Czy jesteśmy racjonalni?

Napisałem do piątkowego "Dziennika Bałtyckiego"  felieton "Z życia cen?". Jednym z wątków jest taka ciekawostka:

Jak się zachowujemy wobec wzrostu cen?

a) drożeje cukier – lecimy do sklepów i kupujemy workami na zapas;

b) drożeje benzyna – tankujemy nie do pełna (tak deklarowało wielu kierowców przepytywanych przez media).

Cukru kupujemy mniej niż benzyny. Przy rocznym spożyciu 15 kg na głowę, "zarabiamy" rocznie (w 3-osobowej rodzinie) 90-100 zł. "Zarobek" nie jest pewny, bo kupując 45 kg cukru na zapas zakładamy, że przez rok jego cena nie spadnie. Choć fachowcy twierdzą, że właśnie tak się stanie. Ponadto z góry musimy wyłożyć ok. 230 zł.

Jeżeli bak w samochodzie ma 50 litrów, to tankując do pełna (zakładam, że tankujemy miesięcznie 100-150 l) płacę za jedno tankowanie wg obecnych cen 255 zł (miesięcznie (510-765 zł). Jeżeli w ciągu tygodnia cena litra benzyny wzrasta o 10 gr na litrze, to tankując do połowy "tracę" na jednym tankowaniu 2,50 zł, czyli w ciągu miesiąca ok. 20-25 zł . Czyli nie dolewającąc pół baku "starata" jest w granicach 10-12 zł – miesięcznie. To niewiele. Ale i tak tankując na raty tracę, a nie zyskuję jak w przypadku cukru na zapas. Jeżeli uwierzymy pesymistom, że ceny benzyny będą nadal szły w górę (np. do 6 zł) to strategia tankowania na raty nie ma żadnego sensu. Jeśli pominiemy cenę pieniądza w czasie, jak to czynimy przy zakupach cukru i konieczności wyłożenia pieniędzy z góry, powinniśmy zachowywać się tak samo jak w przypadku cen cukru.

Argument, że benzyny nie ma jak przechowywać i dlatego nie kupujemy jej na zapas jest chybiony. Pytanie jest inne: dlaczego benzynę tankujemy na raty, nie wykorzystując nawet pojemności "magazynu" w postaci baku, a cukru nie kupujemy w torebkach po 0,5 kg, tylko przeciwnie – w workach?

To dobry problem do rozważań na zajęciach z mikroekonomii,  z zachowań konsumentów, czy z analiz rynku.

Ale ja czekam na komentarze nie jako nauczyciel ekonomii. Zapraszam do dyskusji na ten temat wszystkich moich czytelników.

Piotr Dominiak 

  

7 komentarzy nt. „Czy jesteśmy racjonalni?

  1. Anonim

    Panie Dziekanie
    Myślę, że chyba trochę wyolbrzymił Pan „straty” tankujących do połowy. Wg mnie (przy Pańskich założeniach) „tracą” oni tylko 5-6 zł miesięcznie, czyli 60-70zł rocznie (mniej, niż podany przez Pana „zarobek” na cukrze).
    Porównałem zmiany cen Pb95 i cukru od 10.12.10 do teraz, paliwo zdrożało o trochę ponad 6%, a cukier o… grubo ponad 80% !
    Poza tym homo economicus nie istnieje… ludzkie działanie nie jest i nie może być w pełni racjonalne, nie można więc oczekiwać identycznych zachowań w dwóch różnych (mimo podobieństw) sprawach.
    Wiesiek Czubek

    Odpowiedz
  2. Anonim

    Czy jesteśmy racjonalni?
    Wydaje mi się, że w normalnych warunkach, takich do których przywykliśmy, podejmujemy racjonalne decyzje. Problem zaczyna się w momencie kiedy warunki stają się niecodzienne. Wtedy, moim zdaniem, należy raczej zapytać jak bardzo podatni jesteśmy na spekulacje? Właśnie tego rodzaju zjawisko obserwujemy teraz.

    Czy ktoś kupował cukier workami kiedy jego cena oscylowała wokół 2,5-3,0 zł/kg i nagle wzrastała o 0,30 zł/kg (10%)? Nie, ale teraz mamy inną sytuację. Od początku roku cena cukru poszybowała niemal o 100% w górę, to już nie są normalne warunki. A dorzucając do tego media siejące panikę i sklepy wprowadzające „ograniczenia” w sprzedaży, nie można oczekiwać racjonalnych zachowań.

    Ludzie przez ostatnie kilka lat przyzwyczaili się, że cena paliwa „raczej wzrasta” i podwyżki rzędu nawet 0,15 zł/l (~3%) nie robią na nich wielkiego wrażenia.
    A temat psychologicznej granicy 5 zł/l został już na tyle przeżuty przez media, że ludzie przywykli do tej sytuacji jeszcze zanim stała się rzeczywistością.
    Z drugiej strony z moich prywatnych obserwacji wynika, że kierowcy na stacjach przy hipermarketach (gdzie paliwo bywa nawet o 0,20-0,30 zł/l tańsze niż u konkurencji) tankują zdecydowanie częściej do pełna. Może właśnie ich powinno się zapytać ile tankują?
    Bo dla nich ta sytuacja, że na tej konkretnej stacji paliwo jest zawsze tańsze, jest normalna i oni zachowują się racjonalnie.

    To tyle moich przemyśleń.

    Michał Janicki

    Odpowiedz
    1. Anonim

      Myślę, że w tego typu przypadkach coraz większą rolę należy przypisać koncepcjom behawioralnym i psychologii rynku. Może my jako nabywcy przyzwyczailiśmy się do podwyżek benzyny natomiast nie jesteśmy przyzwyczajeni do podwyżek cukru. Co do kształtowania się cen takich produktów jak cukier, benzyna itp. to coraz większą rolę odgrywa spekulacja. Kiedyś ceny cukru, ropy itp. zależały mocno od kosztów produkcji i realnego popytu a teraz od tego, w którym kierunku popłynie w danym momencie kapital spekulacyjny. Zauważmy, że popyt na te produkty nie musi być powiązany z rzeczywistą potrzebą ich zużycia. Każdy przecież może kupić tony cukru na giełdzie w formie elektronicznego zapisu. Nie każdy będzie ten cukier zużywał. Niebezpieczne staje się to, że kapitał spekulacyjny zarabiając na skutek tworzenia sztucznych baniek spekulacyjnych na danych produktach negatywnie wpływa na realną sferę gospodarek.

      Pozdrawiam

      Błażej Prusak

      Odpowiedz
      1. Anonim

        Moje „rachunki” były przesadzone tylko w tym sensie, że. założyłem cotygodniowy wzrost cen. To uproszczenie. Ale dopuszczalne, gdy chcemy zrozumieć różnicę zachowań.
        Ma rację Błażej Prusal pisząc, że związane jest to z psychologią rynku. Ta tłumaczy dlaczego kierujemy się często emocjami a nie rozumem (rachunkiem ekonomicznym).
        A co do kształtowania cen, to faktycznie, niestety, spekulacje na niektórych rynkach zupełnie odrywają je od realiów (kosztów, rzeczywistego zapotrzebowania itp.). Trudno to uznać za pożyteczne, ale ciekawe jest na pewno.
        Piotr Dominiak

        Odpowiedz
        1. Anonim

          Przyjrzałbym się dokładniej temu komu się opłaca podkręcać ceny do takiego poziomu. Media mają w tym swój niechlubny udział, bo mówią tylko o podwyżkach. Kiedy cena leci w dół, a był taki moment w połowie stycznia jeśli chodzi o benzynę, to jest cisza jak makiem zasiał. Może wtedy kierowcy zatankowaliby do pełna na zapas, gdyby wiedzieli że ceny wzrosną?

          Swoją drogą, powtórzę to co już pisałem w innym komentarzu: gdyby było w pełni alternatywne źródło energii wobec ropy naftowej, problemu po prostu by nie było. Musimy znaleźć „nową ropę”.

          Posiadacze aut z instalacją LPG pewnie ryczą teraz ze śmiechu…

          Sławomir Słota

          Odpowiedz
  3. Anonim

    Racjonalni? – zdecydowanie NIE. Gdyby tak było, połowa gazet zniknęłaby z rynku, inne skurczyłyby się do minimum, a i w telewizji nie mielibyśmy co oglądać ;).
    Z drugiej strony, to co dla mnie jest racjonalne, nie zawsze jest racjonalnym dla kogoś innego.

    Jesteśmy poddawani na co dzień tak silnym wpływom marketingu, spekulacji i manipulacji, że tylko świadomi tych mechanizmów i sposobów ich powstawania jesteśmy w stanie być na nie odporni.

    Na zajęciach z negocjacji jednym z omawianych obszarów było wywieranie wpływu, pierwsze co powiedział prowadzący to, że uczy nas tego przede wszystkim po to, aby wiedzieć gdy ktoś stosuje to wobec nas.

    Ewa

    Odpowiedz
    1. Anonim

      Nie będzie może moja odpowiedź osadzona w konkretnej teorii psychologicznej, ale wydaje mi się, że tak jak wspomnieli przedmówcy, to właśnie tu powinniśmy szukać przyczyn.
      Ja proponuję 2 wyjaśnienia- mogą działać łącznie i nie są trudne do weryfikacji empirycznej:
      1. Ludzie wierzą, że zatankowanie małej ilości paliwa sprawi, że będą mniej jeździć samochodem, na przykład zrezygnują ze spontanicznego pomysłu podjechania do jeszcze jednego sklepu (więc docelowo i tak się opłaca nawet przy wzroście cen, bo powstrzymuje przed zbędnymi podróżami), a raczej nie wierzą, że posiadanie małej ilości cukru sprawi, że wsypią do kawy o łyżeczkę mniej albo zjedzą mniej słodkie ciasto.
      2. Ludzie czytając o nasilających się kradzieżach paliwa z baków samochodowych boją się ryzyka utraty paliwa zatankowanego „na zapas”, a wiedzą, że raczej nikt nie ukradnie im cukru.
      Oczywiście wyjaśnienie numer 1 jest silniejsze, bo dotyczy wszystkich, a wyjaśnienie numer 2 obejmuje raczej tylko parkujących „pod chmurką” i wyłącza posiadaczy abonamentów na parkingach strzeżonych i garaży :)
      Pozdrawiam serdecznie,
      Paweł Ziemiański

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code
     
 

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>