacie będzie wymagało zgody rektora. Polityka władz uczelni państwowych w tym zakresie może zdecydować o być albo nie być wielu prywatnych szkół wyższych.
 
Jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach (w tym wypadku w interpretacjach ustawy, przepisach wykonawczych i codzienności uczelnianej), ale mam wrażenie, że jak mawiają fizycy, ‘woda osiągnęła…kąt prosty’ i czas na zmiany.
Tylko czy proponowane zmiany to lekarstwo czy jedynie placebo.
 
 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code
     
 

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>