Śmiesznie, aż strasznie

Osłupiałem przeczytawszy w piątkowym Dzienniku Bałtyckim, że Senat PG wystąpił z wnioskiem o pozwolenie na ekshumację rodziców Daniela Fahrenheita. Jestem członkiem Senatu. Fakt, że w ostatnim semestrze nie na wszystkich posiedzeniach byłem, bo terminy kolidują z posiedzeniami Państwowej Komisji Akredytacyjnej, której jestem członkiem. Zwróciłem się więc do Biura Prasowego PG z prośbą o podanie informacji, czy Senat podjął jakąkolwiek decyzję w tej kwestii. Odpowiedź brzmiała – NIE. Odetchnąłem z ulgą. Bo równie głupiej inicjatywy społeczność akademicka podjąć by przecież nie mogła.

Głupiej i wysoce nieetycznej. Ponieważ motywem, wyrażonym przez naszego Rektora, jest chęć sporządzenia podobizny Fahrenheita. Nie istnieją żadne wizerunki słynnego gdańszczanina. Ale czy to upoważnia do wykopywania szczątków jego rodziców? Czy mamy moralne prawo do tego dla zaspokojenia naszych, jakże małostkowych ambicji? W Dzienniku Bałtyckim jeden z historyków stawia słuszne pytanie: Jeśli odkopiemy szczątki rodziców i sporządzimy ich (domniemane) portrety, to czy na tej podstawie odtworzymu twarz syna? Nie wiemy wszakże czy był podobny do mamusi, czy do tatusia. Celne. Ale czy spowoduje otrzeźwienie?

Dlaczego, za jakie grzechy, mamy być pośmiewiskiem? Dlaczego tak szacowna uczelnia jest wciąż wystawiana na kompromitację? Dlaczego mam świecić oczami za "3 minuty" i za ekshumację? 

Spytałem, czy władze PG mają zamiar sprostować informację, że Senat nie ma nic wspólnego z tą inicjatywą. Czekam na odpowiedź.

A może to moja granica absurdu jest położona zbyt blisko? Może. Ciekaw jestem Państwa opinii.

Piotr Dominiak 

14 komentarzy nt. „Śmiesznie, aż strasznie

  1. Anonim

    O sprawie sporządzenia podobizny Daniela Fahrenheita JM wypowiadał się już jakiś czas temu (2-3 tygodnie) w jednym z programów TVP Gdańsk (nawet byłem zaskoczony, znając rektora raczej z niechęci do publicznych wystąpień). W myśl zasady cel uświęca środki, a cel jest przecież szlachetny – wielki gdański uczony ma być patronem jednego z dziedzińców Gmachu Głównego PG- postanowiono odtworzyć podobiznę Fahrenheita. To, że trzeba ekshumować w tym celu ciała rodziców nie ma znaczenia, pozostawienie po sobie spuścizny wydaje się być tutaj celem wyższym, chyba że jestem na tyle nieświadomy i chodzi tutaj o coś innego, może o rozwój nauki?

    Swoją drogą byłbym ostrożny bazując na informacjach z biura prasowego PG (wcale nie dlatego, że nie działa poprawnie). Rektor wszak zwalniając rzecznika prasowego PG twierdził rzekomo, że sam jest w stanie odpowiadać na wszelkie pytania dziennikarzy, i jak będą potrzebowali oni zdobyć informacje, to na pewno zdobędą. Z tym ostatnim się nawet zgodzę…
    Pozdrawiam
    Marcin Uske

    Odpowiedz
      1. Piotr Dominiak

        Poniżej zamieszczam wyjaśnienie rektora PG przekazane Biuru Prasowemu:
        „Rektor PG, prof. Henryk Krawczyk potwierdził, że w artykule Doroty
        Abramowicz i Małgorzaty Gradkowiej
        „Nie będziesz spoczywać w pokoju” opublikowanym 25 lutego 2011 w „Rejsach”,
        magazynie „Dziennika Bałtyckiego”
        znalazło się niefortunne sformułowanie, że Senat PG przegłosował decyzję o
        ekshumacji członków rodziny Daniela Farenheita.
        Rejsy, str. 14: „Ostatnim pomysłem „z krypty” jest wniosek senatu
        Politechniki Gdańskiej o ekshumację
        Concordii i Daniela Fahrenheitów, rodziców znanego naukowca, oraz jego
        dziadka, spoczywających w bazylice Mariackiej.”
        Rektor mówi, że zgoda na tego rodzaju decyzję nie leży w kompetencjach władz
        uczelni i że informacja w Rejsach jest ewidentnym przekłamaniem. Uchwała Senatu nr 256 z dnia 22 września 2010 dotyczyłazgody na nadanie imion Heweliusza i Fahrenheita dziedzińcom.
        Odstępujemy jednak od prostowania informacji, dlatego, że nie jest intencją
        rektora wywoływanie tematu w mediach”.
        Wierzę, że rektor nie chce teraz wywoływać tematu, bo jest on niezręczny. Ale już to zrobił. Nie wiem, czy dziennikarki przekręciły jego wypowiedzi (jeśli tak to sprostowanie ze strony rektora jest konieczne), czy też rektor przekazał nieprawdziwą informację, iż decyzja o wystąpieniu z wnioskiem o ekshumację jest pomysłem Senatu, a nie jego własnym. W tym ostatnim przypadku sprostowanie i przeprosiny nalezą się Senatowi.
        Piotr Dominiak

        Odpowiedz
        1. Anonim

          Panie Profesorze, przeciez to już zakrawa o absurd. Zamiast działań związanych z rozkopywaniem grobów proponuje Panu Rektorowi zasadzić kwiatki na osiedlu Wyspiańskiego – ot, proste i pożyteczne.

          Odpowiedz
  2. Anonim

    Nie ma na co odpowiadać, odpowiedź zawarł Pan w swojej wypowiedzi. Określanie wygląda dziecka na podstawie domniemanego wyglądu rodziców mija się z celem. Podobizna będzie na tyle oddalona, że lepiej coś po prostu wymyślić. Mniejszy wstyd.

    Odpowiedz
    1. Anonim

      Najśmieszniejsza uczelnia w Polsce – tak nam już chyba zostanie. Podobno – tak wynika z artykułu w DB to rozgrzebywanie doczesnych szczątków Szanownych Rodziców Uczonego miało sie dokonać z pieniędzy przeznaczonych na promocję uczelni. Jeśli są kłopoty z wydawaniem tego budżetu, to podpowiadam, na co można by wydać – tak na „opędzenie pierwszych potrzeb „:
      1.uregulowanie tożsamości wizualnej uczelni – dokonany przez profesjonalistów
      2.system identyfikacji na terenie kampusu – j.w.
      3. informator o wydziałach PG – polsko, anglojęzyczny
      4.folder o o uczelni polsko/angielsko/niemieckojęzyczny
      5. publikacja promocyjna – np o detalach architektonicznych PG, o założeniach ogrodowych PG – były takowe u zarania
      6.kioski informatyczne
      7.profesjonalna www
      8. no, a przede wszystkim może opracowanie strategii PR i strategii promocyjnej PG
      Aż strach się bać nieuchronnego ciągu dalszego…
      Ewa Hope.

      Odpowiedz
      1. Anonim

        Witam serdecznie,
        jako nowa kierownik działu promocji PG (od 1 marca br.) chcę wierzyć że nie będzie tak źle z tym ciągiem dalszym :)
        planuję już w najbliższym tygodniu spotkania z władzami Wydziału ZiE PG, bo nie ukrywam, że bardzo mi zależy na naszej współpracy, szczególnie, że pkt. 1-8 powyżej pokazuje zbieżność myślenia.
        liczę, że znajdzie Pani czas na spotkanie ze mną, w tym celu będę się kontaktować już drogą tradycyjną.
        Justyna Borkowska

        Odpowiedz
  3. Anonim

    Myślę, że próba odtworzenia podobizny Fahrenheita przysłużyłaby się każdemu badaczowi jego prac, czy znacznym ułatwieniu podtrzymania pamięci o jego dokonaniach.
    W kwestii dokładności odtworzenia wyglądu syna na podstawie szczątek rodziców, należałoby zasięgnąć opinii genetyków i antropologów, bo wątpię czy któryś z dziennikarzy oraz czytelników bloga ma pewność, że nie da się dokonać bardzo zbliżonego portretu. Może się mylę?
    Dlaczego zastanawiamy się nad etycznością ekshumacji pod kątem płytkiego celu jakim jest malowidło czy popiersie na dziedzińcu? Faktycznie brak podobizny Fahrenheita wyszedł w tak błahej sprawie, ale oparcie decyzji o zostawieniu tej kwestii w spokoju tylko na 1 argumencie jest krótkowzrocznością uczelni.
    Nikt nie pomyślał, że odtworzenie podobizny przez pracowników uczelni we współpracy z innymi specjalistami mogłoby wręcz podnieść rangę uczelni nawet na skalę światową?

    Zamykać do szuflady całą ideę z powodu krytycznej opinii LOKALNYCH mediów?

    Natalia Chamera

    Odpowiedz
    1. Piotr Dominiak

      Oczywiście ma Pani rację, opinia lokalnych mediów nie jest najważniejsza. Ale pytanie brzmi, jczy z powodu braku wizerunku i chęci jego odtworzenia nalezy naruszać spokój zmarłych. To kwestia wiary, przekonań – i to jedna strona medalu. Druga strona medalu to, czy cała operaacja może dać pozytywny rezultat? Tzn. czy jest szansa na odtworzenie wiarygodnego wizerunku? To problem dla specjalistów. Kwestia trzecia – czy PG powinna to finansować, szcsegolnie z funduszów na promocję? Sprawa czwarta – jeśli nawet odpowiedzi na poprzednie pytania byłyby pozytywne, to czy sposób rozegrania tej kwestii wobec opinii publicznej był właściwy i czy właściwym było podpieranie się nieistniejącą decyzją Senatu?
      Piotr Dominiak

      Odpowiedz
    2. Anonim

      Nie bardzo wierzę, że to, jak wyglądał dowolny uczony ma jakikolwiek wpływ na kształt jego dorobku, na ocenę tegoż dorobku czy ułatwieniu podtrzymania pamięci o jego dokonaniach. Wszak nie wiemy, jak wyglądał Jezus, Budda czy Mahomet [ w każdym razie mamy poważne wątpliwości] ,a jednak ich dokonania są powszechnie znane ludzkości, a dla dużej jej części zakaz odtwarzania, powielania jego wizerunku nie stanowi przeszkody w uznaniu ich zasług.
      W przypadku Szekspira w ogóle nie wiadomo czy istniał, a dzieła są – i to jakie…A jak wyglądał – no cóż, jakie to ma znaczenie?
      Ewa Hope.

      Odpowiedz
      1. Anonim

        Pani dr Hope wspominała już o braku całej polityki informacyjnej uczelni i odpowiednim przedstawianiu komunikatów, widać że PG czyli niestety rektor, bo do Biura Prasowego nie mam żadnych zarzutów, jest ślepy i nie uczy się na błędach. WZiE ma panią dr Hopę – bardziej tęgiej głowy od PRu nie znam, mamy prof. Grudowskiego, eksperta od jakości, dr Leja siedzi w
        szkolnictwie wyższym jak nikt inny – rektor nie dostrzega tego potencjału czy uważa ZiE za coś INNEGO, gorszego, nie znającego się na sprawach politechnicznych?
        Marcin pisze o niechęci rektora do publicznych wystąpień. Wiemy też ze rektor zastrzega że to on będzie wypowiadał się za Uczelnię. To co, robi to niechętnie, ale robi – chce iść w ślady profesora Rachonia i zostać senatorem? Profesor Rachoń przy swoim temperamencie miał super kontakt z mediami, wiedział nawet jak się ubrać, zakładał zawsze czerwony krawat jak oznajmiał coś ważnego, można być tylko kopią, nigdy nie oryginałem.
        Zaskoczę dr Hope – 4. punkt z Pani wypowiedzi istnieje, ale ja o tym wiem – pytanie kto jeszcze?
        Jak mówi prof. Dominiak jeśli rektor wypowiedział się jako senat bez wiedzy senatu, wzorem pana Dziekana z tego bloga i akcji z planem, rektor powinien podać się do dyspozycji senatu.
        I kwiatek: nowy szef działu promocji mówiący o współpracy z WZiE poprzez ten blog… może poproszę o komentarz panią dr Hope, bo mój jest wielce nieetyczny i się tutaj nie nadaje. To że komunikacja PG z otoczeniem szwankuje to wiemy, nie wiedziałem że komunikacja wewnętrzna także.
        Do Natalii – twoja wypowiedź jest dobra i oryginalna, ale tam gdzie jest oryginalna nie jest dobra, a tam gdzie jest dobra nie jest oryginalna. Po raz kolejny przytaczam panią dr Hope, brak strategii komunikacji, to już było na blogu wcześniej. Niech sobie PG odtwarza twarz Fahrenheita ale odpowiednio to sprzeda mediom

        Odpowiedz
        1. Anonim

          Czy w roli folderu występuje to ogromniaste, ciężkie dzieło, w którym każdy wydział coś zamieścił ? Dziekan naszego wydziału nawet zabrał to zagranicę, narażając swój kręgosłup….
          Pani Borkowska jak zapowiedziała, tak zrobiła – skontaktowała się też. mailem.
          Teraz taka moda się zrobiła – kontakt przez Facbooka, blogi, a przedstawiając się pada często propozycja – „proszę zajrzeć na Goldenline, tam jest o mnie wszystko”. Takie czasy…A strategia komunikacyjna – fakt, bardzo się przydaje.

          Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

AlphaOmega Captcha Classica  –  Enter Security Code
     
 

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>