Trawa

Mecz, deszcz, dach, trawa – to w ostatnim dniu najgorętsze słowa. Nie oglądam żadnych zawodów sportowych w TV, nie potrafię ekscytować się zawodami sportowymi popijając herbatkę na własnej kanapie w domu. No, może na żywo, na stadionie,  jakieś emocje udzieliłyby się  – ale nigdy nie sprawdzałam.

Do łez rozśmieszyła mnie dzisiejsza gorąca wiadomość z poranka. Otóż popijając poranną kawę usłyszałam w radio, że zespól ekspertów dokładnie sprawdzi stan trawy na stadionie. No nie,   eksperci pochylą się z troską nad źdźbłami trawy [ jakie to ładne słowo „źdźbło” – nie do wymówienia przez obcokrajowców]. Nie udało się do tej pory zebrać zespołu ekspertów, którzy byliby w stanie – profesjonalnie – pochylić się nad sensem  powołania/funkcjonowania gimnazjów, nad masowością/elitarnością studiów wyższych, nad budowaniem/likwidowaniem parkingów w centrach miast, nad budowaniem lub nie wieżowców w miastach na zasadzie  – gdzie wolny skrawek ziemi, nad problemem, czy zakrywać czy odkrywać w miastach rzeczki, potoczki, jeziorka. Nie, to nie są ważne problemy dla obywateli, rodziców, mieszkańców. Problem number one jest jakość, stan, wysokość, gęstość. mokrość murawy na stadionie i problem, czy i dlaczego dach się nie otworzył nad wzmiankowaną murawą. Premier, dziennikarze, wszystkie media – tylko o tym. Poziom szaleństwa w narodzie niebezpiecznie rośnie….

 

 

 

6 komentarzy nt. „Trawa

  1. Wojciech Drapiński

    Ma Pani zupełną rację ale … nie do końca jest to problem błahy.
    Wykołowano 50 tyś. ludzi, ktoś jechał 200-300 km, ktoś inny leciał z Anglii. Bilety do najtańszych nie należały. Jak zwykle odbywa się odbijanie piłeczki kto jest winny.
    Jeden powie, że wszystko się odbyło zgodnie z regulaminem, drugi że to nie on podjął decyzję itd., a szary obywatel dostanie po tył….
    Mam ostatnio odczucie, że jednostka w świecie coraz większych korporacji coraz mniej się liczy, jest tylko targetem, który ma przynieść kasę. Do grona tych wielkich można śmiało dołączyć takie organizacje jak FIFA, UEFA, PZPN.

    Odpowiedz
    1. Wojciech Drapiński

      Aaaa… no i jeszcze spory uszczerbek wizerunkowy Polski.
      Pojawiły się w sieci nowe serie Polish Jokes np. „Czemu w Polsce nie jeżdżą kabrioletami ? Bo Polacy nie mogą rozgryźć jak złożyć dach”.

      Odpowiedz
      1. Anonim

        Nie do końca jest to problem błahy…. ale ,bynajmniej, nie o dobro kibiców tu chodzi. Milionowe kontrakty piłkarzy, mecze ligowy,bajońskie kwoty reklamodawców, prawa do transmisji TV, terminy, ustalenia, umowy. Jednym słowem kwoty ktore wielu z nas nie mieszczą się w głowie. Dlatego właśnie eksperci muszą pochylyc się nad każdym źbełkiem trawy, żeby weliminować potenacjalne zakwestionowanie wyniku, roszczenia i odszkodowania. Wielkie korporacje, wielkie pieniądze, a ty szary obywatelu siedź i ciesz się igrzyskami, jutro kolejny dzień zmagań …

        Odpowiedz
        1. Anonim

          Panie Wojtku, ma Pan rację, ale dla mnie ważniejszą „rysą wizerunkową” jest to, że w Polsce jest najniższy poziom czytelnictwa w Europie, że jesteśmy jednym z nielicznych krajów, w których nie refunduje się skutecznego/drogiego leku na stwardnienie rozsiane – a robi to nawet Rumunia i Hiszpania ogarnięta kryzysem, że nie rozwija się w Polsce geriatrii, a najstarsi obywatele naszego kraju pozbawieni są domowej rehabilitacji – bo się nie należy….
          Rysą wizerunkową jest dla mnie skandaliczne zachowania prokuratur – z wrzeszczańską na czele i dramatyczny poziom polskiego dziennikarstwa – vide wczorajszy artykuł w internetowej Gazecie o laureacie nagrody Nobla z ekonomii, który przyjął dziennikarza ubrany w pielesze…
          Ewa Hope.

          Odpowiedz
          1. Wojciech Drapiński

            Pani Ewo dla mnie też sprawa trawy pod względem ważności jest daleeeekooooo, daleko.
            Chociaż byłem wściekły, bo ostatecznie meczu nie obejrzałem (wizyta z dzieckiem w szpitalu).
            Jest to tylko jeden z kolejnych przykładów jak traktuje się (my traktujemy ?) jednostki.
            Najstarsi obywatele ? Do piachu – przykład (mi bliski) niedawny, ponad osiemdziesięcioletni człowiek na wózku inwalidzkim oczekujący sześć godzin w izbie przyjęć. Żaden szpital nie chce przyjąć.
            Na co komu problemy …
            Marni dziennikarze, prokuratorzy? To my (szkoły, uczelnie) ich przecież „wypuszczamy”.
            To my im dajemy glejt do pracy na wysokich stanowiskach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code
     
 

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>