Tak daleko, tak blisko…

classid="clsid:38481807-CA0E-42D2-BF39-B33AF135CC4D" id=ieooui>

   Po raz kolejny odwiedziłam jedno z moich ulubionych miejsc w Europie – Holandię. Kraj malutki – 2 godz. jazdy pociągiem wszerz, 3 godz. wzdłuż, niedaleko nas – 11 godz. jazdy samochodem albo 1godz 15 min lotu . Kraj bliski geograficznie, dla mnie też ze względu na przyjaciół, którzy tam mieszkają. Za każdym razem odkrywam w nim nowe, fascynujące zjawiska ,  które ku mojemu ubolewaniu – w ogóle nie występują w Polsce.

 W trakcie mojego ostatniego pobytu odbywała się  w jednym z miast holenderskich – Nijmegen,  ciekawa impreza, która jest organizowana nieprzerwanie od 92 lat –  wyjąwszy trzyletnią przerwę  w czasie II wojny. Impreza ta polega na tym, że zgłaszają się ochotnicy  skłonni przejść  określoną ilość kilometrów. Marsze trwają cztery dni , dystanse są różne – i 20 i 40 km dziennie, wszyscy stratują  z tego samego punktu  w mieście. Idą parami, pojedynczo, idą rodzinami, całymi firmami czy jako przedstawiciele zawodów – np. policjanci, wojskowi rożnych jednostek, poprzebierani dziwacznie, albo w strojach ich jednoczących, Idą na przekór chorobie, żeby sobie coś udowodnić, bo tak wypada, bo się założyli z rodziną, ze dadzą rade, albo dlatego, ze lubią chodzić. Ostatniego dnia jest wielka feta, chodzący przechodzą przez miasto, witani przez władze, obdarowywani przez dosłownie wszystkich mieszkańców niesamowitą ilością kwiatów – a szczególnie gladiolami, które z latami stały się symbolem tego marszu – przy ogłuszających dźwiękach zespołów muzycznych, orkiestr, chórów, czy w ostateczności spontanicznie organizowanych chóralnych śpiewach oglądających. Impreza olbrzymia, przez cztery dni  miasto zamienia się w jeden wielki festyn, dyskotekę i jarmark,  z nocnymi pokazami ogni sztucznych i całodobowym piciem piwa.

   W czym rzecz? Z pewnością nie w samej imprezie – podobne  imprezy prawdopodobnie odbywają się też i w Polsce –ale w jej przygotowaniu, reakcji uczestników. Nijmegen liczy sobie 160 tys. mieszkańców, a w marszach uczestniczyło w tym roku 43 tysiące ludzi  z całego świata. I rzecz nie w tym, że uczestnicy muszą gdzieś spać, coś jeść, że trzeba przeorganizować ruch  w całym mieście i  okolicznych miejscowościach. Mnie zachwycił sposób myślenia urzędników municypalnych i ich dalekowzroczność.

Jeśli 160 tys ludzi jest na ulicach, i w trakcie dopingowania chodzących pije olbrzymie ilości piwa, tańczy, to można przewidzieć, że niektóre procesy fizjologiczne będą u nich przebiegać trochę inaczej niż wtedy, kiedy by tego nie robili. W mieście pojawiło się więc mnóstwo przenośnych toalet – nawet w wersji bardzo uproszczonej dla mężczyzn , a   w rezultacie żaden z wypielęgnowanych ogródków przydomowych, skwerów publicznych  nie doznał najmniejszego uszczerbku. Jeśli naród przez całą noc i pół dnia baluje i pije, to oczywiście też więcej konsumuje,  pojawi się więc większa ilość śmieci. I to też  przewidzieli urzędnicy. W mieście porozstawiano nieprzeliczoną ilość metalowych stelaży z umieszczonymi na nich wielkimi workami na śmieci -  a wszystko to  w jarzeniowym, różowym kolorze- czyli nie do przeoczenia. Niby proste i logiczne te udogodnienia. A u nas? Na czas wielkiego remontu Al.Grunwaldzkiej we Wrzeszczu , zmieniając komunikację tramwajową, przenosząc i kumulując przystanki, czy któryś z urzędników zadbał o to, a by  miejscu, gdzie tysiące ludzi codziennie będzie wsiadać i wysiadać  z autobusów postawić choćby jedną toaletę, zwiększyć ilość koszy na śmieci? Czy można się więc dziwić, że ponieważ o to nie zadbano, okoliczne kamienice, klatki schodowe, podwórka przekształciły się bardzo szybko w miejskie szambo? Czy można się dziwić mieszkańcom, ze szlag ich trafia- spotęgowany jeszcze przez obserwację dość dziwacznej koncepcji przeprowadzania robót  - najpierw wylewa się asfalt, a potem go skuwa, aby zrobić krawężniki czy kanały burzowe.

Niby oba kraje niedaleko, niby narody podobne, a w myśleniu urzędników i dbaniu o przestrzeń społeczną – lata świetlne nas dzielą..

Zapraszam wszystkich moich czytelników do dzielenia się powakacyjnymi  uwagami o innowacjach światowych, które nie wiedzieć czemu jeszcze nie zagościły w Polsce –  a tak bardzo uprościłyby nam życie. 

Ja też jadę zbierać dalsze doświadczenia, do zobaczenia więc we wrześniu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code
     
 

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>