Edukować? Po co?

Edukacja zawsze odgrywała pierwszoplanową rolę w rozwoju społeczeństw. [ patrz nasz komiks http://www.zie.pg.gda.pl/dlaczegostudianawzie]  Gromadzenie wiedzy, jej przekazywanie, rozwijanie – to właściwie klasyczna działalność ludzkości, stanowiąca fundament nie tylko jej rozwoju, ale i istnienia. Nasza wiedza o świecie nie jest nam przekazywana poprzez geny,  nasze zachowania w społeczeństwie nie są kwestią instynktu, lecz są zachowaniami racjonalnymi. Wiedza, przez wszystkie tysiaclecia istnienia cywilizacji odgrywała pierszoplanową role, a sposoby jej przekazywania  uznawao zawsze za bardzo ważne . Szkoły, róznego rodzaju stopniowalność szkół, dostępność szkól, metody weryfikacji wiedzy jej adeptów, sposoby zdobywania kolejnych stopni „wtajemniczenia”.   Przez setki lat ten model funkcjonował prawie bezproblemowo: szkoły – specjalne, dedykowane przekazywaniu wiedzy miejsca, nauczyciele, uczniowie.   I coś na początku XXI wieku zaczęło się psuć.  Uczniowie zaczęli kontestować szkoły, niektórzy nauczyciele zaczęli  zajmować się zgoła czymś innym w szkole niż edukacja – prowadzeniem własnych badań naukowych. Czy coś w tym dziwnego ? Tak, ponieważ model  nauczyciel – uczeń,  nauczyciel jako mistrz, uczeń jako adept, uczelnia jako miejsce edukowania  - to wszystko zaczyna powoli tracić na znaczeniu.

    Zapytałam moją młodą koleżanke wydziałową, która jest aktualnie w USA na stypendium – p. Wolszczak –Derlacz, co ją najbardziej zaskoczyło na  tamtejszych uczelniach . Odpowiedziała, że … niewielka waga przywiązywana do  edukowania , szczególnie na I stopniu studiów. Pracownicy zajęci są  prowadzeniem badań naukowych, , publikowaniem wyników tych badań.  

   Mój przyjaciel holenderski- profesor na uczelni holenderskiej od wielu lat, jest w posiadaniu bardzo uzdolnionej córki, która wzorem swoich rówieśników – tych z Polski też – zdecydowała się na  studiowanie drugiego kierunku na uczelni cieszącej się renomą, acz w bratnim, nieodległym kraju. Oburzenie mojego przyjaciela nie miało granic, ponieważ okazało się, że  za niebagatelne pieniądze [ w wielu krajach studia są płatne – to informacja dla naszych studentów] dziecko ma trzy –cztery  godziny zajęć tygodniowo. Reszta – to tzw praca własna.  Jemu to nie mieściło się w głowie. A gdzie ćwiczenia, wykłady, seminaria?!. Zresztą, sam na swojej uczelni zderzył się  boleśnie z nowym zjawiskiem, a mianowicie: kompletnym brakiem zainteresowania studentów wszelkimi, poza kursowymi działaniami.  Zapraszanie gości na zajęcia,  organizowanie poza zajęciami dodatkowych  spotkań z ciekawymi ludźmi, nowe formy zajęć – to kompletnie studentów nie interesuje!. Nie można na przykład  uprzedzać studentów, że kolejne zajęcia kursowe poprowadzi  zaproszony gość – czy to  z zagranicy, czy z rodzimego przemysłu, ponieważ… studenci wtedy nie przyjdą  wiedząc, ze prezentowana wiedza  nie będzie  wchodziła w zakres obowiązkowego materiału egzaminacyjnego.

U nas jest bardzo podobnie.  Czy to godzina 13, czy 18 – frekwencja jest znikoma, ponieważ … pora nieodpowiednia.  Dlaczego teraz te dodatkowe zajęcia nie spotykają się z uznaniem studentów?

Dlaczego student na zajęciach potrafi skomentować prowadzącego „pan/pani nie ma racji” – choć w życiu niczego nie przeczytał w tzw temacie, nie potrafi racjonalnie uargumentować dlaczego nauczyciel nie ma racji.

    Prawdopodobnie jesteśmy świadkami nie chwilowej fanaberii młodzieży czy niedowładu intelektualnego władz nakazujących pracownikom uczelni  prowadzenie buchalterii naukowej – przeliczaniu punktów za publikacje, lecz diametralnej zmiany – zmiany paradygmatu edukacyjnego.  

Kilkusetletnia tradycja uczelniana z tradycyjnym podziałem na nauczających i uczących się, na mistrz-mentor i uczeń,  tradycja nakazująca solidną weryfikację zaabsorbowanej wiedzy – w postaci egzaminów, prac dyplomowych odchodzi w przeszłość…

   Dziś – z racji Internetu – wszyscy mają teoretycznie dostęp do wszelkiej wiedzy. Każdy może sam, indywidualnie, wybiórczo poszukiwać interesującego go obszaru „eksplorować” go. To, że nie ma w ręku żadnego narzędzia, które pozwoli mu oddzielić ziarno od plew nie ma znaczenia. A co jest tym ziarnem? Nie ma mistrzów, za radą których uznano by, że to właśnie jest ziarnem, a to plewą. Weryfikacja, czy falsyfikacja pozyskiwanych informacji jest raczej przypadkowa. Ale zbiór przypadkowych informacji  nie jest jeszcze wiedzą…,  E-learning – ta  tak propagowana forma edukowania na uczelniach sprzyja temu procesowi, ponieważ  w takiej formie zajęć ważne jest tylko przekazywanie informacji. O kształtowaniu postaw,  budowaniu etosu jakiegokolwiek zawodu, rozbudzaniu zainteresowań raczej  w takiej formie nie ma miejsca, tym bardziej na tworzenie relacji mistrz- uczeń,  czyli tego  czegoś, co stanowiło trzon relacji uczelnianych, co było gwarancją kontynuacji pewnej formacji myślowej i jednocześnie gwarancją rzetelności naukowej.

A młodzi nauczyciele akademiccy  – już wdrożeni do nowego systemu – zbierają punkty za publikacje, starają się o granty, kalkulują, czy bardziej opłaca się napisać dwa krótsze artykuły po angielsku niż jeden dłuższy po polsku i .

Na moje usprawiedliwienie w kwestii powyższego wpisu  - koniec roku nastraja zawsze refleksyjnie,  stąd pewnie taki  tekst mi wyszedł…

Wszystkim czytelnikom i komentatorom naszych blogów życzę wytrwałości w kontynuowaniu tych czynności,  ciekawego kolejnego roku i jak najmniej rozczarowań we wszystkich sferach życia.

 

4 komentarzy nt. „Edukować? Po co?

  1. Anonim

    hmm … niech zgadnę – profesor z Holandii również zajmuje się uczeniem o zarządzaniu, public relations etc… to nic dziwnego, że nie może znaleźć chętnych. Strata czasu, która i tak nic cennego w życiu nie przyniesie. Nikt kto ma trochę oleju w głowie nie traci czasu na uczenie się tych pseudonaukowch dyrdymałów po których nie ma pracy. Zostają ci, którzy nie dostali się na normalne kierunki, albo studiują bo dla papierka.

    Pozdrawiam
    Michał piekarski

    Odpowiedz
    1. Anonim

      Wzmiankowany profesor żadnej z wymienionych przez Pana dziedzin nie uprawia – nie zgadł Pan. Proponuję przeczytać prognozę dotycząca rynku pracy w Polsce w 2020 roku – właśnie się ukazała. Wedle niej, to właśnie specjaliści zarządzania i public relations będą najbardziej poszukiwanymi na rynku pracy.
      Ewa Hope.

      Odpowiedz
      1. Anonim

        To, co mnie najbardziej zaskoczyło w kilku prognozach dotyczących zatrudnienia, to właśnie przewidywany nadal wysoki popyt na specjalistów od zarządzania, marketingu, PR itp. Te prognozy robione były przez różne zespoły stosujące odmienne metody, dla różnych obszarów. Mimo to, ich zbieżność jest spora. Wbrew oczekiwaniom nie należy się spodziewać wielkiego boomu na pracę dla inżynierów (poza IT), o przedstawicielach nauk ścisłych nie wspominając. Miejsc pracy będzie dużo dla sprzedawców, transportowców – generalnie TAM, GDZIE WYŻSZE WYKSZTAŁCENIE NIE JEST POTRZEBNE.
        W gruncie rzeczy to nie jest pesymistyczne.
        Nie ma na razie przesłanek, by przewidywać reindustrializację Europy. Zresztą w przemyśle wydajność pracy rośnie wciąż na tyle szybko (dużo szybciej niż w usługach), że sektor ten bez trudu pokryje zapotrzebowanie rynkowe. Inżynierowie będą potrzebni, ale nie w ilościach, o których mówiono jeszcze niedawno. Natomiast usługi, jako pracochłonne, będą potrzebowały relatywnie więcej pracowników.
        A co, do przydatności w życiu różnych nauk i pseudonauk. Polscy pracodawcy skarżą się przede wszystkim na braki tzw. miękkich kompetencji u kandydatów do pracy. Można to określić pseudonauką. Nie zmieni to jednak faktu, że bez nich o pracę trudno, a będzie jeszcze trudniej. Tu zresztą mniej chodzi o wiedzę/naukę, bardziej o umiejętności, których gdzieś, kiedyś trzeba się nauczyć. Nie sądzę, by można było je nabyć przez internet lub w systemie uczenia się na odległość.
        Piotr Dominiak

        Odpowiedz
  2. Anonim

    Pani Doktor,
    Trzy lata temu na zajeciach z etyki biznesu nie bylo miejsc w prawie kazdej grupie.

    pozdrawiam
    Marta Podolska

    Odpowiedz

Odpowiedz na „AnonimAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code
     
 

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>