Czy uczelnie muszą ze sobą konkurować tak jak biznes?

 

W ubiegłym tygodniu mieliśmy bardzo ciekawe wydarzenie wydziałowe: debatę o przyszłości edukacji zorganizowana przez naszą Radę Konsultacyjną, a pretekstem do debaty było przyznanie naszym studiom MBA akredytacji AMBA http://www.mbaworld.com/ Wyróżnienie niezwykłe: doceniające pracę organizatorów, kształt programu, opinie absolwentów. W Polsce tylko pięć programów studiów MBA posiada taką akredytację – w Polsce północnej – jedyne.

Dyskutanci próbowali odpowiedzieć na proste pytanie: jak kształcić? P. Henryka Bochniarz – jedna z panelistek – zadawała pytanie o kształt przyszłych uczelni w świecie, gdzie np. najszybciej rozwijająca się korporacja taksówkarska globu – Uber nie ma ani jednej taksówki, Alibaba – największy sprzedawca na świecie nie nie ma ani jednego magazynu – jak kształcić studentów tak zorganizowanego rynku?

Kształcić elity, czy kształcić elitarnie? To pytanie zadał Robert Krool Prezes zarządu Fundacji Lifeskills.

O ciasnym gorsecie uregulowań ministerialnych dotyczących programów, powoływania nowych kierunków mówiła z kolei Dziekan naszego wydziału dr hab. Julita Wasilczuk. Więcej o spotkaniu http://zie.pg.edu.pl/-/uczelnie-musza-konkurowac-tak-jak-biznes?redirect=http%3A%2F%2Fzie.pg.edu.pl%2Fstrona-glowna%3Fp_p_id%3D101_INSTANCE_kwiCSJ3sA5Fx%26p_p_lifecycle%3D0%26p_p_state%3Dnormal%26p_p_mode%3Dview%26p_p_col_id%3Dcolumn-1%26p_p_col_count%3D1

A tak wyglądał okolicznościowy tort TortAMBA_mba_maly

Dyskusja była niezwykle ciekawa, ale konkluzji raczej nie przyniosła, raczej kolejne pytania wątpliwości wygenerowała. Tradycyjne formy kształcenia przestają się sprawdzać. Mamy zresztą wrażenie, że współcześnie wiedza przegrywa z umiejętnościami. Przedsiębiorcy narzekają, że absolwenci studiów nie są przygotowani do pracy, studenci narzekają, że mało praktyki, za dużo tzw „teorii” [ zarzut co najmniej dziwny na uczelni wyższej – w szkole zawodowej byłby trafiony], pracownicy narzekają, że obniżają poziom zajęć. Mam wrażenie, że niektórzy przedsiębiorcy oczekują po uczelniach takiej produkcji gotowych, przygotowanych do użycia potraw – wystarczy podgrzać i będą gotowe do spożycia. Ale tak ani elit, ani kreatywnych, odważnych, podejmujących wyzwania uczestników rynku się nie „wyprodukuje”…

Na czym miałaby polegać konkurencja uczelni między sobą? Oferowanie tańszych, lepszych form kształcenia? Ale co to znaczy lepszych? Bardziej dostosowanych do aktualnych potrzeb rynku, czy takich, które umożliwią w przyszłości absolwentom odnalezienie się w przyszłej rzeczywistości – o której pojęcia nie mamy, jaka będzie. Czy kilkanaście  lat temu przyszłoby komuś do głowy, że największy „zasób” danych i generator jakim jest Facebook  sam nie będzie  wytwarzał żadnych danych, a największa korporacja taksówkowa nie musi posiadać ani jednego pojazdu?

3 komentarzy nt. „Czy uczelnie muszą ze sobą konkurować tak jak biznes?

  1. doog

    Ma Pani rację. Pod warunkiem że się zgodzimy, że czynnikiem kształtującym takie cechy osobowe jak odwaga, kreatywność i skłonność do podejmowania wyzwań jest gruntowna znajomość encyklopedii i możliwość recytowania z pamięci faktów, regułek i definicji. Ja myślę że twórcy Ubera, Apple czy Facebooka ww. cech nauczyli się w bibliotece. Wyczytali w książce jak być kreatywnym i odważnym. Albo na wykładzie ktoś im powiedział ;)
    Przepraszam za ironiczny ton, ale deprecjonowanie szkół tzw. zawodowych przez akademików uważających że szkoła zawodowa to „uczelnia gorszego sortu”, niepełnowartościowa (bo niby nie kształcąca elit) jakoś nie pozwala na poważną polemikę. A potem wypuszczamy po 50 tys pedagogów teoretyków czy znawców teorii zarządzania i wmawiamy im że są elitą bo mają mgr tego czy innego uniwersytetu. Być może warto wprowadzić wykłady z kreatywności albo zamówić te książki z których uczyli się twórcy Ubera czy Facebooka? Na pewno się wtedy dorobimy polskich ich polskich odpowiedników? A być może warto przemyśleć czy dobrze rozumiemy co to jest wyższe wykształcenie tzw. zawodowe?

    Odpowiedz
    1. Ewa Małgorzata Hope Autor wpisu

      Myślę – i jak pokazuje historia uczelni – począwszy od Akademii platońskiej, Liceum Arystotelesa, czynnikami kształtującymi takie cechy jak kreatywność [to raczej postawa], umiejętność podejmowania trafnych decyzji nigdy nie była efektem znajomości encyklopedii – tym bardziej na uczelniach wyższych. Nie ma nic deprecjonującego w szkolnictwie zawodowym – Szwajcaria stoi szkolnictwem zawodowym – szczególnie stopnia średniego – i ma się znakomicie. Na uniwersytetach i w szkolnictwie zawodowym inaczej są rozłożone akcenty: to pierwsze kładzie nacisk na wiedzę – szczególnie na II stopniu , to drugie na umiejętności, ale w obu ważna jest wiedza i umiejętności. Są znakomite uczelnie kształcące pedagogów – w Polsce też, a twórca Facebooka – Mark Zuckenberg jest absolwentem Harvardu – i myśle, że nie było to bez wpływu na jego późniejszą karierę… Problemem polskiego szkolnictwa wyższego jest kompletnie nieprawdziwa teza lansowana przez polityków, że na uczelni może kształcić się każdy.

      Odpowiedz
  2. bez podpisu

    AMBA jako system akredytacji odchodzi od lamusa.
    W mojej opinii jest całkowicie niedostosowana do polskich realiów edukacji executives.
    Prestiżową akredytacją jest EPAS.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code
     
 

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>