Koniec złudzeń

Nie jestem zwierzęciem politycznym. Nie należałem nigdy do żadnej partii. Nie sądziłem,że za mojego życia będę świadkiem czegoś takiego jak wystąpienia PRL-owskiego prokuratora Piotrowicza jako obrońca praworządności demokratycznego państwa. Pewnie uzyskał rozgrzeszenie od ojca dyrektora i  Kaczyńskiego. Casus „profesor” Pawłowicz zostawiam poza nawiasem jakiegokolwiek standardu.Brak rozumu nie podlega rozgrzeszeniu.

To co się dzieje w parlamencie przypomina nie tylko czasy PRL, ale także czasy powstawania reżimów totalitarnych w wielu innych krajach.

Pamiętam oplutego Gomułkę przemawiającego w Sali Kongresowej w marcu 1968 roku. Czy różnił się od Kaczyńskiego  z nocy 18/19 lipca 2017?

Czy społeczność akademicka PG może być obojętna wobec tego, co się dzieje?

Pamiętacie „Niemców” Kruczkowskiego?

 

 

16 komentarzy nt. „Koniec złudzeń

  1. Krzysztof Zięba

    Czekałem na Twoje słowa, Piotrze! To jest egzamin z przyzwoitości dla nas wszystkich. Nie można już dłużej udawać, że to, co się dzieje, to normalna sytuacja w demokratycznym państwie prawa. To, kim jesteśmy, zobowiązuje nas do tego, żeby reagować. Zawód profesora niezmiennie od dekad cieszy się wysokim zaufaniem i szacunkiem. Czas pokazać, że na to zaufanie zasługujemy.

    Odpowiedz
  2. Ewa Hope

    Najwyższy czas, aby społeczność akademicka przestała milczeć! Parę osób ogarniętych szaleństwem realizowania partykularnych interesów demoluje to, co wspólnie budowaliśmy tyle lat…Senaty uczelni powinny gremialnie protestować – co jeszcze musimy usłyszeć – bo łże elity, kanalie, mordy już się osłuchały, spłynęło to po nas jak deszcz.
    EWA Hope.

    Odpowiedz
  3. Anonim

    Panie Piotrze, Panie Leszku. Jestem wykładowcą, członkiem społeczności akademickiej, pracownikiem naukowym, badaczem. Moje stanowisko jest odmienne niż stanowisko Panów. Władze wydziału nie mogę wypowiadać się w moim imieniu. Nie widzę zagrożenia dla trojpodzialu władzy. Jest on w pełni respektowane. Obecna władza została wybrana w demokratycznych wyborach. Widzę, że jej poglądy są dalekie od poglądów Panów. Na tym polega demokracja. Muszą to Panowie zaakceptować. Nie mogą Panowie oczekiwać iż demokracja, będzie polegała tylko na tym, iż władzę będą sprawowały tylko te osoby których poglądy są zgodne z Panów poglądami.

    Tak, obecna ustawa zmienia sposób wyboru sędziów. W tym kontekście Panowie piszą o reżimie totalitarnym. Ja, jak pracownik naukowy mam obowiązek powiedzieć „sprawdzam”. I sprawdziłem. Proponowany sposób wybierania sędziów sądu najwyższego ma głębokie zakorzenienie w tradycjach wielu państwa demokratycznych, gdzie to właśnie politycy wybierają skład sądu najwyższego lub jego odpowiednika. Taką sytuację mamy w Niemczech, Włoszech, Hiszpanii, Austrii, Dani, Holandii, Szwecji, Włoszech, Czechach. Nie mogą więc Panowie uznać wprowadzanej w Polsce zmiany jako zmiany w kierunku Państwa totalitarnego, chyba, że wcześniej wymienione Państwa również uznamy jako takie, które w kierunku totalitaryzmu dążą.

    Tak, pamiętam czasy PRL. Nie, to co dzisiaj się dzieje teraz w naszym Państwie, w żaden sposób nie przypomina czasów PRL. W zasadzie jest zaprzeczeniem i PRLu i państwa totalitarnego. Demokracja i wolność słowa kwitnie. Ludzie mający inne poglądy niż władza wychodzą na ulice, manifestują, dzielą się swoimi poglądami w prasie, telewizji i na swoich blogach. Nikt ich nie pałuje, nie zamyka w więzieniu, nie internuje za ich poglądy. Ludzie o poglądach odmiennych niż rząd znajdują się we władzach uczelni, wydziału, władzach spółek. Jest to możliwe, bo mamy demokrację, nie PRL, nie totalitaryzm.

    Polskie sądy są niewydolne. Nie działają tak jak powinny. Wykonując te same działania, nie spodziewajmy się innych rezultatów. Sądy w Polsce wymagają głębokiej reformy. Trzebe je zmienić. Zmiana musi być bardzo głęboka. Poprzedni rząd nic nie zrobił w tym kierunku.

    Pani Piotrze, Panie Leszku, widzieliśmy jak sądy wykańczały polską gospodarkę. Znamy przypadek spółki Optimus, gdzie najpierw zawiódł aparat fiskalny, a potem sądowniczy, który nie był gwarantem sprawiedliwości w tej sprawie. To oczywiście tylko jeden z wielu przykładów.

    Mam nadzieję, że zauważają Panowi sędziów kradnących książki, pendrive, sedziów przekupnych, sędziów takich jak sędzia Milewski – usłużnych, będących na każde zawołanie rządów PO/PSL. Liczę, że widzą Panowie sędziów angażujących się w politykę tak jak sędzia Łączewski. To nie jest niezależność sądów. Widzą Panowie korupcję w Sądzie Najwyższym. Widzą Panowie patologiczną i nie służącą sprawiedliwości komitywę Sędziowie – Adwokaci podczas nielegalnej reprywatyzacji w stolicy.

    Nie, ja nie będę bronił takich sądów i takich sędziów. Chcę zmian. Obecna patologia sądów jest głęboko zakorzeniona w prawny charakterze obecnego funkcjonowania „nadzwyczajnej kasy ludzi”, jak nazwali się sami sędziowe. Nie są oni zdolni do samo oczyszczenia. Nie ponoszą oni żadnej odpowiedzialności. Realna odpowiedzialność dyscyplinarna nie istnieje wśród sędziów. W ramach trójpodziału władzy obecnie tyko władza sądownicza nie ponosi żadanych konsekwencji swoch patologicznych działań. Wymaga to zmiany. Chcę tej zmiany.

    PS.

    Panie Piotrze, słowa Pana Kaczyńskiego nie powinny paść w polskim parlamencie ( tak przy okazji czy naprawdę tak trudno jest Panu dodać przez nazwiskiem Kaczyński słowo „Pan”?) . Żałuję jednak, że również nie napiętnował Pan tych którzy wcześniej deptali godność Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, teraz powołują się na jego autorytet, który wcześniej opluwali.

    Podobnie uwagi odnośnie Pani Pawłowicz. Panie Piotrze, Pani Krystyna Pawłowicz ma stanowisko Profesora nadzwyczajnego, a tytuł naukowy dr hab. Podobne stanowisko piastował Pan, czy Pan Profesor Leszek Balcerowicz. Branie przez Pana w cudzysłów jej nazwiska, czy argumenty odnośnie braku rozumu to już argumenty „ad personam”, które wykraczają poza ramy merytorycznej dysputy.

    Odpowiedz
    1. Anonim

      Drogi Panie Anonimie,
      Ma Pan prawo do własnego zdania.Pana przykłady są wyrwane z kontekstów. My nie mamy zakorzenionej demokracji, czego najlepszym przykładem jest brak powszechnego potępienia nie tylko dla meritum zmian, ale przede wszystkim dla sposobu ich przeprowadzenia. Jeśli pamięta Pan historię (choćby ze szkoły) to zasada „cel uświęca środki” nie zapisała się dotąd pozytywnie w dziejach.
      Nasza sytuacja różni się od dojrzałych demokracji także tym, że tam państwem nie rządzi zaślepiony żądzą zemsty wariat, wspomagany przez innego wariata stojącego de facto na czele armii. Wybór w demokratycznych wyborach nie daje władzy absolutnej. Dobrze by było o tym pamiętać.
      Zacznę dodawać słowo „pan” przed nazwiskiem Kaczyńskiego, jak tylko on zacznie się do nas zwracać: Panie i Panowie Mordy Zdradzieckie.
      Różnica pomiędzy profesorem nadzwyczajnym Pawłowicz i profesorem nadzwyczajnym Balcerowiczem jest drobna. Dotyczy zaledwie 2 rzeczy: rozumu i kultury. rgumenty ad personam? A gdzie Pan ostatnio widział „ramy merytorycznej dysputy”? Chodzi Panu o te wyznaczone przez Piotrowicza i Kuchcińskiego?
      Piotr Dominiak

      Odpowiedz
  4. Krzysztof Zięba

    Szanowny Panie Anonimie,
    Moglibyśmy spierać się o nasze poglądy. Pod jednym wszakże warunkiem: że będziemy obaj mieć odwagę podpisać się pod naszymi poglądami.

    Odpowiedz
  5. Piotr Dominiak Autor wpisu

    Odpowiadając Anonimowi pominąłem istotny argument. W krajach, których przykłady podaje Anonim, sędziowie choć są powoływani przez polityków, ale są NIEUSUWALNI. Taki drobiazg.
    Piotr Dominiak

    Odpowiedz
  6. Anonim

    Panie Piotrze, Panie Krzysztofie.

    Przykłady które podałem nie są wyrwane z kontekstu. Są on reprezentatywnymi przykładami patologii toczących polski wymiar sprawiedliwości. Można je mnożyć.

    Nasz merytoryczny dialog musi się zacząć od próby obiektywnego ocenienia stanu polskiego sądownictwa. Moją ocenę w pigułce przedstawiłem. Jest ona wysoce negatywna. Jeżeli Panowie oceniają pozytywnie jakość działań sądów w latach 1989 – 2016, to powinniśmy spróbować zbliżyć się w tych ocenach. Inaczej będziemy tkwili, już na samym początku, w wiecznej opozycji co konieczności zmian lub braku takiej konieczności. Być może tu jest geneza naszych rozbieżnych poglądów?

    Tutaj rodzi się więc pytanie – czy dostrzegają Panowie patologię w sądach i konieczność zmian? Czy raczej akceptują Panowie obecny stan rzeczy?

    Pewna forma zgody co do negatywnej oceny stanu sądownictwa, generuje konieczność kontynuowania dialogu na temat zmian, jakie powinny być wprowadzone. Implikuje to konieczność wprowadzenia zmian w polskich sądach. Zostawiając stan obecny, nie możemy oczekiwać odmiennych rezultatów.

    Obecnie wprowadzane ustawy takie zmiany wprowadzają. Jeżeli Panowie dostrzegają potrzebę zmian, to przejdźmy do konstruktywnej krytyki. Jakie zmiany Panowie proponują, aby usunąć istniejące patologie? Jeśli nie obecna forma ustaw to jaka?

    Wracając do kultury osobistej i maili które są wysyłane na poczcie pracowniczej WZiE. Osoby protestujące przeciwko zmianom, przypisują sobie szczególną rolę i szczególną odpowiedzialność oraz konieczność wskazywania właściwych ścieżek. Ten obowiązek nie może być traktowany wybiórczo. Czy ta odpowiedzialności nie oznacza przypadkiem, że to właśnie my – Panowie i ja powinniśmy mówić właśnie ”Pan Kaczyński”. To samo dotyczy profesor Pawłowicz. Czy Pan lub ja mamy szczególne prawo dotyczące oceny jej rozumu? Jej rozum został w ramach kryteriów naukowych oceniony. Przyznano jej tytuł dr hab. Oceny dokonała podobna grupa osób która oceniała Pan i mój poziom naukowy. Przytacza Pan przykład Piotrowicza i Kuchcińskiego. Ocenia Pan negatywnie ich poziom dysputy. Proszę więc nie zniżać się do tego poziomu, tylko pokazać ten właściwy. Zgodzi się Pan spełnić tą prośbę?

    Pani Piotrze, brak usuwalności sędziów uważam za patologię. Nieusuwalności jest gwarantem bezkarności. Bezkarność motywuje do bylejakości i rodzi patologię. Byle jacy sędziowie muszą być usuwani. Czyż my jako środowisko naukowe nie usuwamy osób biernych, nie rozwijających się naukowo? Czy nasze przedłużeni kontraktu nie jest zależne od pozytywnej oceny naszego profesjonalizmu? Czy nie uczymy naszych studentów elastyczności na rynku pracy i tego, że nigdy nie będą oni przykuci do jednego stołka? Dlatego w pełni akceptują zmiany wprowadzane przez ustawę w zakresie odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów. Czarne owca muszą być niezwłocznie wydalane z zawodu.

    Politycy poprzedniego rządu chcieli mnie dorżnąć, jako część watahy, miałem wymrzeć jak dinozaur (tak o mnie mówił Pan Minister Sikorski), Władysław Bartoszewski mówił do mnie per „bydło”. Pracowałem za 6 000 PLN, jak złodziej, albo idiota (tak oceniła mnie Pani Minister Bieńkowska), potem na prowincji wiązałem ledwo koniec z końcem za 10 000 PLN, jak narzekała sędzia sądu najwyższego. Przykłady mogę mnożyć. Nie upoważnia mnie to jednak to podobne zachowania wobec innych. Jak pracownik Wydziału Zarządzanie i Ekonomii Politechniki Gdańskiej, sam na siebie nakładam obowiązek podnoszenia standardów, a nie równania w dół. Czy Panów mogę również o to prosić? Ubolewam jednak, że Panowie nie reagowali, gdy opisywane zdarzenia miały miejsce.

    Panie Krzysztofie nie mogę się podpisać pod tym postem. Tak boję się, konsekwencji, chociaż moich poglądów się nie wstydzę. Słuszność argumentów nie jest zależna od podpisu. Dlatego też w procesie oceniania (również prac naukowych) wprowadza się anonimowość. Pozwala to oddzielić ocenę argumentów od sympatii czy antypatii do danej osoby.

    Zapewne zauważył Pan, że w wysyłanych dzisiaj mailach do pracowników, że aktywna jest tylko strona protestująca przeciw zmianą – mimo, że liczebnie jest w mniejszości. Druga strona milczy. Może powodem jest to, że relacja przełożony – podwładny to wymusza. Władze Dziekańskie i Pan Piotr jako Prorektor prezentując swoje poglądy, w sposób dość autorytarny dość skutecznie stłamsili poglądy przeciwne. Jednocześni to Państwo oceniają nas – pracowników naukowych i decydują o naszym być albo nie być w świecie nauki. Może warto popełnić refleksję, dlaczego tak liczne grono milczy?

    Powtórzę jeszcze raz – nie mamy w Polsce dyktatury. Wolność kwitnie. Pani Nelly Daszkiewicz właśnie opisał na poczcie wydziałowej swoje wrażenie z udziału w protestach w Warszawie. Bezpiecznie tam pojechała i wróciła. Mogła wypowiedzieć swoje poglądy. To jest demokracja. Nie przyrównujmy naszego państwa do państwa totalitarnego, tylko dlatego, że nie zgadzamy się przeprowadzaną reformą sądów. W ten sposób obrażamy i deprecjonujemy zasługi i działania tych którzy w czasach PRL byli mordowani, pałowani i internowani przez zbrodniczy system totalitarny. Wiem, że osoby które teraz były w Warszawie nie pojadą jednocześnie na protesty na wschód – do Rosji, czy jeszcze dalej np. do Chin. Tam przeciwnicy polityczni są zabijani i giną w niewyjaśnionych okolicznościach. U nas opozycja bryluje na salonach, w telewizji, po protestach idzie na whisky lub kawę i wsiada do samochodów ze skórzaną tapicerkę – to nie jest system totalitarny, to jest demokracja.

    Odpowiedz
  7. Piotr Dominiak Autor wpisu

    Mamy JESZCZE demokrację, bo nikt nie aresztował Nelly i nie posłał do współczesnej Berezy. To oczywiście szczęście nasze bezmierne. Mimo tej demokracji nie ma Pan/Pani nawet tej odrobiny odwagi cywilnej, by rozmawiać z nami pod własnym nazwiskiem.
    Co do meritum: naiwność kontra naiwność. Pan sądzi, że polityczny nadzór nad sądami zapobieże przypadkom nadużyć. Ja uważam, że nie ma systemu, który nas przed marginesem nadużyć ochroni. Wolę jednak system (nie idealny), który pozwala sądom kontrolować polityków, niż odwrotnie. Trzeba zrozumieć co jest istotą demokracji. Jeśli nie zna Pan/Pani „Niemców”, „Ucieczki od wolności” Fromma, prac, które cytuję w „Wielkiej degeneracji”, to zachęcam do lektury.
    I jeszcze raz – apeluję o otwartość. Zarzuca Pan/Pani mnie i moim kolegom zdominowanie dyskusji, narzucanie naszych stanowisk, to proszę się im przeciwstawić z otwartą przyłbicą. Słaba jest Pana/Pani wiara w przytaczane argumenty, skoro kryje się Pan/Pani ze swoim nazwiskiem?
    Piotr Dominiak
    PS. Co do formy „Pan” – Pan/Pani nie ma oporu zwracając się do mnie per „Panie Piotrze”, jak domokrążny sprzedawca dywanów. Nie sądzę byśmy byli w tak zażyłych relacjach, by upoważniałoby to Pana/Panią do zwracania się do mnie w ten sposób. Żeby było jasne – nie kupuję dywanów od domokrążnych sprzedawców.

    Odpowiedz
  8. Anonim

    Szanowni Państwo,
    \”Anonim\” nie ma odwagi pisać pod swoim nazwiskiem, a my mamy?! Przecież jest demokracja. Niepojęte tchórzostwo, przecież \”Anonim\” reprezentuje poglądy i popiera działania obecnej władzy. Więc – dlaczego nie ma odwagi dać jej swojego nazwiska? Nie rozumiem.
    Hanna G. Adamkiewicz

    Odpowiedz
  9. Krzysztof Zięba

    Szanowny Anonimie,

    Z zasady nie dyskutuję z anonimowymi dyskutantami. Tym razem odpowiem. Zrobię wyjątek – niech potwierdzi regułę.
    Pisze Pan: „Panie Krzysztofie nie mogę się podpisać pod tym postem. Tak boję się, konsekwencji, chociaż moich poglądów się nie wstydzę. Słuszność argumentów nie jest zależna od podpisu. Dlatego też w procesie oceniania (również prac naukowych) wprowadza się anonimowość. Pozwala to oddzielić ocenę argumentów od sympatii czy antypatii do danej osoby.”

    Otóż myli się Pan. Może się Pan podpisać. Nie robi Pan tego, bo jest Pan tchórzem. Niepotrzebnie. Proszę się nie bać. Z Pańskimi poglądami będzie Pan pupilkiem dzisiejszej władzy. Jeśli podpisywanie jako takie jest niebezpieczne, to jest ono niebezpieczne dla tych, którzy mieli odwagę podpisać sprzeciw przeciwko temu, co dzieje się w naszym kraju. To oni są… (tu mógłbym napisać wszystkie epitety, które płyną pod adresem takich ludzi, ale daruję sobie, bo się brzydzę takich określeń).

    „Double blind review” nie ma nic wspólnego z tym, o czym Pan pisze. Bo czy naprawdę sadzi Pan, że jeśli jest Pan osobą X, to ocenię Pana postępowanie inaczej, niż gdyby był Pan osobą Y?!

    Jakie ma Pan podstawy, by twierdzić, że przytoczone przez Pana przykłady są reprezentatywne? Żadne.
    Chce Pan oceniać polskie sądownictwo? OK, jakie są mierniki? Pańskie wyczucie?
    Jak proponowane zmiany mają usprawnić działanie sadów? W żaden sposób!
    Można by tak bez końca. Jak na naukowca, ma Pan niezwykle mało naukowe podejście do poruszanego zagadnienia.

    Pisze Pan: „Wracając do kultury osobistej i maili które są wysyłane na poczcie pracowniczej WZiE. Osoby protestujące przeciwko zmianom, przypisują sobie szczególną rolę i szczególną odpowiedzialność oraz konieczność wskazywania właściwych ścieżek.”

    Nie, Szanowny Panie! Nam, wszystkim nauczycielom akademickim, przypisuję szczególną rolę. Nie wszyscy, z różnych względów, jej sprostają. Ja osobiście nie będę miał problemu z tym, żeby w październiku spojrzeć w oczy moim studentom. A Pan? Ach, przepraszam… Przecież oni nigdy się nie dowiedzą, że Pan to Pan. No, to faktycznie rozwiązuje sprawę.

    Pisze Pan: „Zapewne zauważył Pan, że w wysyłanych dzisiaj mailach do pracowników, że aktywna jest tylko strona protestująca przeciw zmianą – mimo, że liczebnie jest w mniejszości. Druga strona milczy. Może powodem jest to, że relacja przełożony – podwładny to wymusza. Władze Dziekańskie i Pan Piotr jako Prorektor prezentując swoje poglądy, w sposób dość autorytarny dość skutecznie stłamsili poglądy przeciwne. Jednocześni to Państwo oceniają nas – pracowników naukowych i decydują o naszym być albo nie być w świecie nauki.”

    Powiem wprost, choć może to zabrzmi niegrzecznie: Gdybym miał Pańskie poglądy, to milczałbym ze wstydu! A Pańska sugestia o wymuszaniu czegokolwiek jest zwyczajnie niegodziwa. Dziekan Wasilczuk nie zgodziła się (i muszę przyznać, ze słusznie), by wystąpić we imieniu nas wszystkich. Kto chciał, przemówił. Kto nie, ten nie. Czy kiedykolwiek był Pan szykanowany na naszym Wydziale za swoje poglądy?! Naprawdę, nie sądzę! Dlaczego więc posuwa się Pan do takich insynuacji? Wstyd!

    Pisze Pan: „Powtórzę jeszcze raz – nie mamy w Polsce dyktatury. Wolność kwitnie. Pani Nelly Daszkiewicz właśnie opisał na poczcie wydziałowej swoje wrażenie z udziału w protestach w Warszawie. Bezpiecznie tam pojechała i wróciła. Mogła wypowiedzieć swoje poglądy. To jest demokracja. Nie przyrównujmy naszego państwa do państwa totalitarnego, tylko dlatego, że nie zgadzamy się przeprowadzaną reformą sądów. W ten sposób obrażamy i deprecjonujemy zasługi i działania tych którzy w czasach PRL byli mordowani, pałowani i internowani przez zbrodniczy system totalitarny.”

    Proszę pozwolić sobie powiedzieć: nie od razu Kraków zbudowano. Władza autorytarna jest budowana krok po kroku, dokładnie wedle scenariusza, który jest w Polsce realizowany. Po SN będą prywatne media. Potem być może my – nauczyciele akademiccy, o ile ktoś uzna, że będziemy przeszkadzać. Już się na to zanosi. Nie do razu Kraków zbudowano. Napiszę to wprost: ja będę przeszkadzał. Postaram się, by tego Krakowa nie zbudowano. I proszę nie pisać o mordowanych, pałowanych i internowanych. Bo w gronie rządzących jest prok. Piotrowicz, był sędzia Kryże, pan Jasiński et consortes. I wybitny działacz opozycyjny, ten który obalił samodzielnie komunizm. Ten, o którym śpiewają: „13 grudnia spałeś do południa!”. Na pewno wie Pan, o kim piszę. A wśród opozycji jest Pinior (proszę poczytać o jego dokonaniach lub obejrzeć film), jest Frasyniuk, jest Rulewski, którego SBecy skatowali niemal na śmierć. A na widok którego dziś działacze PiS skandowali:”Pajac, pajac!”.

    Teraz, Szanowny Panie Anonimie, idę spać. Bo jutro trzeba wstać i dalej działać, by w pełni zasłużyć na miano „komunisty i złodzieja”. Jak się Pan zbierze na odwagę i zacznie podpisywać, to będę z Panem dyskutował. W przeciwnym razie – nie.

    Odpowiedz
  10. Anonim

    Szanowna Pani Profesor i Panowie Profesorowie. Dziękuję za dotychczasowe komentarze.

    Próbowałem zachęcić Państwa do merytorycznej dyskusji. Wygląda na to, że prawie w ogóle mi się to nie udało. Dziękuję za przyrównanie mnie do domokrążnego sprzedawcy dywanów. Żadna praca nie hańbi. Zostałem też, przez osobę kompletnie mnie nie znającą określony jako (przyszły?) pupilek obecnej władzy. Czy jednak rzetelność naukowa pozwalana na stawianie takich ocen, nie znając danej osoby?

    Prośba do Pana Profesora Krzysztofa Zięby – czy może Pan wytłumaczyć mi do czego służy „Double blind review” i w jakim celu został wprowadzony?

    Tak, Polska jest krajem demokratycznym. Jednak Wydział podmiotem demokratycznym już nie jest. Zasady funkcjonowania Wydziału demokrację wykluczają. Również sposób głosowania na np. Radzie Wydziału nie jest demokratyczny. Jako pracownicy wydziału jesteśmy podzieleni na kategorię z nierównymi wartościami naszych głosów. Doskonale to Państwo wiedzą. Los pracowników, jest uzależniony od decyzji wąskiego grona osób. Ścieżki odwoławcze nie istnieją lub są zamknięte w wąskim gronie osób.

    Pan Profesor Krzysztof Zięba pyta się jak oceniać polskie sądownictwo, jakie są mierniki. Dobre pytanie. Skoro ich w tej chwili nie ma, to czy ma Pan podstawy, aby stwierdzić, że polskie sądownictwo ma się dobrze? Czy ma Pan w takim razie sposób, aby pokazać, że nowa ustawa pogorszy działanie polskiego sądownictwa? Dlaczego obecnie takie mierniki nie funkcjonują? Czy może powodem jest to, że sądy nie chcą być obiektywnie oceniane?

    Moje ocena sądownictwa wynika z wnikliwej obserwacji otoczenia. Podałem konkretne przykłady patologii. Można je mnożyć. Dostrzegają je Państwo?

    Odpowiedz
    1. Ewa Jaroszyńska

      Przekierowana z fb na tę „dyskusję” czytam i przecieram oczy ze zdumienia. Państwo wdają się w spór z anonimem, udającym, że chce merytorycznej dyskusji, a będącym w rzeczywistości trollem, przytaczającym kłamstwa zamiast argumentów. Profesor Bartoszewski nazwał go bydłem? Gdzie? W tej wypowiedzi? „„Są sytuacje, w których milczeć po prostu nie wolno. W kraju za rządów braci Kaczyńskich działo się coraz gorzej. Koszmarna koalicja Prawa i Sprawiedliwości z Samoobroną i Ligą Polskich Rodzin przynosiła skandal za skandalem. Polityczne wiarołomstwo stało się normą. Kolejne obietnice wyborcze Jarosława Kaczyńskiego rozwiewały się w pył. Stało się dla mnie jasne, że jego wizja budowy lepszej Polski, której zaufały miliony Polaków, okazała się jednym wielkim oszustwem. Dlatego też postanowiłem nazwać rzeczy po imieniu i – jak ujął to jeden z przedwojennych satyryków – „przestać uważać bydło za niebydło”.” Bieńkowska i 6 tysięcy? Trzeba wysłuchać nagrania, żeby zobaczyć, o co tam chodzi (przytoczę podsumowanie salonu 24 „Te cytowane wszędzie wyrywki o „6 tysiącach” i „idiotach”, (…), są nieudolnie wyrwanym fragmentem dłuższej wypowiedzi, opisującej nie tyle sytuacje Bieńkowskiej, co konkretnie jakiejś jej znajomej a właściwie wszystkich zatrudnionych na stanowiskach ministerialnych. Chodzi tam o to z grubsza, że
      6 tysięcy dla wiceministra to za mało, i że ta ścieżka kariery kończy się czesto klepaniem biedy, podczas gdy ich koledzy nieministrowie mają tych możliwości zarabiania i kontynuowania karier bardzo dużo. Fragment rozmowy, stanowiący logiczny,właściwy i pełny kontekst do „złodzieja albo idioty” jest całkiem spory – to aż około 10 minut nagrania (31-42 na YT nagraniu dwugodzinnym)”.
      Anonim powtarza oklepane fejki nie zadając sobie trudu sprawdzenia czegokolwiek. Nie chodzi tu o poglądy polityczne. Pracownik naukowy bez umiejętności i chęci pracy ze źródłami, który śmie pisać „Czyż my jako środowisko naukowe nie usuwamy osób biernych, nie rozwijających się naukowo? Czy nasze przedłużeni kontraktu nie jest zależne od pozytywnej oceny naszego profesjonalizmu?” I Państwo zamiast wypunktować tę tanią kłamliwą demagogię, dajecie się w to wciągnąć? Żle się dzieje na naszych uczelniach…

      Odpowiedz
      1. Ewa Lechman

        Pani Ewo. Też uważam, że miejsce anonimów jest w koszu na śmieci. Zawsze to powtarzam. Jednak specyfika blogu jak również całego Internetu jest taka, że wiele osób pozostaje anonimowych mając – jak zakładam, wiele do ukrycia.
        Osobiście nie zgadzam się z ani jednym wpisem owego Anonima, jest przepełniony złymi emocjami, nieprawdą, własną frustracją, i słabością własnego charakteru. Bywa. Niektórzy tacy są. Uważam jednak, że bez względu na to wszystko, obowiązkiem naszym jako nauczycieli akademickich jest zaś przede wszystkim głośnie mówieni, klarowne zajmowanie stanowiska itd. To bardzo ważne. Czy chciała by Pani mieć nauczycieli, którzy nie mają własnego zdania? Wątpię.
        Teraz mamy taki czas, że nie wolno być ‚lekkim”, trzeba zając jasne stanowisko. Osoby, które tego nie robią nigdy nie zyskają powszechnego szacunku w normalnym Państwie.
        Cieszę się również, że tak jasno określiła Pani swoje poglądy! Szacun! Choć mam wrażenie, że dla Pani pokolenia (jak zakładam), groźby o likwidacji niezawisłych sądów są mało przekonujące. Pewnie mało kto z Was tak naprawdę rozumie o co chodzi. Może należe zacząc krzyczeć, że Partia nam odetnie Internet?? Wtedy pewnie każdy zrozumie… .
        Ewa Lechman

        Odpowiedz
        1. Krzysztof Zięba

          Ewo Lechman, Ewa Jaroszyńska, którą mam wielką przyjemność znać osobiście, mogłaby być Twoją mamą. Ostatni akapit jest więc nieco chybiony… :-) A z pozostałymi się zgadzam.

          Odpowiedz
        2. Anonim

          Pani Ewo, być może nie do końca jasno się wyraziłam. Rzecz nie w tym, że anonimy powinny lądować w koszu (powinny, fakt), ale że pracownik naukowy posługuje się falszywkami w swych pokrętnych wypowiedziach, a Państwo piszecie o jego „pogladach”, zamiast go zdyskwalifikować. Szczególnie Państwo powinniście czuwać nad rzetelnością wypowiedzi, a dajecie się wkręcić w prymitywną manipulację. A co do reszty – sądy mają być nie tylko niezależne, ale jeszcze do tego sprawiedliwe. A bez internetu przeżyłam większość życia, da się :). Pozdrawiam.

          Odpowiedz
  11. double blind double dummy anonymus

    Szanowni Państwo, bardzo mi przykro, ale daliście się nabrać jakiemuś rządowemu trollowi. Nie uwierzę, że polski pracownik naukowy byłby zdolny napisać: „aktywna jest tylko strona protestująca przeciw zmianą – mimo, że liczebnie jest w mniejszości”. „Zmianą” zamiast „zmianom”? I jeszcze ten przecinek pomiędzy „mimo” i „że”?! Polski naukowiec nawet na torturach nie zrobiłby czegoś takiego polszczyźnie.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code
     
 

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>