Idzie student do Urzędu

Określenie ‚Pan na Urzędzie’ jest, jak sądzę, obce studentom. Dla wyjaśnienia, chodzi o osobę, która z definicji ma władzę=przewagę nad petentem (z pewnością ten dla Urzędnika nie jest klientem, gdyż Urzędnik nie sprzedaje pietruszki, lecz jest ‚Panem na Urzędzie’). A co dopiero, gdy petentem jest student, co prawda za chwilę absolwent naszego Wydziału z tytułem zawodowym magistra inżyniera. Jakie ma to znaczenie dla ‚Pana na urzędzie’, który wydaje decyzje? Co prawda nie są to decyzje wpływające na losy świata, a jedynie na ‘losy’ dyplomanta, który będzie mógł, lub nie, przeprowadzić badania ankietowe i być może, przy okazji zaoferować nieodpłatną diagnozę władzom urzędu, która zostanie wykorzystana lub wyrzucona do kosza.

Dla ścisłości, mówimy o urzędzie administracji publicznej, którego wszyscy pracownicy, ów Pan również, są finansowani z naszych podatków.
 
Dwa urzędy, oba, rzut beretem od naszej Uczelni, i dwie diametralne reakcje.
 
Urząd No 1 – odpowiedź po miesiącu oczekiwania: u nas wszystko jest ok., ankietę muszę zaakceptować, pracownicy napiszą, że jest źle, mimo, że wszystko jest w porządku. A poza tym, po co te badania przeprowadzać. Pismo od Dziekana – nie jest mi potrzebne. Badania w oparciu o ankietę publikowaną w Harvard Busienss Review Polska dostosowaną do warunków polskich – a skąd student może znać warunki polskie, przecież nie pracował w Urzędzie. Proszę porozmawiać z Panią X, okazało się – bardzo sympatyczną osobą, tyle, że decyzja należy do ‚Pana na Urzędzie’.
 
Urząd No 2 – odpowiedź po kilku godzinach. Proszę bardzo, nie ma problemu. Znajdziemy termin, aby się spotkać i porozmawiać o szczegółach badań, ale nie widzę przeszkód, aby je przeprowadzić.
 
Zastanawiam, że czy oba urzędy znajdują się w tym samym, Naszym kraju? A może w jednym urzędzie pracują menedżerowie publiczni a w drugim ‚Panowie na urzędzie’…
 

 

Jeden komentarz nt. „Idzie student do Urzędu

  1. WMM

    Niestety takich paradoksów jest w tym kraju więcej. A co do studentów to w UJ często żaretem mówi się, że Uniwersytet funkcjonowałby lepiej… gdyby nie studenci.
    Z drugiej strony od wielu lat zauważam nasilające się zjawosko – „mi się należy” – i studencii niestety żądają coraz częściej więcej, niż im sie powinno należeć. Co gorsza dotyczy to najczęściej tych, którzy nie tytlko niewiele wiedż, ale również nie chcą się nauczyć.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code