Praktyka bez praktyki

 

Uczestniczę w wielu dyskusjach na temat współpracy pomiędzy uczelniami a pracodawcami. Co ostatni zawsze narzekają, że polskie uniwersytety kształcą „teoretyków”. Sporo w tym prawdy. Programy, szczególnie na pierwszym stopniu studiów są przeładowane teorią. Nie umiemy jeszcze realizować programów studiów zawodowych, jakimi powinny być studia licencjackie i inżynierskie. Jest jednak druga strona medalu.
Jestem właśnie w Rouen. W tutejszej szkole biznesu, wraz z moją zastępczynią dr Magdaleną Popowską, uczestniczymy po raz kolejny w ocenianiu raportów, jakie studenci przygotowują po odbyciu praktyk. Szkoła w Rouen jest od lat w czołówce francuskich szkół biznesu. Jej studenci mają obowiązek odbycia kilkumiesięcznych praktyk zagranicznych. To, czego się nauczyli prezentują przed międzynarodowym jury, składającym się z akademików i przedstawicieli biznesu. To część ich normalnych studiów. Raporty i prezentacje są po angielsku, a w każdej komisji zasiadają reprezentanci 5-6 krajów. Wielkie przedsięwzięcie, na które polskich uczelni długo nie będzie stać. Ale to inny problem.
Profesorowie z Rouen podkreślają, że młodzi ludzie wracający po tych praktykach są nie do poznania. Dojrzalsi, znacznie lepiej rozumiejący firmy i rynki. Nauczeni tego, czego na salach wykładowych nie da się przekazać.
No, właśnie. Nasi przedsiębiorcy dobrze to rozumieją, ale… Wymagają, by praktycznych rzeczy uczyły uczelnie. Jeśli jednak poprosi się ich, by przyjęli studentów na praktyki, z reguły odmawiają. Preteksty bywają różne. Mniej lub bardziej sensowne, ale typowa odpowiedź brzmi: nie!
Programy naszych studiów wymagają najczęściej 3-4 tygodniowej praktyki. To bardzo mało. W tak krótkim czasie niewiele można się nauczyć. Jednak nawet te krótkie staże w firmach są niesłychanie trudne do realizacji. Niechęć ze strony biznesu jest ogromna: Po co nam praktykanci? Nic nie zrobią pożytecznego, a mogą wynieść tajemnice firmy.
Nie tylko w Rouen, nie tylko we Francji, także w wielu innych krajach praktyki i staże w trakcie studiów są integralną częścią edukacji. U nas traktujemy je po macoszemu, jako zło konieczne. Dla uczelni to uciążliwość, bo ma problem z umieszczeniem studentów w przedsiębiorstwach. Nikt nie sprawdza, czego młodzi ludzie nauczyli się tam pracując. Firmy zaś nie widzą żadnych pożytków z przyjęcia stażysty i niczego od niego nie wymagają, poza tym, by nie zadawał pytań. Nie przeszkadza im to w żądaniu, by uczelnie uczyły praktyki. Chcą „gotowca”, w którego nie będą musiały inwestować.
Ile razy przyjeżdżam do Francji i uczestniczę w tych International Panels, mam poczucie przepaści, jaka dzieli nasze kraje. Nie tylko uczelnie, ale także i biznes. Nasz lęk przed otwarciem się na świat, na konfrontacje z innymi podejściami, z innym doświadczeniem i kulturą jest ogromny. Chcemy się uważać za pępek świata, a naprawdę jesteśmy zaściankiem. Są wyjątki, ale jak zwykle, potwierdzają tylko regułę.

14 komentarzy nt. „Praktyka bez praktyki

  1. Anonim

    „Programy naszych studiów wymagają najczęściej 3-4 tygodniowej praktyki. … Jednak nawet te krótkie staże w firmach są niesłychanie trudne do realizacji.”

    Spotkałem się z opinią, że staże dlatego są trudne do realizacji, że są takie krótkie. Wg moich kolegów pracujących w centrali instytucji finansowej, 3 miesiące to minimum, żeby taki staż był sensowny dla obu stron.

    Ile trwają staże studentów Rouen?

    Błażej

    Odpowiedz
      1. Anonim

        Zgadzam się z Panem.

        W chwili obecnej odbycie praktyk opiera się na znajomościach lub konkursach nagradzanych praktykami czy stażem.

        W Polsce dużym problemem jest krótkowzroczność pracodawców. I ten fakt wpływa również na niechęć przyjmowania nas studentów na praktyki.

        Może i jest między nami a zachodem przepaść, ale widać jednak pewne światełko w tunelu. Większe firmy zaczynają doceniać młodych zdolnych ludzi. Oferują praktyki, staże i darmowe szkolenia. Prowadzą też programy typu „grow with us”. Niestety… Takie programy dostępne są w małych ilościach i dostają się na nie tylko najlepsi. W samym trójmieście powstaje kilka inicjatyw i możliwości „wyjścia poza uczelnię”.

        Mam nadzieję, że pracodawcy będą z czasem coraz bardziej chętni do współpracy. Na to jednak wpływu nie mamy.

        Wg mnie jednak dobrze by było, gdyby uczelnia też wykazała się pewną inicjatywą. Dwa lata temu uczestniczyłem na naszym wydziale w 1 Trójmiejskim Turnieju Negocjacyjnym. Może i „turniej” nie dotyczył wykorzystania dużego zasobu wiedzy, ale dotyczył pewnych przydatnych umiejętności. Jak widać pierwszy był również ostatnim… Brakuje mi na naszym wydziale praktycznych zajęć dotyczących np. rozmów kwalifikacyjnych, sztuki prezentacji i konwersacji. Nie wiem. Może zajęcia tego typu są na studiach drugiego stopnia. Chodzi mi o praktykę do której nie potrzeba współpracy z mało chętnymi firmami, a która jest szczególnie przydatna na profilu dotyczącym zarządzania.

        Jeżeli niektóre osoby, których prezentacje mam okazje oglądać, będą w przyszłości w ten sposób próbowały sprzedać komuś swój pomysł, to kiepsko to widzę. Może i będą miały wiedzę, może pomysł będzie dobry, ale prezentacja i rozmowa sprawi, że będą na straconej pozycji.

        Wiem, że wszystko kosztuje i nie mam pretensji do wydziału. Myślę jednak, że możnaby było się pokusić o jakieś inicjatywy poza Karolami, które opierają się na teoretycznych projektach. Wg mnie wpłynęło by to również pozytywnie na wizerunek naszego wydziału, na którym mi również zależy.

        P.G.

        Odpowiedz
        1. Anonim

          To tak:
          w Trójmieście jest mnóstwo darmowych warsztatów i szkoleń z zakresu rozmów kwalifikacyjnych, sztuki prezentacji i konwersacji, kompetencji miękkich itp – jest tego mnóstwo, jeśli nie potrafisz tego odnaleźć to jak chcesz się, P.G., odnaleźć na rynku pracy?
          Totalnie się z Tobą zgadzam w kwestii że PG w tym o dziwo WZiE totalnie leży jeśli chodzi o warsztaty z zakresu kompetencji miękkich, prezentacji itp, napisałem o dziwo ponieważ WZiE posiada niepowtarzalny zasób – podam jeden przykład pani dr Stankiewicz, które ma bezkonkurencyjne pragmatyczno-jajcarskie podejście do praktycznych aspektów negocjacji czy ogólnie psychologii, ja mógłbym chodzić na zajęcia z panią dr 5 lat codziennie i na pewno każdego dnia zostałbym dosłownie zabity mnie nowym praktycznym przykładem:)
          Ale WZiE nie musi robić takich szkoleń, od tego są organy PG – Biuro Karier o którym każdy słyszał a nikt nie wie co ono robi – i z moich obserwacji Trójmiejskich biur karier uczelni wyższych politechniczne jest totalnie beznadziejne.
          Wracając jednak do głównego wątku – chcę dodać iż rynek pracy wymaga obecnie od absolwentów doświadczenia i to stargetowanego w tym co chcą robić, najlepiej 2 letniego minimum. Ta tendencja jest nowa – teraz praktyka, staż, działalność studencka i wolontariat to za mało, liczy się doświadczenie

          Odpowiedz
          1. Anonim

            Owszem, jest duża przepaść pomiędzy uczelniami polskimi (w tym PG) a zagranicznymi. Zauważyłam to podczas półrocznego stypendium Erasmus w Niemczech. Ale nie zgodzę się, ze nasza uczelnia nie rozwija i nie kształtuje kompentencji miękkich. Organizacji studenckich i kół naukowych jest u nas co nie miara, szczególnie na WZiE. I to jest miejsce na naukę poprzez doświadczenie czy też udział w szkoleniach. Politechnika dofinansowuje również wszelkie wyjazdy na różnego rodzaju konferencje i szkolenia organizowane w całej Polsce. Tylko wielu studentów o tym nie wie, bo się tym nie interesuje. Większość potrafi tylko narzekać, a nie rozejrzy się za możliwościami oferowanymi przez uczelnię. Jak osoba na zarządzaniu nie potrafi znaleźć takich „okazji”, odnaleźć siebie w organizacji/korporacji jaką jest PG, to jak ma skutecznie zarządzać przedsiębiorstwem?

            Natalia Majcher

          2. Anonim

            Gwoli ścisłości: czy praktyki, staże, działalność studencka, wolontariat to nie formy nabywania doświadczenia?
            Ewa Hope.

          3. Anonim

            Moim zdaniem wystarczy poszukać trochę okazji i wykrzesać trochę inicjatywy by znaleźć dobre praktyki. Dwa, że studenci studentom pomagają. Jako studenci zarządzania powinniśmy być przedsiębiorczy, bo jeśli nie my to kto. Skończyły się czasy, że wszystko jest pod nosem, trzeba się trochę postarać. Mówicie, że są potrzebne znajomości. Skoro tak to trzeba je sobie wyrobić. A można to zrobić poprzez uczestnictwo w różnych inicjatywach. Tak jak pisała koleżanka wcześniej są koła naukowe,organizacje wspomagające zdobywanie doświadczeń i umiejętności biznesowych. Zaraz pod ręką są różne sposoby zdobycia ciekawych praktyk poprzez konkurs, koła naukowe, itp. Między innymi jest konkurs YPMP o płatne praktyki na stanowisku project managera http://www.ypmp.pl Naprawdę warto wziąć w nim udział, a niestety śledząc konkurs od kilku lat zgłoszeń od nas z wydziału jest bardzo mało. Serdecznie zachęcam do spróbowania swoich sił! Jeżeli sami się nie zaprezentujecie światu to nie liczcie, że ktoś Was znajdzie.

          4. Anonim

            Pisząc o dużym dystansie pomiędzy podejściem do praktyk u nas i we Francji kierowałem uwagi głównie pod adresem biznesu i pewnej hipokryzji przedsiębiorców, którzy chcieliby dostać gotowego absolwenta z teorią i praktyką umiejącego od razu wszystko. Nie dostrzegają swojej roli w procesie edukacji. Są wyjątki, ale jeśli weźmiemy pod uwagę masowość studiowania w Polsce to luka jest duża.
            Zgadzam się z tymi, którzy piszą, że wiele zależy od inicjatywy samych studentów. Nie ma wątpliwości, że ci którzy czekają na to aby ktoś (w tym PG) przyniósł im na tacy pod nos miejsca na wymarzoną praktykę nie dadzą sobie rady na rynku.
            Nie jest realne, aby przy tej skali kształcenia uczelnia była w stanie znaleźć miejsca w firmach dla wszystkich. Tak nie dzieje się nawet we Francji i w Niemczech.Oczywiście, byłbym ślepy, gdybym nie widział, że można to po stronie uczelni i wydziału lepiej ustawić. Tyle tylko, że dobra praktyka wymaga współpracy 3 stron: szkoły, firmy, studenta. Bierność którejkolwiek z nich sprawia, że całość nie działa dobrze.
            Piotr Dominiak

  2. Anonim

    Wszystkich tych którzy interesują się tematyką Project Managementu zapraszam do udziału w konkursie Young Project Management Program. Nagroda główną są płatne praktyki na stanowisku Asystenta Project Managera.

    Po więcej informacji zapraszam na stronę http://www.ypmp.pl

    Odpowiedz
  3. Anonim

    Zostały już tylko 3 dni zapisów na VII Letnie Praktyki Badawcze ( http://www.praktyki.ibspan.waw.pl ), wakacyjne interdyscyplinarne warsztaty dla studentów i doktorantów, których celem jest wykorzystanie matematycznego sposobu myślenia do rozwiązywania rzeczywistych problemów firm i instytucji.

    Do wzięcia udziału serdecznie zapraszamy osoby mające zainteresowania naukowe z dziedzin takich jak ekonomia, informatyka, matematyka, a także nauk technicznych. Zapewniamy pracę w interdyscyplinarnych grupach projektowych. Dodatkowo podczas praktyk organizowane są wykłady i szkolenia ze sposobów prezentacji, odpowiedniego tworzenia dokumentacji oraz wiele innych. Każdy projekt zakończony jest stworzonym przez grupę raportem dla zleceniodawcy. Więcej o tym jak pracujemy można przeczytać na stronie http://www.praktyki.ibspan.waw.pl/jak-pracujemy . W naszych działaniach wzorujemy się na brytyjskich doświadczeniach industrial mathematics (http://www.maths.edu.pl/PrzykladyZeSwiata).

    Letnie Praktyki Badawcze organizowane są przez: Instytut Badań Systemowych PAN, Centrum Zastosowań Matematyki Instytutu Matematycznego PAN oraz Wyższą Szkołę Informatyki Stosowanej i Zarządzania. Odbywają się w okresie lipiec-wrzesień 2011 r. w Warszawie. Osoby bezpośrednio zaangażowane w przygotowanie i realizację Praktyk to członkowie Centrum Zastosowań Matematyki i Inżynierii Systemów ( http://maths.com.pl/ ).

    Więcej informacji dotyczących Letnich Praktyk Badawczych znajduje się na stronie: http://www.praktyki.ibspan.waw.pl . Jesteśmy również na Facebooku.

    Odpowiedz
  4. Anonim

    Poruszył Pan Dziekan bardzo ważny temat. Sytuacja na rynku pracy świeżo upieczonych absolwentów jest, jaka jest. Sam dyplom, nawet renomowanej uczelni, to zdecydowanie za mało.

    Część z nas wakacje poświęca na ciężką pracę zarobkową, bo w ciągu roku akademickiego z czegoś trzeba żyć. Praktyki robimy w roku adakemickim, często udaje się znaleźć drobnie płatne praktyki w renomowanych firmach. Łączenie nauki i praktyk czasem daje efekt zwiększonej nieobceności na zajęciach. I mam tu na myśli nie standardowe 2 nieobecności, a 4 lub 5. I tutaj jest problem – wykładowcy nie chcą spojrzeć przychylnym okiem, że wiedzę teoretyczną weryfikujemy w praktyce, Wydział również nie jest przychylny do pomocy w postaci „okrojonego” ITS, powiedzmy na 2 przedmioty. Niektórzy powiedzą :”Chcesz pracować, idź na niestacjonarne”. Owszem, zgadzam się. Ale nie mówimy tu o pracy zarobkowej, tylko o praktykach.

    Szanowne Władze Wydziału, Szanowni Wykładowcy – pomagajmy sobie nawzajem. Raczcie spojrzeć na nas bardziej indywidualnie, nie grupowo. Bardziej jak na ludzi z ambicjami, a nie kombinatorów. Naprawdę, są tacy. Szczególnie na starszych latach. My w zamian damy wam ciekawe dyskusje na zajęciach, bardziej „obeznanego” studenta, a w efekcie to, na co wszyscy ciężko pracujemy w toku studiów – pełnowartościowego absolwenta, nie teoretyka, a praktyka.

    Mateusz MSU

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code
     
 

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>