Propozycja przyszłej struktury PG

Szanowni Państwo,

Poniżej załączam prezentację, którą kolegium rektorskie przedstawiło dziekanom na spotkaniu 26 lipca. Zawiera ona propozycję przyszłej (w perspektywie 2020 roku) struktury wydziałowej PG.

Jest to PROPOZYCJA, która będzie przedmiotem dyskusji. Nie są przesądzone dyscypliny przypisane poszczególnym wydziałom, nazwy wydziałów i kolegiów.

Decyzje w kwestii struktury poprzedzone zostaną „inwentaryzacją” potencjałów naukowych (kadrowych i aparaturowych) w ramach poszczególnych dyscyplin (wg klasyfikacji OECD, która będzie zapisana w nowej ustawie). Nastąpi to po wakacjach.

Skierujemy też do wszystkich nauczycieli akademickich PG pytania dotyczące ich preferencji wyboru ścieżek karier na uczelni: dydaktycznej lub badawczej.

Zamieszczam oryginalną prezentację po to, by uciąć rozmaite plotki krążące po uczelni.

Dodatkowo link do informacji, jakie dyscypliny wg klasyfikacji OECD są obecnie uprawiane na poszczególnych wydziałach PG

Piotr Dominiak

prezentacja

http://www1.zie.pg.gda.pl/blogi/dominikana/wp-content/uploads/sites/3/2017/07/Dyscypliny-na-PG-wg-klasyfikacji-OECD.docx

5 komentarzy nt. „Propozycja przyszłej struktury PG

  1. Anonim

    Krytykowałem wpis z 2 lipca, bo był według mnie niejasny i nie pokazywał celu. Nie jestem znawcą, ale projekt przedstawiony w prezentacji wydaje mi się spójny i logiczny. Olbrzymia i głęboka zmiana o charakterze fundamentalnym, ale trzeba pamiętać, że otoczenie i realia zmieniły się nie mniej fundamentalnie przez ostatnie 20 lat. Trzeba się do nich dostosować.

    Odpowiedz
  2. Piotr Grudowski

    Uważam, że propozycja zarysowana w prezentacji jest ciekawa i na pewno nowatorska. Jest też to propozycja o charakterze fundamentalnym. Takiej radykalnej zmiany w przebudowie systemu zarządzania uczelnią nie było dotąd chyba w historii PG a może i w skali kraju. Pytań nasuwa się bardzo dużo, tak jak zapewne każdemu pracownikowi, który się z tym zapoznał. Ale myślę, że na pytania i dyskusje będzie jeswzcze czas. Moje wczesniejsze uwagi pozostawiam jako aktualne z podkreśleniem roli odpowiednio zaplanowanego i rzetelnie przeprowadzonego etapu konsultacji, włączając w nie wszystkie grupy pracowników. Skoro jest decyzja to nie ma co oczywiście pytać i dyskutowac czy? tylko jak? najskuteczniej wdrożyć ten słuszny wg mnie plan prowdzący do osiągnięcia jej zasadniczych celów. Celów stojących przed PG jako całością a nie luźną konfederacją wyemancypowanych wydziałów. Wszyscy wiemy, że opór przed zmianą jest w tej sytuacji nieunikniony (argumentów przeciw, zwłaszcza teraz można przedstawić multum). I tu największe wg mnie zadanie przez władzami – być konsekwentnymi a jednocześnie nie lekceważyć opinii szeregowego pracownika. Będę w miarę moich możliwości wspierał to przedsięwzięcie bo podoba mi się jego rozmach i odwaga.
    P. Grudowski

    Odpowiedz
  3. Anonim

    A czy ktokolwiek policzył:

    – ile czasu pracownicy PG zmarnują na tę zmianę? Głupia zmiana domeny z pg.gda.pl na pg.edu.pl spowodowała, że każdy pracownik stracił co najmniej kilka godzin. A cóż dopiero taka rewolucja…
    – ile działających zespołów zostanie rozbitych i ile potrwa budowa nowych?
    – jak wygląda krótko- i długoterminowa proporcja korzyści do strat?

    Odpowiedz
  4. Piotr Dominiak Autor wpisu

    Efektywnie działających zespołów jest na PG zdecydowanie za mało i nikt nie ma zamiaru ich rozbijać.
    Nie dostrzegamy praktycznie żadnych korzyści z utrzymywania dotychczasowej struktury. W ostatnim czasie i w perspektywie zapowiadanych zmian będziemy ponosić same straty, jeśli nic się nie zmieni.
    „Marnowanie” czasu na zmiany? Cóż, nie ma nic za darmo. Nie wiem czym Pan/Pani się zajmujecie więc trudno mi ocenić ile czasu marnujecie dziś bez zmian. Może należycie do wąskiego grona tych, którzy osiągają znakomite wyniki badawcze i żadna struktura Wam nie przeszkadza. Jeśli tak, gratuluję. Niektórym jednak przeszkadza. A przede wszystkim nie pozwala nam, jako całej uczelni, na wyraźny awans na akademickiej mapie Polski.
    PD
    PS. To na pewno z braku czasu „zapomniało się” podpisać imieniem i nazwiskiem.

    Odpowiedz
  5. Tomasz Boiński

    Szanowny Panie, nie chcąc wchodzić w dyskusję nad zasadnością zmian (nie mam w tej kwestii żadnych kompetencji ani wiedzy). Nie da się ukryć, że nowy układ kategorii wymusi pewne zmiany tak, by podział na wydziały nadal miał sens. Jednak miałbym kilka pytań/uwag.

    Nie da się ukryć, że do tej pory ścieżka dydaktyczna była na uczelni całkowicie ignorowana, a jej rola wręcz zaniżana. Zapowiedzi Rektora również nie brzmiały tutaj optymistycznie. Dość stanowcze stanowisko Rektora z pewnością nie pomogło całej sprawie, zwłaszcza, że dramatycznie zmienia ono oczekiwania stawiane przed pracownikami. Obawiam się, że stwierdzenie, że osoba, która na czas nie osiąga habilitacji, w wielu przypadkach jest zbyt dużym uproszczeniem, a część pracowników jest zaangażowana na rzecz Uczelni, niekoniecznie przy działaniach stricte naukowych.

    Pomysł utworzenia wydziału inżynierskiego niejako łagodzi wcześniej podane stanowisko. Daje on pewną możliwość dalszej pracy na stanowiskach dydaktycznych. I tu nazywa się pytanie czy taka ścieżka kariery będzie nadal traktowana jako zło konieczne? Czy przewidywane są jakiekolwiek możliwości samorozwoju w obrębie dydaktyki? Zrozumiałe jest, że z wielu względów nauka jest na pierwszym miejscu (chociażby finansowego). Dydaktyka jest jednak wg mnie konieczna by nauka dobrze się rozwijała, chociażby po to, by zapewnić dobrze wykształconych kandydatów na doktorantów. Nie oszukujmy się, samymi „ciekawymi projektami”, przynajmniej na części kierunków, nikogo do pozostania na uczelni nie zachęcimy (student I-II roku informatyki zarabia tyle, jak nie więcej, co asystent, pensja adiunkta jest dla nich dostępna zaraz po studiach). Pytanie więc czy pracownicy dydaktyczni będą mieli jakiekolwiek możliwości rozwoju. Nie mówię tutaj o generowaniu większej liczby stanowisk niż wykładowca/starszy wykładowca. Jednak możliwość zasiadania w znaczących gremiach na uczelni czy wręcz możliwość objęcia stanowiska dziekana czy prodziekana zapewne przyciągnęłaby dobrych dydaktyków i pozwoliła się realizować tym, którzy z różnych względów nie są w stanie wyjść ponad stopień doktora a posiadają np. duże zdolności organizacyjne.

    Zastanawia mnie też dostęp do studentów II stopnia dla pracowników wydziału inżynierskiego. Zgodnie ze wcześniejszymi zapowiedziami pracownicy wydziału inżynierskiego będą realizowali dydaktykę na tymże wydziale. Pracownicy wydziałów badawczych będą realizowali dydaktykę na tychże i w razie potrzeby na wydziale inżynierskim. A co z działaniem w drugą stronę? W szczególności możliwością oferowania tematów prac magisterskich przez pracowników wydziału inżynierskiego. Chodzi o sytuację, gdzie osoba realizuje badania ale z jakiś powodów nie „wyrobi się” w czasie (z różnych względów, wypadki się zdarzają, pomijając kwestie osobiste w naszej katedrze nagle, z dnia na dzień musieliśmy znaleźć zastępstwo dla 2 etatów, rozwiązanie sytuacji brakujących osób, zatrudnienie nowych, pozbycie się przedmiotów itp. zajęła ponad rok). Wiele takich osób jest w stanie zakończyć habilitację w ciągu kolejnych kilku lat o ile ma możliwość współpracy ze studentami na poziomie magisterskim. Bez nich, przy zwiększonym nakładzie dydaktycznym, w praktyce nie ma możliwości zakończenia badań.

    Podsumowując tę część mojej wypowiedzi uważam że proponowana struktura ma sens. Jest też szansą na uporządkowanie zasad awansu i ścieżek kariery na Uczelni. Pytanie więc czy próba takiego uporządkowania rzeczywiście zostanie podjęta? Od samej zmiany struktury nie będziemy mieli lepszych wyników. Bez zmian po stronie dydaktyki powstanie de facto „kolonia karna”, co może doprowadzić do dramatycznego spadku poziomu nauczania na I stopniu, co spowoduje obniżenie jakości kandydatów na stopień II i III. A to oni docelowo powinni zastąpić obecnych pracowników naukowych i dydaktycznych.

    Nawiązując też do czasu niezbędnego na zmiany. Uporządkowanie procedur, wymagań i oczekiwań będzie też trwało. Należy się też zastanowić co z osobami w okresie przejściowym – tutaj będzie najwięcej „ofiar”. Część z nas, w kadencji poprzednich władz, zaangażowała się w różne zadania nienaukowe a potrzebne Uczelni. Czy to była strata czasu? Odpowiedź na to pytanie często zmieniła się diametralnie po ostatnich wyborach. Część znalazła się w dość trudnej sytuacji. Pytanie ile rzeczy nadal byłoby w powijakach, gdyby standardowi pracownicy nie zaangażowali się w rozwiązanie pewnych problemów. Z własnego przykładu podam repozytorium instytucjonalne – sama analiza problemu, przygotowanie koncepcji, prototypu, zarządzeń zajęło lata. W końcu, kilka lat po innych uczelniach mamy pierwszą wersję systemu, który można nazwać repozytorium uczelnianym. Czy takie działanie było niepotrzebne? Moim zdaniem nie. Jednakże zabrało część czasu niezbędnego na realizację habilitacji.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code
     
 

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>